wtorek, 22 stycznia 2019

Gdy słyszysz odgłos kopyt, kojarzysz go z koniem czy z zebrą?

Czasem się zastanawiam, gdzie bym teraz była, gdybym mając 11 lat, nie zwariowała na punkcie Grey's Anatomy (aktualnie mamy już 15 sezonów!). Jakie miałabym poglądy na tematy związane ze zdrowiem, czy w ogóle studiowałabym dietetykę (ba! i to kliniczną), czy regał z książkami w mojej sypialni uginałby się teraz pod ciężarem powieści, których fabuła osadzona jest w środowisku medycznym (innych nie lubię, więc nie czytam, no może z małym wyjątkiem dla wszystkich części z serii Pokolenia Ikea i kilku pozycji z gatunku fantasy), czy może jednak jakichś totalnie innych... To się może wydawać śmieszne, ale ten serial mnie ukształtował. I uważam, że w dobrym tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim ukierunkował mnie na życie, pozwolił znaleźć drogę, która mnie po prostu kręci i w której widzę ogromny sens, a nawet można by rzec, że misję. Nauczył mnie pracowitości, ambicji, determinacji, ale też bezinteresowności w pomaganiu innym. Ale czemu wspominam o tym akurat teraz?

W którymś z odcinków z ust Mirandy Bailey pada: "gdy słyszysz odgłos kopyt kojarzysz go z koniem, a nie z zebrą, prawda?" I chodzi mniej więcej o to, że w swojej diagnozie można się grubo pomylić, dlatego że dany objaw lub nawet cały zestaw objawów może wskazywać na chorobę, która jest bardzo powszechna i łatwa do wyleczenia, ale również może być zapowiedzią czegoś bardziej skomplikowanego i znacznie rzadszego w występowaniu. Całe sedno w tym, by nie stracić zimnej krwi i zacząć diagnozowanie od wykluczania tego, co pierwsze przychodzi nam na myśl. Dlatego że jeśli zabierzemy się za coś, co statystycznie częściej występuje, mamy szansę skrócić drogę pacjenta przez leczenie, zaczynając właśnie od tej najbardziej prawdopodobnej rzeczy.  

To się również może przełożyć na rzeczywistość w pracy dietetyka klinicznego. Przykład z życia:

>>Pacjent zgłasza uporczywe problemy z wypróżnianiem się. Chwilę wcześniej przyznał, że zamiast wody, pije tylko herbatę i to... w hektolitrach. Na tej podstawie podejrzewa u siebie chorobę jelit, pyta czego objawem mogą być zaparcia, w jakim kierunku powinien zacząć się diagnozować i do jakiego lekarza się zgłosić.<<

- Do żadnego. A przynajmniej nie na tym etapie!

🧐Herbata? W hektolitrach? Z wywiadu wynika, że dieta mniej więcej prawidłowa pod kątem ilości błonnika i doboru produktów spożywczych. Więc co? GARBNIKI! Każda herbata jest ich źródłem, a że mają działanie zapierające, cóż... to one najprawdopodobniej są przyczyną, dlatego w pierwszej kolejności należy je znacznie ograniczyć na rzecz większej ilości wody w ciągu dnia (bez której notabene błonnik nie spełnia swojej funkcji) i przetestować, jaką reakcję organizmu uzyskamy. Na 95% machina ruszy, a jeśli jednak nic się nie zmieni, wówczas szukalibyśmy głębiej innych przyczyn, ale jaki jest sens rozpoczynać od diagnostyki w kierunku (o, zgrozo!) np. raka jelita, jeśli najprostsza i najbardziej rzucająca się w oczy rzecz nie jest wykluczona?


PS. Ten temat łączy się też z tym, co zawsze, ale to zawsze powtarzam na warsztatach - zmiany w stylu życia zaczynajmy od podstaw! Nie ma sensu zastanawiać się nad doborem suplementacji, jeśli przykładowo nie pijesz odpowiedniej ilości wody, a twoja dzienna porcja warzyw to plaster pomidora do kanapki, gdzie zalecenia mówią o spożywaniu przynajmniej 500g.

Kontakt: dietetyk.kprzewlekly@gmail.com
fitmiracle.blog@gmail.com

6 komentarzy:

  1. Interesujący wpis. Przeczytałem go całego i muszę powiedzeć, że zgadzam się z Tobą w zupełności. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To ważne o czym piszesz, u mnie na studiach wielokrotnie powtarzano, że na problem trzeba spojrzeć z holistycznego punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Często nie zdajemy sobie sprawy, jaki czynnik wpływa na naszą dolegliwość, a jest on bliżej nas niż myślimy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że diagnostyka w Polsce to mit...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...