czwartek, 14 stycznia 2016

GYM stories #1. Szalona nastolatka

Miałam na sobie zwykłe, spodnie dresowe i pierwszą-lepszą bokserkę, a przed wyjściem z szatni niedbale związałam włosy. Trzymając w dłoniach butelkę wody i ręcznik, z nieco znudzonym wyrazem twarzy skierowałam się w stronę wolnej bieżni. Byłam zmęczona, bo przyjechałam na siłownię od razu po pracy. Na maszynach zaraz przy tej, którą ja wybrałam, ćwiczyły dwie młode dziewczyny - na oko szesnastki. Spojrzałam na nie, lekko się uśmiechnęłam, po czym skinęłam głową na powitanie. W odpowiedzi niestety otrzymałam tylko ich wysoko wędrujące nosy. Obydwie zmierzyły mnie z góry do dołu i z dołu do góry, parsknęły i wróciły do ploteczek podczas maszerowania z tempem 5km/h. Pomyślałam ok, może nie jestem godna żadnego ciepłego gestu od dwóch gimnazjalistek w markowych ciuchach i toną makijażu na twarzy. Wywróciłam oczami, śmiejąc się z tej sytuacji i zabrałam się za trening. W planach miałam porządny bieg interwałowy, bo był to mój dzień cardio. 

Po chwili z męskiej szatni wyszedł chłopak, którego kojarzyłam z wcześniejszych treningów. Pamiętam, że zawsze robił na mnie oszałamiające wrażenie, bo wiekiem pewnie nie odstawał od tych dziewczyn z bieżni obok, a mimo to miał sylwetkę lepszą od niejednego zawodnika ze sceny men's physique. Ponadto zawsze trenował w tak zaawansowany sposób, że po prostu kopara mi opadała. Niesamowita siła i wytrzymałość mięśni! Widać, że jest wielkim fanem kalisteniki. Kiedy zaczął rozgrzewać się na bieżni w tym samym szeregu, co ja i dziewczyny, jedna z nich wydała z siebie bliżej nieokreślony pisk (zachwytu?) i rozpuściła swój długi, blond warkocz, chichocząc, bawiąc się i zarzucając na wszystkie strony kosmyki włosów jeszcze przez dłuższą chwilę. Jej koleżanka patrzyła na nią, jakby chciała jej powiedzieć co ty dziewczyno wyprawiasz, ale w rzeczywistości nie odezwała się ani słowem. Ja sama nie wierzyłam własnym oczom. Jak nietrudno się domyślić, chłopak będący jej celem, kompletnie nie zwrócił na nią uwagi. Pobiegał przez dziesięć minut, a potem standardowo udał się pod klatkę do crossfitu, gdzie zwykle trenuje. 

Na przeciwko bieżni, po której biegałam, stoją maszyny typu ginekolog - wersja na przywodziciele i druga na odwodziciele. Bohaterki tej historii postanowiły, że wykonają na nich kilka serii łączonych. Nie jestem pewna, czy do końca wiedziały na co się porywają. Akurat te mięśnie są bardzo podatne na kontuzje, a biorąc pod uwagę okoliczności: a. nie wyglądały na osoby doświadczone, więc w teorii superserie nie są dla nich najlepszym wyborem, b. maszyny bardzo izolują, a to równa się jeszcze większemu ryzyku, mogły łatwo zrobić sobie krzywdę chociażby źle dobierając obciążenie. Stwierdziłam jednak, że nie będę się odzywać, bo przecież nie ja jestem trenerem na tej siłowni i tak naprawdę nic mi do tego, jak kto trenuje. Starałam się nawet za bardzo na nie nie patrzeć, ale było to niezwykle trudne, bo trenowały dokładnie na wprost mnie. Zanim zasiadły do pierwszej serii, dziewczyna od rozpuszczonego warkocza, spojrzała na mnie z zuchwałym wyrazem twarzy, podciągnęła leginsy i uniosła wysoko nogę, próbując okraczyć całe siedzisko. Oczywiście, przez cały ten czas nie spuszczając ze mnie oczu. Zastanawiałam się, o co jej chodzi. Kiedy jakimś cudem udało jej się objąć nogami, rozstawione na maxa skrzydła, ponownie odwróciła się do mnie i dumna z siebie, zagryzając wargę, puściła mi oko. Nie no serio... teraz to mnie próbowała uwieść, czy jak? Zaczęłam czuć się nieswojo. Na całe szczęście mój trening już dobiegał końca...


Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com

13 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa co się stanie dalej, czyżby dziewczyna od warkocz zrobiła sobie krzywdę? Będę z niecierpliwością czekać na kolejną część :) a zresztą czy tylko ja nie lubię jak idziesz sobie na trening (bez znaczenia czy jest to siłownia, czy też klub fitness)tam spotykasz diwy, co myślą, że jak mają full makijaż, modne ciuchy i fryzurę jak na wybieg to są najlepsze? Oprócz tego, patrzą się na ciebie tak jakby chciały powiedzieć - Matko jak ona wygląda - jednakże najzabawniejsze jest to, że gdy przychodzi co do czego i trzeba zacząć ćwiczyć, to nie mają o niczym pojęcia i udają, że wiedzą o danym ćwiczeniu/przyrządzie wszystko. http://always-a-cool.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!

      A co z tymi dziewczynami niestety nie wiem, bo jeśli zrobiły sobie krzywdę, pewnie odczuły to dopiero po wyjściu z siłowni albo kolejnego dnia... Jeśli nie zrobiły (oby!), to miały mega szczęście :D

      Usuń
  2. Też jestem ciekawa jaka była dalsza historia dziewczyn, czy sobie coś zrobiły, czy co?

    Znalazłam Twój blog na spisie blogów i... przejrzałam cały! Fajnie masz wszystko tak opisane. Normalnie wchłonęłam się na dobre parę godzin. Sama niedługo chcę zacząć ćwiczyć i zacząć zdrowo się odżywiać, więc szukałam jakiś informacji i przepadałam u Ciebie. Będę się motywować zaglądając do Ciebie, a na pewno wrócę po garść inspiracji i motywacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, chodzę na siłownię od 2tyg. i właśnie uświadomiłam sobie,że robię odwodzenie (20kg 2 serie po 30-35 powt)+ przysiady na suwnicy(30kg 30-35 po 3 serie) No to się za czy na martwić :D Co to są serie łączone? Mam pytanko ułożyłam sobie FBW czy muszę faktycznie jak nazwa mówi lecieć wszystkie ćwiczenia po jednej serii i dopiero zaczynać kolejne czy mogę sobie np.zrobić jedna serie przysiadów poczekać z 1min i leciec kolej na seria i tak z każdym ćwiczeniem ew. jak mam obok siebie maszynę do przyciągania drążka i maszyne do rozpiętek to robić na przemian jedna seria przyciąganie drążka jedna rozpiętki i tak w kółko po 3 serie czy nie bardzo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa FBW mówi full body workout, czyli trening całego ciała, co niekoniecznie oznacza obwody, dlatego jak najbardziej możesz sobie zrobić wszystkie serie jednego ćwiczenia i dopiero po zakończeniu przejść do kolejnego.

      Dobrze zrozumiałam? Robisz w jednej serii ponad 30 powtórzeń? To zdecydowanie za dużo! Jeśli mogłabym Ci doradzić, polecałabym przedział 8-12 (redukcja, rzeźba) z mniejszym ciężarem lub 5-8 (masa) z dużym obciążeniem.

      Nie polecam łączyć przypadkowych ćwiczeń, bo możesz nieświadomie dobrać takie, które się będą wzajemnie wykluczać (tzn. powodować kontuzję). Jeśli bardzo chcesz, dopytaj najpierw trenera na siłowni :)

      Serie łączone (inaczej superserie) to łączenie dwóch ćwiczeń na antagonistyczne mięśnie. Np po serii wyciskania francuza na triceps przechodzisz od razu na modlitewnik, czyli biceps.

      Usuń
  4. Uwielbiam gym stories :D Kiedyś widziałam gimnazjalistkę, która podeszła do trenera i zapytała o personalny tłumacząc 'bo wiesz, słyszałam, że jesteś tutaj najlepszy' i omal nie spadłam z wrażenia z bosu, tak zalotnym tonem to wypowiedziała :D widziałam ją może całe 3 razy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahahahahahahahahahaahahhahahaha!!! O Boże. Miej litość. xD

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko, co ja czytam! hahahahah! Nawet nie wiem jak to skomentować :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...