piątek, 11 grudnia 2015

Dlaczego (nie) lubię jeść z lunchboxów

Uwielbiam lunchboxy! I staram się zarazić tą sympatią każdego dookoła. Uważam, że są świetną alternatywą dla nudnych kanapek i jednocześnie najprostszym sposobem, by zjeść pełnowartościowy posiłek poza domem. Jest to idealna opcja dla tych, którzy dokładnie pilnują swojego rozkładu BTW i czystej michy. Jednak nie wszyscy podzielają moje zdanie. Są też tacy, którzy chętnie zamieniliby kupowane w biegu fast/junk foody na wcześniej przygotowane własnoręcznie dania, ale jednak coś ich powstrzymuje. Byłam kiedyś jedną z nich.

"Nie mam czasu na przygotowywanie lunchboxów"
mówiłam bardzo często. Teraz swoje pudełkowe posiłki przyrządzam w max. 30 minut. Jeśli mam do zrobienia tylko jeden lunchbox zwykle nie przekracza to 15 minut, bo najczęściej są to dania bardzo proste, a pożywne. Źródło białka + źródło tłuszczy + źródło węglowodanów złożonych, do tego warzywa i gotowe. Zwykle im danie bardziej skomplikowane (czasochłonne), tym gorzej smakuje na zimno.

Przy okazji zapraszam do wpisu z krótkim poradnikiem: JAK KOMPONOWAĆ POSIŁKI.


"Nie lubię jeść z pudełek"
twierdziłam uparcie, gdy poprzednia wymówka przestała mieć wystarczającą siłę. Posiłki na wynos jedzone są zazwyczaj na zimno (rzadko mamy dostęp do mikrofalówki, żeby je po prostu odgrzać), więc rozwiązanie problemu leżało w odpowiednim dobrze składników, bo nie wszystko nadaje się do zamknięcia w pudełku. Jest mnóstwo przepisów na dania stricte do lunchboxów, które smakują obłędnie bez względu na ich temperaturę. Przeszkadzało mi również to, że pudełka niejednokrotnie przesiąkają zapachem poprzednich posiłków mimo, że są dokładnie myte. Mimo całej mojej sympatii do tych silikonowych, składanych lunchboxów od Jana Niezbędnego, muszę przytoczyć je tu jako sztandarowy przykład tych, które nie pozwalają zapomnieć o tym, co przechowywały poprzednim razem. Ale na to też jest sposób - wystarczy porządnie je wyparzyć. 

"Ludzie dziwnie reagują, gdy jem posiłek z lunchboxa"
było moją ulubioną wymówką, która została ze mną najdłużej ze wszystkich. Typowe. Najpierw gapili się na mnie jak opętani, a przecież nie robiłam nic złego. Gdy przestałam zwracać na to uwagę, ci sami ludzie zaczęli pytać o inspiracje na pudełkowe dania.

Za czasów liceum do pudełek pakowałam co najwyżej sałatkę albo kanapkę z owocem, a dzieciaki i tak mierzyły mnie wzrokiem jak jakieś mistyczne stworzenie. Fakt faktem, moda na lunchboxy nie była wtedy jeszcze aż tak rozwinięta. Kiedy zaczęłam pracę, niejednokrotnie współpracownicy marszcząc czoło, zaglądali mi przez ramię, pytając co ciekawego przygotowałam tym razem. Nie wiem, dlaczego ale przez długi okres czasu, byli przekonani, że jem z pudełek, bo się odchudzam. Na szczęście to już minęło, a teraz w naszym pomieszczeniu socjalnym codziennie stoi przynajmniej kilka lunchboxów z pysznie wyglądającymi obiadami. Nie twierdzę, że to ja byłam ich inspiracją. To raczej kwestia promocji zdrowia, która rozwija się coraz prężniej. Niemniej, z punktu widzenia przyszłego dietetyka, miło się na to patrzy. Tak naprawdę dopiero gdy poszłam na studia, trafiłam do miejsca, gdzie lunchbox od początku był czymś zupełnie naturalnym i powszechnie spotykanym, ale jestem świadoma tego, że z racji mojego kierunku to akurat nic nadzwyczajnego.

