sobota, 11 czerwca 2016

Przyszły studencie, jeśli zastanawiasz się nad wyborem dietetyki, ten wpis jest dla ciebie!

Mamy czerwiec i tak sobie myślę, że to chyba już ten czas, gdy tegoroczni maturzyści (i nie tylko oni) przystępują do rekrutacji na studia, prawda? Zatem czy jest tu ktoś, kto zastanawia się nad wyborem dietetyki? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej lektury. Na podstawie pytań, jakie najczęściej pojawiały się na dniach otwartych mojej uczelni, w których miałam okazję brać udział, opowiem wam co nieco o tym kierunku.


Tutaj dużo się liczy
i to nie tylko kaloryczności posiłków, ale mimo to nie trzeba mieć macierzy i całek w małym palcu. Jeśli potrafisz dodawać i odejmować, nie masz problemu z tabliczką mnożenia, ani z wyliczeniami z proporcji, nic więcej pod kątem matematycznym nie jest potrzebne ci do przeżycia na tych studiach. 

Ja też nigdy nie byłam orłem z chemii
i wcale nie zdawałam matury z tego przedmiotu. W gimnazjum nauczyłam się, co to jest układ okresowy Mendelejewa, a w liceum poznałam dogłębnie temat alkoholi i na tym moja wiedza chemiczna się kończyła. Zaczynałam studia, nie wiedząc chociażby jak oblicza się stężenie molowe i do czego w zasadzie jest ono mi potrzebne. 
Czy miałam przez to pod górkę? Oczywiście. 
Czy to okazało się dla mnie dyskwalifikujące? Absolutnie nie.
Bo wystarczyło uświadomić sobie, że jeśli chcę być dobrym dietetykiem, chemia (a dokładniej biochemia) musi stać się moją mocną stroną i nie da się tego przeskoczyć, czy zamieść pod dywan i udawać, że problem nie istnieje. Można było zainwestować trochę pieniędzy i czasu w korepetycje, ale że ja wolałam zaoszczędzić tego pierwszego, zaprzyjaźniłam się z panami Tymoczko, Bergiem i Stryerem oraz ich króciutkim kursem biochemii. Bagatela, ponad 800 stron. Wierz mi, jeśli masz przed oczami jasny cel i wiesz, po co to robisz, nic cię nie zniechęci.


Jeśli biologia cię nudzi, marny twój los,
bo od niej nie uciekniesz ani na moment. Anatomia, fizjologia, genetyka i wiele, wiele innych dziedzin z zakresu biologii będzie ciągnąć się za tobą przez cały okres studiów, ale ma to też swój urok. Nawet nie podejrzewasz, ile interesujących rzeczy dowiesz się o sobie. Gwarantuję, że na długo nie wyjdziesz z wrażenia.  

Czasem robi się obrzydliwie,
gdy na przykład na mikrobiologii bada się spleśniałą kanapkę albo kiedy na wykładzie z parazytologii pojawiają się slajdy ze zgniłymi lub zjedzonymi przez pasożyty częściami ciała. Poza tym dietetyka to kierunek, na którym dużo mówi się o robieniu kupy, wymiotach i innych wydzielinach. Cóż, chyba cię nie zaskoczę, jeśli powiem ci, że ponad to wszystko, co już wymieniałam, dietetycy najbardziej lubią temat jelit. Wiesz, wrzodziejące zapalania, ropiejące zmiany okołoodbytnicze, stomie czy różne niedrożności. Myślisz, że sobie teraz żartuję, bo te kwestie powinny należeć bardziej do gastroeneterologów? A widzisz, nic bardziej mylnego. Pewnie nieraz zdarzy ci się też obejrzeć na zajęciach jakieś nagranie z sali operacyjnej czy wysłuchać ze szczegółami medycznej historii, mimowolnie wywołującej odruch wymiotny. Ale spokojnie, jeśli trafisz na uczelnię, która na pierwszym roku prowadzi zajęcia z anatomii w prosektorium, później nic już cię nie ruszy. 


