wtorek, 15 sierpnia 2017

Czy wiesz, jak wygląda AKTUALNA piramida zdrowego żywienia?

Z piramidą zdrowego żywienia pierwszą styczność mają już dzieciaki w przedszkolach, natomiast przez kolejne lata szkolne spotykają się z nią przynajmniej kilkukrotnie. Co więcej - piramida zwyczajowo pojawia się to tu, to tam w przeróżnych czasopismach czy programach telewizyjnych, więc nic dziwnego, że to czym ona jest, bez wątpienia wiedzą osoby w każdym wieku. Jednak jeszcze nie do wszystkich zdążyła dotrzeć informacja, że w styczniu 2016 roku Instytut Żywności i Żywienia (http://www.izz.waw.pl) opublikował jej najnowszą wersję, tym samym wprowadzając kilka, można rzec, rewolucyjnych zmian w jej wyglądzie, a co jest z tym bezpośrednio związane - również w ogólnych zaleceniach, którymi powinniśmy się na co dzień kierować, planując swój jadłospis.
To, co rzuca się w oczy w pierwszej kolejności to nazwa - została rozszerzona o aktywność fizyczną. Już wcześniej nie zapominano o jej istotnej roli w poprawie, jak i utrzymaniu dobrego stanu zdrowia, ale wydaje się, że w nowej piramidzie ten wpływ został wręcz dodatkowo podkreślony.

Uwaga: warzywa i owoce awansowały!

Według nowych ustaleń podstawą piramidy są już nie produkty zbożowe, a warzywa i owoce. Należy zwrócić również uwagę na ich odpowiednie proporcje w ciągu dnia - 3/4 warzyw i 1/4 owoców (można to rozumieć na przykład w ten sposób: 3 posiłki zawierają warzywa, 1 posiłek - owoc). Nikt nie kwestionuje wartości odżywczych owoców, ale nie bez powodu nazywane są naturalnymi słodyczami. Oprócz witamin i minerałów w większości mają też sporo cukru - fruktozy - która w przeciwieństwie do glukozy nie pobudza trzustki do wydzielania insuliny, co może zaburzyć działanie ośrodka głodu i sytości. Przyjmowana w nadmiarze fruktoza pobudza apetyt, w konsekwencji czego jemy więcej, a to może się bezpośrednio przełożyć na wzrost masy ciała. Ponadto cukier owocowy (bo tak potocznie nazywana jest fruktoza) między innymi może spowodować pogorszenie się naszego profilu lipidowego (wzmożona synteza trójglicerydów, obniżenie "dobrego" cholesterolu, przy jednoczesnym podwyższeniu "złego"), a nawet stłuszczenie wątroby. Oczywiście, nie oznacza to, że należy całkowicie zrezygnować z owoców, a jedynie to, że sałatki owocowe zjadane dwa razy dziennie wbrew pozorom nie są najlepszym wyborem dla zdrowia.
Umiar to bardzo ważne pojęcie w dietetyce.

Niezmiennie piramida nawołuje do picia odpowiedniej ilości wody w ciągu dnia oraz ograniczania spożywania soli kuchennej. Co ciekawe, widzimy również filiżankę kawy, mimo że dawno temu w świadomości wielu z nas utarło się, że należy eliminować kofeinę, badania potwierdzają, że jej umiarkowane spożycie działa dobroczynnie na stan zdrowia, obniżając ryzyko zachorowania np. na Alzheimera czy chorobę Parkinsona. Warto zwrócić uwagę, że pojawiła się graficzna wzmianka o stosowaniu ziołowych przypraw (np. bazylia, oregano, zioła prowansalskie), które jak wiemy, są źródłem wielu minerałów i antyoksydantów, które chronią organizm przed starzeniem się, ale też przed nowotworami.

Starsza, nieaktualna już piramida zdrowego żywienia dla porównania.