"To jest niewygodne i niepraktyczne"
no tak, bo przecież ciężko zjeść posiłek z lunchboxa w biegu, a poza tym opróżniony zostaje z nami i zabiera cenne miejsce w torebce czy plecaku. Na szczęście wymyślili te genialne, składane silikony, o których wspomniałam wcześniej, dzięki czemu kolejna wymówka przeszła do historii.


Cóż, wygląda na to, że zostałam bez słowa i nie do końca wiem, czy to ja pokonałam swoje wymówki, czy to one pokonały mnie. Jedno jest pewne: lunchboxy stały się moim małym uzależnieniem. Serio! Powoli nie mam już miejsca w szafkach na przechowywanie ciągle powiększającej się kolekcji... ;)

Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com

11 komentarzy:

  1. Lunchboxy wciągają! Ja też na początku ciągle coś wymyślałam... Że nie praktyczne, że łatwiej zabrać kanapkę ze sobą, że długo się przygotowuje itd. A jednak dziś jest to dla mnie świetny sposób na zdrowe odżywianie, gdy jestem pół dnia poza domem. Prawie w ogóle nie ulegam pokusom, żeby kupić sobie coś słodkiego, bo jem pełnowartościowe posiłki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do lunchbox'ów jeszcze się nie przekonałam. Tak, moja lista wymówek pokrywa się w 100% z tą, którą przedstawiłaś w swoim poście. Wydaje mi się, że główny problem miałabym z tym, co do lunchbox'a włożyć, bo z gotowaniem marnie sobie radzę, ale jak wspomniałaś, w sieci można znaleźć mnóstwo inspiracji. W związku z tym, co ja się będę niepotrzebnie rozpisywać. Muszę po prostu przestać szukać sobie wymówek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lunchboxy to świetny pomysł, ale ja tak strasznie nie lubię jeść zimnego jedzonka :/ najczęściej na zajęcia biorę jednak kanapki, do tego jakiś owoc i jogurt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie staram się przekonać do lunchboxów bo, ile można jeść kanapki i serki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzy mi się właśnie porządny, silikonowy lunchbox, który by nie przeciekał. Teraz częściej zdarza mi się robić małe boxy z np. serkiem wiejskim plus biorę kanapki, bo nie wychodzę z domu na aż tak długie godziny. Jednak jeszcze semestr temu kiedy siedziałam na uczelni od rana do wieczora boxy były niezbędne, a kombinowanie z folią, żeby nie przeciekały było masakryczne :/ Najwygodniej było mi na stażu- zawartość pudełek wywalałam na talerz i podgrzewałam w mikrofalówce- to były luksusy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym jeść z lunchboxów, ale u mnie to jest niemożliwe. Pracuję codziennie od 8 do 24 więc nie mam czasu na przygotowanie posiłków, wolę przeznaczyć te kilka wolnych godzin na sen. No ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam boxy :D Już się przyzwyczaiłam, że się ludzie gapią ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam jakiegoś magicznego potwora w szafce, który zjada mi pokrywki od pudełek i ile razy nie kupowałam sobie pakietów pod lunchboxy, to zawsze końcowo nie miałam ich czym przykryć :o magia :P

    OdpowiedzUsuń
  9. jejku, ja w liceum wstydziłam się jeść cokolwiek poza kanapką lub batonikiem. chowałam się z serkiem wiejskim hahaahaha. czasy też były wtedy trochę inne ;) teraz na szczęście coraz więcej ludzi ma świadomość jak ważne jest zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia jest wręcz modny i pożądany.

    z tym zapachem pudełka i noszeniem później pustego rzeczywiście jest trochę niegodności, ale jedzenie byle czego to chyba większa niedogodność ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie staram się męża przekonać do lunchboxów... chyba dam mu ten tekst do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja lubie :) robie sobie posiłki raz a na cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...