sobota, 13 sierpnia 2016

Biblioteka studentki dietetyki #1. "Historia wewnętrzna: jelita - najbardziej fascynujący organ naszego ciała" Giulia Enders 10/10

O tej książce po raz pierwszy usłyszałam od jednego z wykładowców mojej uczelni, którego tak się składa, że cenię najbardziej. Był nią wręcz oczarowany! Pomyślałam wtedy, że skoro ktoś kogo uważam za autorytet, ma o niej aż tak dobre zdanie, po prostu muszę po nią sięgnąć i przekonać się osobiście, co jest w niej takiego fantastycznego.
Jak się okazało... wszystko.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Feeria
Data premiery: 04.03.2015 r
Ilość stron: 304
MOJA OCENA: 10/10

Jeśli wychowaliście się w latach 90 (osoby urodzone już po 2000 roku raczej nie będą w temacie), na pewno kojarzycie serial animowany, który w ciekawy i przede wszystkim przystępny dla dzieci sposób zdradzał tajemnice ludzkiego organizmu. Nazywał się "Było sobie życie". Historia Wewnętrzna to książka, która ma wiele z nim wspólnego.

I właśnie to, co mnie w niej najbardziej urzekło, to język i styl, w jakim została napisana. Nie trzeba być zagorzałym pasjonatem biologii, czy chociażby absolwentem klasy o profilu biol-chemicznym, ba! gdyby się uprzeć, to nawet znajomość anatomii nie jest niezbędna, by rozumieć, o czym autorka pisze. Uważam, że to wielka sztuka, umieć tłumaczyć i opowiadać o zagadnieniach stricte medycznych, tak by osoby związane z tym środowiskiem czytając, nie uznały informacji za kompletnie podstawowe i jednocześnie zainteresować tych, którzy są zupełnie zieloni w tematach fizjologii czy biochemii. Pod tym względem Historia Wewnętrzna to po prostu majstersztyk!

To niesamowite, z jaką gracją i lekkością autorka mówi na przykład o dłuższych posiedzeniach w toalecie czy wymiotowaniu. Znalazła doskonały sposób na to, by analiza kupy czy zwróconej zawartości żołądka wcale nie była ohydna, a wręcz przeciwnie - fascynująca. Tak, wiem, jak to brzmi... ale jestem pewna, że gdy sięgnięcie po tą książkę, odniesiecie dokładnie takie samo wrażenie jak ja.

W jednej z recenzji, na którą wpadłam przypadkiem w sieci, przeczytałam, że Historia Wewnętrzna powinna znaleźć się w kanonie lektur obowiązkowych. I ja się z tym absolutnie zgadzam! To byłby prawdziwy strzał w dziesiątkę, gdyby dzieciaki na lekcjach biologii przerabiały ją jak powieści na języku polskim. Rzecz jasna, nie chcę przez to powiedzieć, że poleciłabym ją tylko młodzieży. Uważam, że bez względu na to, ile macie lat, znajdziecie w tej książce mnóstwo ciekawych faktów i tzw. life hacków. Mnie na przykład zaskoczyło to, czym tak naprawdę jest burczenie w brzuchu (gwarantuję, że to nic z rzeczy, które jako pierwsze przychodzą wam na myśl!) albo to, że nieświeży oddech wcale nie musi być efektem beznadziejnej higieny jamy ustnej, a przypadłością, którą eliminuje się u laryngologa.

Niech słowo wstępu nikogo nie zwiedzie. Fakt, że ta pozycja została mi polecona przez osobę, którą zwyczajnie lubię, nijak nie wpłynął na ostateczną ocenę. Daję 10 na 10, bo książka w pełni na to zasługuje! Historia Wewnętrzna jest brakującym ogniwem wśród szkolnych podręczników. Czyta się ją z niesamowitą lekkością, a przecież to nie romansidło Sparksa czy dobry kryminał. Myślałam, że nie jest to możliwe, ale rzeczywiście dzięki niej wszelkie wątpliwości, co do słuszności tytułowego stwierdzenia, że jelita to najbardziej fascynujący organ naszego ciała, po prostu znikają.


Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com

9 komentarzy:

  1. O tak! Ta książka jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam problemy z jelitami i interesuje mnie ta tematyka, więc bardzo mnie zainteresowałaś tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej recenzji chyba nie pozostaje nic jak tylko powiększyć swoją biblioteczkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, że poleciłaś tą książkę! Ostatnio czytałam artykuł o tym jak ważna jest w naszym zdrowiu kupa i chętnie poszerzę ten temat :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja będę musiała kupić chyba nowy regał na książki ;) Zapisuję do moich "must have" z książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna książka. Również polecam. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy za szczepienia przeciwko pneumokokom trzeba płacić z własnej kieszeni, czy jest to refundowane z NFZ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę bardzo polecam, wczoraj ją skończyłam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...