niedziela, 3 lutego 2019

Jak zostałam lokalnym herosem

Jakieś 5-7 lat temu, kiedy bycie blogerem nie kojarzyło się jeszcze z notorycznym lokowaniem produktów, kupowaniem followersów, a influencer to było po prostu obco brzmiące słówko, a nie dochodowy "zawód przyszłości", modne było tworzenie list typu things to do before I die (lub ewentualnie 101 in 1001), czyli zbioru rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Oczywiście, że i ja swoją spisałam! Czasem do niej zaglądam i sprawdzam z nostalgią, które z nastoletnich marzeń udało mi się już spełnić, a które z nich zupełnie straciły na aktualności. 

Jednym z podpunktów był wolontariat. Długo szukałam miejsca, w którym chciałabym się udzielać i co istotniejsze - miejsca, które przyjęłoby pomoc. Bo tak! wiele placówek odrzuciło moją kandydaturę, twierdząc, że nie mogą przyjmować (to usłyszałam w punkcie PCK) lub nie potrzebują wolontariuszy (a tak było w lokalnym domu dziecka). To skutecznie podcinało mi skrzydła, więc po którymś razie z kolei po prostu odpuściłam. Chociaż nie... to złe słowo. Ja nie odpuściłam, a po prostu odroczyłam realizację tego podpunktu w czasie.

Rok 2017 był dla mnie bardzo wymagający pod względem emocjonalnym i życiowym. Stanęłam u progu wielkiej rewolucji, która początkowo wyglądała bardziej na wielką katastrofę. Szybko przekonałam się, że to wrażenie to była tylko mylna iluzja podszyta strachem przy wejściu w nieznane. Jesienią wspomnianego wcześniej roku uderzyła mnie silna potrzeba, by zrobić coś, by odbudować poczucie własnej wartości, coś co będzie nie tylko z korzyścią dla mnie, ale PRZEDE WSZYSTKIM dla innych. I wtedy nagle na facebooku wyświetlił mi się fanpage Akademii Przyszłości. To bezapelacyjnie był znak, którego nie mogłam zignorować.

I tak oto znalazłam się w szeregach stowarzyszenia Wiosna. Swoją drogą to ta sama instytucja, która pod swoimi skrzydłami ma Szlachetną Paczkę.

W minionym już roku szkolnym (2017/18) moim podopiecznym był wówczas 12-letni chłopiec, który interesuje się historią, zna Bogurodzicę na pamięć i uwielbia robić mini inscenizacje znanych bitw. Marzy o tym, by zostać piłkarzem albo pracownikiem Getin Banku (bo mają tam fajne komputery!). Kiedy nie gra w piłkę nożną na osiedlowym boisku, jeździ na rowerze, wyobrażając sobie, że ściga się na stadionie żużlowym. Jest najwierniejszym kibicem Roberta Lewandowskiego, Kamila Grosickiego i żużlowca Kacpra Woryny. Niestety miał bardzo niską samoocenę i nie wierzył we własne możliwości. Właśnie w tym miejscu zaczynała się moja rola.


W Akademii pokazujemy dzieciakom, że świat stoi przed nimi otworem. Inspirujemy, umożliwiamy spotkania z ciekawymi ludźmi, organizujemy wycieczki, pomagamy odkrywać talenty, a przede wszystkim uświadamiamy, że przyszłość należy do nich. Dzieci, które zostały włączone do projektu, często mają kochające rodziny (tak jak mój podopieczny!) i są zupełnie zdrowe (niepełnosprawność nie jest warunkiem). Po prostu jest COŚ, co nie pozwala im rozwinąć skrzydeł. Zazwyczaj potrzebują tylko dobrego słowa, przyjaciela, który poklepie ich po ramieniu i powie "świetna robota, stary!". Ale bywa też, że problem jest nieco bardziej złożony. Każde dziecko to inna historia, ale zupełnie tak samo jest z nami - ich tutorami. Najpiękniejsze w Akademii jest to, że ten wolontariat ZAWSZE działa w dwie strony. Dając siebie i swój czas dostajemy od tych małych ludzi jeszcze więcej. I to coś, co jest całkowicie bezcenne.

Na któryś zajęciach rozmawialiśmy o tym, że warto zadawać pytania, nawet jeśli wydaje nam się, że znamy na nie odpowiedź (bo przecież może nam się TYLKO wydawać ;) ) i że również dzięki temu każda napotkana osoba może nauczyć nas czegoś ciekawego lub zwrócić nam uwagę na coś, czego wcześniej nie zauważaliśmy. Jako ćwiczenie urządziliśmy sobie małą rywalizację - w 10 minut mieliśmy wymyślić jak najwięcej pytań, które zadalibyśmy naszym idolom, gdybyśmy ich przypadkiem spotkali. Wtedy nagle dotarło do mnie, że przecież my wcale nie musimy liczyć na ewentualny przypadek! Możemy stworzyć sobie taką okoliczność!

Miałam wówczas to szczęście, że już od jakiegoś czasu pracowałam w klubie fitness (głównie jako dietetyk, ale tak naprawdę pełnię tam jeszcze kilka innych funkcji), co swoją drogą jest dla mnie spełnieniem marzeń, ale dziś nie o tym. Tak się złożyło, że jeden z największych idoli mojego podopiecznego, Kacper Woryna, trenuje u nas pod okiem jednego z trenerów. Pomyślałam, że zapytam go, czy miałby czas i ochotę pomóc mi zrobić coś fajnego dla pewnego młodego człowieka. Zgodził się od razu! To jak ostatecznie to spotkanie wyglądało przeszło moje najśmielsze oczekiwania...

