czwartek, 12 listopada 2015

Skok wagi z dnia na dzień (cz. II) Dlaczego? Jak sobie z tym poradzić?

O tym, że ciężar ciała przechodzi swoje naturalne wahania i w związku z tym nie należy ważyć się częściej niż raz na tydzień, słyszeli już pewnie wszyscy. Uzasadnień, dlaczego się tak dzieje jest naprawdę sporo i większość z nich zakorzeniona jest w fizjologii człowieka. Nawodnienie organizmu, objętość płynów ustrojowych, zawartość jelit oraz żołądka nie są wartościami stałymi i to właśnie dlatego ciężar ciała na przestrzeni jednego czy dwóch dni może różnić się nawet o kilogram, ale podkreślam - jest to całkowicie normalne. Nie rozumiem, dlaczego (zazwyczaj tylko) kobiety robią z tego taką tragedię. Przecież to tylko cyferka na głupim, łazienkowym urządzeniu.

Bywa tak, że na te wahania wagi pracujemy sobie sami. Moim zdaniem najczęściej spotykanym powodem jest nieprawidłowa (zbyt obfita lub źle skomponowana) dieta dnia poprzedniego, a co za tym idzie - zatrzymanie wody. Tak naprawdę nie ma się czym martwić. No, o ile sytuacja, gdy jemy zbyt dużo nie powtarza się kilka dni z kolei.

Zapraszam do części I: Skok wagi z dnia na dzień? Spokojnie, nie przytyłaś! oraz do wpisu uzupełniającego temat: Ile można przytyć w ciągu jednego dnia?


Węglowodany (cukry) wiążą wodę, co oznacza, że im więcej ich zjemy, tym więcej wody zmagazynuje się w organizmie. Oczywiście, nie jest to powód do ograniczania lub pozbywania się ich z jadłospisu. Sęk w tym, by trafiać idealnie w ilość, której potrzebujemy. Wiem, że może być to dosyć kłopotliwe dla niejednego z was. Powiem szczerze, że sama mam z tym problem zwłaszcza, że jestem z tych, którzy świetnie funkcjonują na ketozie (co ma swoje plusy i minusy), dlatego reakcje fizjologiczne są dla mnie słabą wskazówką. 

Podobny efekt do węglowodanów wywołuje sól, a dokładniej sód, który jest jej składnikiem (w 2,54g soli kuchennej znajduje się 1g sodu). Co ciekawe, 8g tego pierwiastka zatrzymuje w organizmie aż litr wody, co jest równoznaczne z dodatkowym kilogramem, który ujrzymy na wadze. Czy należy się tym przejmować? I tak, i nie. 
Co pierwsze przychodzi na myśl, gdy mowa o soli? Nadciśnienie! W związku z tym sądzę, że dalszy komentarz jest zbędny. Natomiast z punktu widzenia dodatkowych kilogramów tragedii nie ma, bo to tylko woda, nie tkanka tłuszczowa. Fakt, może wiązać się to z nabrzmieniem, a nawet z cellulitem wodnym, ale naprawdę nie jest trudno pozbyć się tych nadmiarów (ps. nie wierzcie w żadne specyfiki typu Hydrominum, szkoda pieniędzy).

Zatem jak to zrobić?
Może to dziwić, ale odpowiedź brzmi: pij dużo wody!
To trochę jak z redukcją masy tkanki tłuszczowej. Drastyczne ograniczanie kalorii na początku przyniesie pożądany efekt, ale organizm szybko zorientuje się, że dążymy do samozniszczenia i zamiast spalać, przestawi się na tryb magazynowania. Tak na wszelki wypadek, gdyby miały nadejść dla niego jeszcze cięższe czasy. Z wodą jest podobnie. Pijąc jej zbyt mało, ciało będzie się chronić przed jej utratą, ale gdy zaczniemy dostarczać jej wręcz w nadmiarze, machina ruszy i doprowadzi do unormowania stanu.

Podsumowując,
- ważenie się po posiłku lub wypiciu czegokolwiek zawyża wynik
- ważenie się kilka razy tego samego dnia to największy bezsens świata
- ważenie się po aktywności fizycznej może albo spowodować zaniżony wynik (utrata wody razem z potem) lub wręcz zawyżony (przy treningu zazwyczaj pijemy dużo wody)
- spadek wagi z dnia na dzień nie jest dowodem na to, że zeszczupleliśmy, ponieważ nie jest możliwe aż tak szybkie spalanie tłuszczu - najprawdopodobniej utrata wagi jest w tym przypadku spowodowana czynnikami fizjologicznymi (patrz: wstęp wpisu)

Dziewczyny, a teraz tak szczerze... Jakie to ma znaczenie, jaką liczbę wskazuje waga? Tylko wy ją widzicie. Zdecydowanie ważniejsze jest to, co pokazuje lustro.


Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com


PS. Swoją drogą, w tytule posta znajduje się nieścisłość.
Waga - przyrząd do mierzenia, masa - ilość kilogramów. Waga nie równa się masie.
Dlaczego świadomie popełniłam ten błąd, choć może jako przyszły dietetyk nie powinnam? Bo mowa potoczna rządzi się własnymi prawami :)

15 komentarzy:

  1. Jak sobie z tym poradzić? Nie ważyć się, ale mierzyć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie nadal wyznacznikiem jest waga, choć zauważyłam, że nawet przybierając na wadzę ciało może wyglądać lepiej. Muszę zmienić ten stereotyp, że waga jest wyznacznikiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie chłop lubi się ważyć wieczorem po zjedzeniu kolacji i dziwić się, że stał się aż taki gruby :D a sama zauważyłam, że jeżeli poprzedniego dnia wypiłam mniej niż zwykle wody, chociaż i jadłam zdrowo, to waga zawsze idzie w górę

    OdpowiedzUsuń
  4. Brakowało mi takiego wpisu. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. teoretycznie wiadomo, że to tylko cyferki ale jakoś tak potrafią zepsuć humor ;) a lustro czasami pokazuje takie rzeczy, że już lepiej zawierzyć wadze ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. ja już dawno się nie ważę :) robię to raz na ruski rok, kiedy to robię sobie badania składu ciała i wtedy waga pokazuje co i jak, jednak nie przykładam do tych numerków zbyt wielkiej wagi. Wolę się mierzyć,,, ale! Nawet ważniejsze niż te centymetry jest moje samopoczucie i to czy ja dobrze się czuję we własnym ciele, czy też nie oraz zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam taki moment, że ważyłam się stanowczo zbyt często... na szczęście otrząsnęłam się już z tego i nie to jest dla mnie najważniejsze! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poza tym u kobiet wahania wagi są też związane z hormonami, naszymi i tymi przyjmowanymi z zewnątrz. Ja już dawno się nie ważyłam i szczerze mam to w dupie, tak długo jak czuje się dobrze sama ze sobą i widzę postępy w lustrze jestem szczęśliwa.
    Fajny post, dużo w nim prawdy

    Pozdrawiam z Berlina Jecamilove

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak sobie z tym radzic? nie panikować :)))
    pamiętać, ze panie mają różne cykle itd.... a dla spokoju zrobić sobie jakąś detoksykację sokową warzywną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc, jeśli o mnie chodzi, jestem przeciwniczką wszelkich detoksów na wzór, o którym piszesz.

      Usuń
  10. Myślę, że waga wagą, ale grunt to czuć się dobrze ze sobą i w własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny wpis! nie ważę się częściej niż 1 raz w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobry wpis. Trafiający w sedno i o to chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciężar to wartość wyrażona w Niutonach. To co mierzymy za pomocą wagi to nie ciężar, a masa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...