Wbrew przeróżnym, często absurdalnym modom żywieniowym, promowanych w mediach, nadal zaleca się spożywanie przynajmniej 2 szklanek mleka dziennie, które równie dobrze można zastąpić jogurtem, kefirem, a nawet serem. Mleko i jego przetwory dostarczają nam wielu bardzo potrzebnych składników odżywczych takich jak: fosfor, potas, wapń (tym samym chroniąc przed osteoporozą), szeregu witamin, a także są dobrym źródłem białka. Obawa przed kazeiną i laktozą również nie powinna nas powstrzymywać przed spożywaniem nabiału (oczywiście, o ile nietolerancja nie jest zdiagnozowana przez lekarza lub nie wynika bezpośrednio z innego schorzenia). 

Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com

16 komentarzy:

  1. Ta piramida to nadal jakaś pomyłka... jest lepsza niż poprzednia, ale też nie idealna.
    Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę jakość i rodzaj powszechnie dostępnych w Polsce produktów zbożowych (np. pieczywo głęboko mrożone) czy mlecznych. Z tłuszczy roślinnych Polacy nie umieją korzystać (dla wielu osób oznacza to olej rzepakowy do smażenia), nie znają ich źródeł, sposobów przechowywania - często dochodzi do ich utleniania. I to niepotrzebne demonizowanie tłuszczy zwierzęcych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że piramida zdrowego żywienia to NIE panaceum. Nie da się przedstawić społeczeństwu w jasny, zrozumiały dla każdego sposób WSZYSTKICH informacji, które są niezbędne, by prawidłowo się odżywiać. Dietetyka jest "troszkę" bardziej skomplikowana i rozległa niż te parę informacji. Piramida to wskazówka, pewnego rodzaju kompendium, mała ściągawka. Większy BUM zaleceń spowodowałby, że przeciętny Kowalski nic by z nich nie zapamiętał.

      Jednak ze wszystkim innym się zgadzam. No... może oprócz wzmianki o tłuszczu zwierzęcym. Jego demonizowanie jest zasadne i bardzo potrzebne :)

      Usuń
    2. Ta piramida raczej przedstawia proporcje- co i ile powinno być w naszej diecie jednego dnia. Jest bardziej ilościowa, niż jakościowa. W dzisiejszych czasach jedzenie jest tak przerabiane i przetwarzane, że ciężko kupić faktycznie coś zdrowego. Np. warzywa i owoce - prawie wszędzie są pełne pestycydów, które bardzo ciężko z nich usunąć i nie każdemu się chce to robić. A żywność ekologiczna jest wciąż droga...
      Ale taka piramida ułatwia wytłumaczenie człowiekowi, który się nie zna na dietetyce, ile powinien mieć na talerzu surówki, a ile mięsa. ;]

      Poza tym nie ma nic złego w smażeniu na oleju rzepakowym o ile jest rafinowany (większość z nich jest), ponieważ ma wyższy punkt dymienia, niż ten tłoczony na zimno. Np. punkt dymienia smalcu to 185 stopnie C, oleju kokosowego 200 stopni, a rafinowanego oleju rzepakowego 205. Ale czy smażenie jest ogółem zdrowe? Hmm...

      ~ A.

      Usuń
  2. Oczywiście, że nie panaceum. Ale jeśli ma być podstawą, takim głównym drogowskazem od którego zaczyna się przygodę z uzdrowieniem jadłospisu, to właśnie nie powinna być takim uproszczeniem. Bo przeciętny Polak patrząc na nią i przekładając to na swoją, zwykle dosyć skromną wiedzę o odżywianiu i wsparty reklamami wspaniałych "zdrowych" produktów spożywczych, zrobi prawdopodobnie najgorsze z możliwych wyborów próbując dostosować sie do ogólnych zaleceń. Bo instrukcja powinna być dostosowana do użytkownika.
    Niestety widzę na przykładzie krewnych jak oficjalne zalecenia żywnościowe wpływają na ich pojęcie o odżywianiu. I nie jest dobrze.