Zabrałam mojego bohatera do klubu pod pretekstem oprowadzenia go po siłowni, na której jeszcze nigdy w życiu nie był. Nagle niby zupełnie niespodziewanie "natknęliśmy się" na trenującego tam Kacpra. Zależało mi, żeby całe zdarzenie wyglądało na przypadkowe. I udało się! Młody mógł nie tylko zobaczyć na żywo swojego idola, porozmawiać z nim, ale też towarzyszył mu przez cały jego trening, dzięki czemu przekonał się na własne oczy, jak należy trenować, by odnosić sukcesy w sporcie. Nie obeszło się bez autografu i pamiątkowych fotek.


 *zdjęcia zamieszone za zgodą rodziców mojego podopiecznego.

Ten dzień wspominaliśmy przy naszym każdym kolejnym spotkaniu. To było dla niego ogromne przeżycie i jeszcze większa radość. Uwierzył, że nawet takiemu zwykłemu chłopakowi jak on, mogą przytrafiać się fajne rzeczy. Misja wykonana ;)

Oczywiście! Bycie tutorem nie sprowadza się tylko do tego jednego wydarzenia. Na naszych cotygodniowych spotkaniach poruszaliśmy wiele różnych tematów. O przyjaźni, o rodzinie, o marzeniach, o celach, o pomysłach na spędzanie wolnego czasu, o rodzeniu sobie z przykrymi sytuacjami... i tak dalej. Wymieniać można byłoby naprawdę długo! Każde nasze spotkanie było inne, a ze swojej strony mogę powiedzieć, że motywacja do poszukiwania coraz to lepszych metod dydaktycznych, by przekazać jak najwięcej młodemu człowiekowi, nigdy nie spadała. To bardzo rozbudzało moją kreatywność. W Akademii nie chodzi o to, by prowadzić te spotkania w stylu szkolnych lekcji, wręcz przeciwnie! W tym cały sęk - by być przyjacielem i jednocześnie mentorem. 


Zachęcam wszystkich do podjęcia tej inicjatywy. Wykształcenie pedagogiczne nie jest wymagane. Jedyne, czego potrzebujecie, to dobra wola. Dołączyć do Akademii Przyszłości można niemal w każdym momencie (ze szczególnym naciskiem na koniec roku szkolnego, bo wtedy ruszają główne rekrutacje i szkolenia nowych tutorów/liderów). Wystarczy, że zajrzycie pod niższy adres:
https://www.szlachetnapaczka.pl/superw/wolontariat-w-akademii
WARTO! Wolontariat zmienia życie i to nie tylko tego, kto otrzymuje, ale również (a może nawet przede wszystkim?) tego, który daje.

Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com
dietetyk.kprzewlekly@gmail.com

8 komentarzy:

  1. Świetna inicjatywa.Wolontariat daje ogromną moc wiem cos o tym jestem od 5 lat nią w hospicjum.Ten pomysł ma ogromny potencjał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukłon w pas dla Ciebie za wolontariat w hospicjum! Oby tak dalej!

      Usuń
  2. Co jakiś czas wchodzę na Twojego bloga. Zaczęłam go czytać praktycznie od początków jego powstania, pamiętam jak jeszcze miałaś dwa blogi ( a nie jeden), jak byłaś maturzystką oraz jak poszłaś na biologię, z której później zrezygnowałaś. Ludzie zawsze mają w swoim życiu coś, co zmieniło ich myślenie, odmieniło życie. DLa mnie czymś takim był właśnie Twój blog. I wcale tu nie przesadzam! :) Nie byłabym tą samą osobą, gdybym nie odkryła Twojego bloga, baaardzo dużo mi dał i to on mnie ukształtował.
    Widzę, że zaczęłaś pisać w miarę regularnie, cieszę się, że po tylu latach ciągle prowadzisz tego bloga. Mam nadzieję, że nigdy nie zniknie z Internetu, bo uwielbiam wracać do tych starych, rozwojowych postów, to zdecydowanie moje ulubione.
    I przepraszam , że piszę nie na temat.
    W każdym razie dziękuję za tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, aż nie wiem, co powiedzieć. Nie sądziłam, że są tu jeszcze czytelnicy z tak odległych czasów. Nie przepraszaj, że piszesz nie na temat - kompletnie nie szkodzi :) Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Ogromnie się cieszę, że pisząc tego bloga, mogłam zrobić coś dobrego dla Ciebie. To wiele dla mnie znaczy :)

      Usuń
  3. Chciałoby się, aby jak najwięcej takich zacnych inicjatyw powstawało i działało, najlepiej w cyklicznych odsłonach, zyskują na tym wszyscy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akademia Przyszłości/ Szlachetna Paczka właśnie taka jest - odbywa się każdego roku :) Super, co nie?

      Usuń
  4. Super mieć wsparcie w takiej osobie jak Ty. Szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przydatne - niektórzy ślepo wierzą we wszystko,c o jest w internecie, a za pomocą przedstawionych wyżej sposobów mogą zrobić 'odsiew' informacji :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...