Pamiętaj, że leserów tu nie chcemy,
bo związku z tym, że dietetyka to kierunek medyczny, co tak usilnie cały czas podkreślam, daleko nie ujedziesz na ściągach i podejściu "byle na 3". Nie zaprzeczam, może jakimś cudem uda ci się zdobyć dyplom, ale powiedz mi, jak chcesz pracować w zawodzie, nie mając wiedzy? Wbrew pozorom możesz zrobić komuś ogromną krzywdę, podając mu błędne zalecania żywieniowe. To trochę tak, jakby lekarz przepisał ci lek, na który jesteś uczulony albo taki, który jest wskazany przy całkowicie innym schorzeniu. Choć społeczeństwo nie jest jeszcze tego świadome, dietetyk wcale nie ma mniej odpowiedzialnego zadania niż lekarz. Nauki jest sporo. Czeka cię dużo trudnych słów, które jak na złość brzmią podobnie, a znaczą dokładnie coś innego (ach, te jakże miłe wspomnienia z farmakologii...). I jeśli naprawdę chcesz być dobry w tym co robisz, nie obejdzie się bez wyjazdów na przeróżne sympozja i konferencje ani bez czytania książek wykraczających poza program studiów.

Jeśli jedzenie cię nie podnieca,
nie odnajdziesz się na tym kierunku. Tutaj wszystko kręci się tylko wokół jednego. Jeśli podczas obiadu przeżuwasz kęs surówki z kapustą włoską i nie zastanawiasz się nad tym, że powodujesz uwolnienie mirozynazy, która doprowadzi do przekształcenia tioglikozydów z kapusty w tiocyjaniny albo nie patrzysz zafascynowany jak spokojnie moczą się nasiona fasoli, bo wiesz, że właśnie ulegają zniszczeniu zawarte w nich inhibitory trypsyny i chymotrypsyny, nie wróżę ci kariery w dietetyce. Ok, tym razem żartowałam, ale rzeczywiście chociaż minimalny bzik na punkcie jedzenia byłby wskazany. Co jednocześnie nie oznacza, że musisz umieć gotować. Ja na przykład jestem beznadziejną kucharzyną, ale spokojnie, tego też nas tu uczą.

To zawód z przyszłością,
który daje ci wiele możliwości. Jeśli szczerze pokochasz tą dziedzinę nauki i lubisz przebywać wśród ludzi, nie spędzisz ani jednego dnia w pracy, a jednocześnie będziesz w stanie żyć na zadowalającym poziomie. W zależności od tego jaką specjalizację wybierzesz, zatrudnienie znajdziesz w przychodniach, szpitalach, ośrodkach spa, klubach fitness, przedszkolach i innych placówkach edukacyjnych, hotelach, restauracjach i wszędzie tam, gdzie pojawia się motyw jedzenia. To nieprawda, że nie ma pracy dla dietetyków, a jeśli już jest to za psie pieniądze. Popyt na usługi dietetyczne cały czas rośnie. Poza tym nawet jeśli nie uda ci się zdobyć pracy na etacie, zawsze możesz otworzyć swój własny gabinet. 

PS. Dietetyka to nie to samo, co żywienie człowieka czy technologia żywności.

Dietetycy to specyficzna grupa ludzi. Pamiętaj, że jeśli raz zdecydujesz się wstąpić w nasze szeregi, nie będzie odwrotu... ;)



Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com

7 komentarzy:

  1. Zalatuje arogancją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie poznam powód, dlaczego tak sądzisz :)

      Usuń
  2. A tak z innej beczki- Ile mniej więcej dietetycy zarabiają? Tacy np. w klubie fitness lub publicznej poradni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dietetyk na etacie zarabia średnio 1500-2000, natomiast taki, który ma własną działalność spokojnie jest w stanie podwoić tą kwotę, oczywiście, o ile jest dobrym specjalistą i zna się na prowadzeniu firmy

      Usuń
  3. Wiem, że to nie Twój kierunek, ale wiesz może cokolwiek o "żywieniu człowieka"? Czym te studia różnią się od dietetyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dietetyka jest ukierunkowana bardziej medycznie (dietoterapia, kliniczny zarys chorób, fizjologia, biochemia, anatomia...), natomiast z tego co opowiadała mi znajoma, żywienie człowieka kręci się raczej wokół technologicznych zagadnień (chemia, fizyka, matematyka, budowa maszyn w przemyśle spożywczym, towaroznawstwo + oczywiście tematyka związana bezpośrednio np. z układaniem jadłospisów - ogólnie jest podobna do technologii żywności).

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...