    Proporcje w piramidzie mnie nie zachwycają jako instrukcji. W produktach z ziaren nie ma wcale tak wiele dobrego, by stanowiły tak istotną podstawę żywienia (i to feralne określenie "zwłaszcza pełnoziarnistych" sugerujące wprost że jakiekolwiek zbożowe jest dobre, a z pełnego przemiału to już cud ;) ), podobnie nabiał, przesunęłabym je spokojnie na miejsce dodatów a nie podstaw. Grupę ryby, strączki, kasze, jaja uważam za ważniejsze - nieco dziwi wrzucenie ich do jednego wora...
    Karolina, dlaczego uważasz tłuszcz zwierzęcy za zło tego świata? Oczywiście nie mówię o mięsie najgorszego gatunku, pełnego hormonów itp. nienaturalnie występujących dodatków w przemysłowo produkowanym. Tutaj każdy produkt tak przerobiony byłby zgubny, roślin też to dotyczy - modyfikacje genetyczne, środki ochrony roślin, metody transportu, sztucznego ich dojrzewania np. przez gaz.
    A i K, owszem rafinowany rzepakowy ma dobre właściwości, ale nie kiedy mówimy o nim jako głównym źródle tłuszczy, i to w zasadzie pochodzących ze smażenia. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy widzę u rodziny kwiatki z rodzaju - smażenie/pieczenie bez tłuszczu, jeśli już to kapka rzepakowego, tylko pierś z kurczaka bo reszta jest tłusta, zero innych roślinnych źródeł tłuszczy np. orzechy są be bo kaloryczne itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, z kim mam przyjemność po drugiej stronie - z pasjonatem żywienia czy z osobą, która zajmuje się tym zawodowo? Pytam z ciekawości! Proszę nie traktuj tego, jako mojego ataku na Ciebie, bo zupełnie nie w tym rzecz. Masz styczność z pacjentami? Bo ja zanim zaczęłam pracować z ludźmi, miałam podobne podejście do Twojego. Teraz można powiedzieć, że... złagodniałam. Dookoła jest mnóstwo mitów, które powielają media, ba! które powiela społeczeństwo, przekazując sobie bzdury z pokolenia na pokolenie. Tak już jest, błędy żywieniowe zdarzają się na każdym kroku i można, wręcz trzeba z tym walczyć - od tego jesteśmy my, dietetycy, ALE! Świata nie zbawimy. Trzeba uczyć wybierania mniejszego zła, a nie całej biochemii żywności. Kiedy widzę, jak mała jest wiedza ogólna na temat odżywiania i jak fatalnie w związku z tym wyglądają nawyki, uważam za sukces każdą najmniejszą drobnostkę, którą wprowadzi "Kowalski" do swojego jadłospisu. I na tej płaszczyźnie piramida zdaje egzamin. No, przynajmniej moim zdaniem :)

      Usuń
  3. Z kimś, komu instrukcja w postaci piramidy jako instrukcja dla przeciętnego Kowalskiego się nie podoba. ;)

    Tak, jest jak piszesz - piramida to nie panaceum - ale na nią pozuje. Obrosła mitami, skrótami, niedopowiedzeniami. To właśnie te mity plus ZA ogólna instrukcja, niedostosowana mocno do współczesnych czasów (i metod produkcji żywności) uważam za zabójcze połączenie. Bo wmawianie komuś że produkty zbożowe są cacy, olej rzepakowy też, tylko że mało, że trzeba jeść nabiał i warzywa prowadzi do konkluzji, że domowe pierogi ruskie z cebulką, podsmażane na oleju to bardzo zdrowy posiłek :D Zdrowemu nie zaszkodzi, ale np. komuś z problemami metabolicznymi wyśle spać.

    Oczywiście świata nie zbawimy, ale hellloł - nie psujmy go też ;) Fajnie byłoby gdyby ludzi uczono, że nie wszystko jest dla każdego. Jakoś to umyka zupełnie w przekazie piramidy. Ludzie patrzą na nią i nie widzą że to tylko początek drogi. Że wpływ stylu życia, choroby, sposoby przetwarzania czy konserwowaia żywności, źródła tej żywności mogą być istotniejsze dla dobrych i tak by wymieniać długo, muszą mieć ogromny wpływ na wybory żywieniowe. Jak coś jest do wszystkiego, jest do niczego...

