niedziela, 28 lutego 2016

Przepis na słodką przekąskę - chlebek bananowy z żurawiną i suszonymi śliwkami

Chodził mi po głowie już od dawna! Tyle o nim słyszałam...
Chlebek bananowy z żurawiną i suszonymi śliwkami


Zdradzę wam coś! Nie wiem, czy wiecie, ale marny ze mnie piekarz. Mogę gotować, ale wypieki nigdy nie były moją mocną stroną, dlatego postanowiłam to w końcu zmienić! Wzięłam najprostszy przepis, jaki znalazłam w internecie i zmodyfikowałam go według własnego uznania. Pierwszy krokiem było zmniejszenie ilości cukru o ponad połowę, bo przecież banany są już słodkie same w sobie, a poza tym co za dużo to niezdrowo, prawda? Mimo to chlebek wyszedł tak bajecznie słodziutki, że następnym razem dodam cukru jeszcze mniej!

niedziela, 21 lutego 2016

Moja blogowa historia; za co kocham blogowanie

O prowadzeniu bloga marzyłam od chwili pierwszej styczności z internetem. Miałam wtedy dziesięć lat. To było jak instynkt. Nie do końca wiedziałam, na czym to wszystko polega, ba! ja nawet miałam jeszcze problemy z podstawową obsługą komputera, a mimo to już wtedy nie mogłam odegnać myśli o własnym zakątku w sieci.


Teraz kiedy się nad tym zastanawiam, nie mam pojęcia, skąd to pragnienie się we mnie wzięło. Przecież tak niewiele wiedziałam wtedy o internetowej społeczności! Jednak jako mała dziewczynka godzinami fantazjowałam o tym, jak będzie wyglądał mój blog. Zawsze chciałam, by był bardzo rozbudowany, z duża ilością zakładek, linków i treści. To były czasy, w których minimalizm absolutnie nie był w modzie. Pierwszą inspiracją był dla mnie blog o Odlotowych Agentkach, który wówczas był już nieaktywny. Mimo to zachwycał mnie możliwością zapisania się na nim do klubu fanów i księgą gości. W każdej wolnej chwili zawzięcie szukałam różnych sposobów na założenie własnego, ale nie miałam pojęcia, jak to się robi. Nie wiedziałam, że istnieją takie serwisy jak mylog czy blogspot, a już tym bardziej obcy był mi język HTML-u. Niedługo później trafiłam na blog pewnej dziewczyny, która oceniała innych blogerów. Pamiętam, że jej szablon miał czarne tło z grafikami w stylu namalowanych kolorową kredą. W ramce "o mnie" podała do siebie numer gg, więc pomyślałam, że odezwę się z prośbą o pomoc. I się zaczęło. Dziewczyna spędziła dłuuugie godziny na bezskutecznym tłumaczeniu jedenastoletniej mnie podstawowych zasad rządzących w blogosferze, a przede wszystkim tego przeklętego HTML-u, który zresztą do tej pory nie jest moją mocną stroną. Teraz kiedy to wspominam, jestem dla niej pełna podziwu, że miała aż tyle cierpliwości. Jak się pewnie domyślacie - nic z tego nie wyszło. Rok później na wakacjach poznałam dziewczynę, która swojego bloga prowadziła na Onecie. Kiedy dowiedziała się, że niemal od zawsze marzę by dołączyć do grona blogerów, zaprosiła mnie do siebie i przy pomarańczowym soku firmy Siódme Niebo (tak, pamiętam to jak dziś) pokazała mi co i jak. Okazało się, że zakładanie bloga na Onecie było niezwykle proste w porównaniu do tego, co proponowała mi dziewczyna z gg. Wystarczyło wybrać adres, nick i pierwszy szablon, a później serwis robił wszystko za nas. I tak naprawdę to od tego sierpniowego popołudnia zaczęła się moja przygoda z blogowaniem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...