    Ps. I co z tym tłuszczem zwierzęcym? ;) Wiem, wiem, są i złe rzeczy w nim, ale też są złe w innych grupach, co zatem spowodowało, że tak ci zaszedł za skórę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że przy jakichkolwiek zaburzeniach zdrowotnych piramida może kompletnie się nie sprawdzać, ale na tej infografice (którą zresztą pozyskałam prosto ze strony IŻŻ-tu) jest wzmianka - w dodatku na czerwono - do kogo jest kierowana. Kiedy mówimy o zdrowych nawykach żywieniowych, diecie podstawowej, którą w teorii powinien stosować każdy człowiek i innych OGÓLNYCH, tzw. "codziennych" kwestiach dietetycznych, generalizujemy, czyli mamy na myśli przeciętnego przedstawiciela społeczeństwa, który w domyśle jest bez jakichkolwiek obciążeń zdrowotnych. Tak już jest, na to nic nie poradzimy. Podejrzewam, że pewnie ta generalizacja Ci się nie podoba, ale to jest coś na co, nie mamy wpływu przy takich metodach edukacji żywieniowej jak media, książki popularnonaukowe, itd. Jednak jednostkowo owszem, można (czasem nawet trzeba) uczyć tak, by nie generalizować.

      Ludzie myślą, że skoro teoretycznie i praktycznie jedzą od urodzenia to umieją to robić. To myślenie jest zgubne, ale to właśnie przez to edukacja żywieniowa jest tak trudna. Nie wszyscy chcą słuchać, "bo wiedzą lepiej".

      A tłuszcz zwierzęcy... hmm, a mało to publikacji naukowych na jego temat :)? Przecież to głównie tłuszcz nasycony, a jego wpływ na organizm ludzki jest dosyć dobrze poznany. Nic pozytywnego, zwłaszcza mając do dyspozycji o niebo lepsze tłuszcze roślinne. Zgadzam się, że inne grupy produktów też mają swoje niedoskonałości, ale jednak tłuszcz zwierzęcy jest jednym z tych, który sieje największe spustoszenie.

      Usuń
  4. Tak jak piszesz - piramida to jest ogólny model żywienia. Jest wskazówką a nie rozwiązaniem (zwłaszcza, że tych zaburzeń odżywiania i problemów zdrowotnych związanych z żywieniem jest coraz więcej, i u każdego to wygląda inaczej). W tej młodej dziedzinie (porównując do innych) co chwilkę coś się zmienia, coś nowego odkrywają, badają. Środowisko i żywność też ulega ciągłej zmianie i ważne by każdy miał świadomość o indywidualnym podejściu do sprawy. Model ogólny ma być takim modelem wyjściowym, na którym można się wzorować, ale nie oznacza to, że nie można go zmieniać i modyfikować. W każdym bądź razie - dobrze, że taki model jest :).

    OdpowiedzUsuń
  5. No widzisz, nie wiedziałam o tych zmianach :) Fajnie, że warzywa i owoce zyskały na "ważności", u mnie zdecydowanie jest ich mega dużo. Też nie rozumiem tego szału na odstawianie nabiału, co prawda obecnie bardzo ograniczam, ale jest to związane z leczeniem grzybicy i zaleceniami lekarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twojej sytuacji jest to całkowicie uzasadnione :)

      Usuń
  6. Super, że warzywa i owoce "awansowały", spożywam ich naprawdę dużo, bo je uwielbiam! Super post, bardzo takie lubię! :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. Z moich obserwacji wynika, ze warzywa i owoce to najistotniejsza podstawa naszej diety i to nie tylko w piramidzie żywieniowej. Mówi o tym wiele autorów książek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio się tego uczyłam w ramach egzaminu z pediatrii :) Podoba mi się obecna wersja piramidy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna piramida, aktualizacja była nie unikniona. W artykule zwróciłem szczególną uwagę na zwrot "unikaj soli", chyba dla tego, że przychodzi mi to bardzo trudno, brak powszechnie dostępnych przypraw bez nadmiaru soli ;/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...