niedziela, 6 września 2015

Odpowiedź na pytanie "jak wytrwać?"

Jest wiele pytań odnośnie zdrowego stylu życia, które non stop się powtarzają, ale zdecydowanym faworytem jest to o wytrwaniu w nowych nawykach. Jak to zrobić? Jak utrzymać motywację? Jak się tym wszystkim nie znudzić? Ludzie mówią, że ciężko jest utrzymywać czystą michę i zachować regularność w treningach, że nie mają na to czasu albo że nie chcą żyć w ograniczeniu. Z jednej strony marzą by zmienić swoje życie, a z drugiej nie do końca są przekonani czy im się chce cokolwiek w tym kierunku zrobić. 

No to cholera, albo chcesz albo nie chcesz.


To nie jest trudne. Przecież ciało człowieka nie buntuje się przeciwko zdrowym produktom - powiedziałabym, że robi to, gdy karmimy je fastfoodami czy słonymi przekąskami. Tak naprawdę miejscem, gdzie rodzi się ten w zasadzie irracjonalny bunt przeciw temu co zdrowe, jest nasz umysł. Ale dlaczego?

Nie do końca rozumiem, dlaczego w kreskówkach nagminnie pojawia się motyw dzieci, które nie lubią warzyw. Z moich czasów pamiętam Atomówki, które walczyły z brokułami, przedstawionymi jako przybysze z kosmosu (what da fuck). Wiem, że było tego znacznie więcej, ale aktualnie mam dziurę w pamięci. Zmierzam do tego, że przecież oglądają to małoletni widzowie, którzy chłoną wszystko jak gąbka. W ich głowach koduje się informacja "warzywo jest be" i mamy problem, rzutujący również na dorosłe życie.

Dlaczego potrzebujesz motywacji, by jeść po prostu zdrowo?

Zdrowe odżywianie nie boli, nie zabiera więcej czasu ani pieniędzy, w niczym nas nie ogranicza i nie wymaga wyrzeczeń, o ile jest to świadomy wybór. Tu nie chodzi o to, żeby w czymś na siłę trwać. Jedzenie oprócz spełniania podstawowej funkcji ma być również przyjemnością. Jeśli się do tego zmuszasz, sprawia ci to wiele trudności, to znaczy, że coś po prostu robisz źle, bo nie na tym to polega. Męczy cię zjedzenie kebaba? Nie? To dlaczego męczy cię jedzenie kurczaka z ryżem i brokułami? Różnorodność przypraw i technik kulinarnych sprawia, że jeden produkt można przygotować na milion sposobów, dlatego przy odrobinie chęci ciężko się nudzić. Zastanów się, czy rzeczywiście chcesz zmienić styl odżywiania, bo gdybyś naprawdę chciał, uwierz mi, nie szłoby ci to tak opornie i wcale nie szukałbyś non stop motywacji. Prawda jest taka, że jedyne czego byś szukał to inspiracji na nowe dania.

Albo chcesz i jesz zdrowo, albo nie chcesz i dajesz sobie spokój. 
Wszystko jest twoim wyborem. Nikt cię do niczego nie zmusza.
Jednak pamiętaj, że to co kładziesz na swoim talerzu, jest inwestycją na przyszłość. 


Kontakt: fitmiracle.blog@gmail.com

26 komentarzy:

  1. Czyżby pojemnik z biedronki? Jak się sprawuje? Nie przecieka itp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, nie. Ten upolowałam w Auchanie na akcji szkoła :) Na biedronkowe się nie załapałam. Jestem w nim zakochana!

      Usuń
  2. U mnie akurat z motywacja problemu nie ma, chcę jeść zdrowo i jem, u mnie problemem jest mieszkanie pod jednym dachem z człowiekiem, który lubi jeść niezdrowe, tłuste dania i najlepiej o północy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezdrowe żarcie po prostu uzależnia i rozleniwia. Nie wiem czemu ludzie myślą, że ugotowanie zdrowego obiadu zajmuje całe godziny, gdzie przygotowanie mojego zdrowego obiadu zajmuje max 30 minut :) Zawsze znajdzie się jakaś wymówka, niestety. Często też pojawia się argument pieniędzy/ wydatków- sorry,ale ja odkąd razem z mężem jem zdrowo i "czysto" wydaje mniej pieniędzy- robię tygodniowe zakupy, wiem, czego potrzebuje, produkty są proste, przepisy nie skomplikowane, wystarczy kilka składników i mam obiad/ kolację :) I co najważniejsze- człowiek czuje się żejszy i jakoś tak ... szczęśliwszy? ;)
    Zapraszam do mnie -> Fit Pleasure

    OdpowiedzUsuń
  4. istnieją też przypadki zupełnie odwrotne do tego, który opisałaś w poście. Moja przyjaciółka zaczęła się odchudzać w trzeciej liceum, obecnie jest na trzecim roku i zrzuciła już 25 kg i wciąż chce więcej. Cały czas wyszukuje jakieś poradniki o zdrowym żywieniu i z jednej diety przechodzi na kolejną, teraz próbuje diety paleo. Do tego pięć razy w tygodniu siłownia... Boję się o nią, ponieważ takie podejście zamiast pomóc, tylko zaszkodzi jej zdrowiu. Spotkałaś się z podobnymi przypadkami? Wiesz może jak zaradzić by ten problem nie przerodził się w coś gorszego, bo powoli przypomina osobe dotkniętą anoreksją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, spotkałam się z takimi osobami. Są to zwykle przypadki bardzo indywidualne. Myślę, że mogłabym coś doradzić, ale potrzebowałabym więcej informacji. Prawda jest taka, że jeśli "ma z czego zrzucać", nie głodzi się, nie ma całej listy produktów, których kategorycznie nie je, nie liczy skrupulatnie każdej kalorii, to samo interesowanie się nowinkami dietetycznymi i treningi 5 razy w tygodniu to niekoniecznie coś złego. Sama tak robię :) Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)

      Usuń
    2. nie ma juz z czego zrzucać, waży 44 kg przy wzroście 162. dlatego napisałam, ze to zaczyna przypominać anoreksję, jest bardzo rygorystyczna dla siebie, nie je nic z glutenem, odmierza ilość owoców i nie zje więcej niż 200 g, przy paleo stosuje trzy posiłki. Jeżeli do tego dochodzą problemy z tarczycą to nie jest przypadek, który wytłumaczysz stwierdzeniem ''punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia". Spytałam cię jako przyszłego dietetyka, co robić i jak zachęcić ją żeby zmieniła nawyki, ale widzę, że Twoje podejście jest nie na miejscu.

      Usuń
    3. Uważam, że zbyt pochopnie mnie oceniłaś. Przecież napisałam, że SĄ TO PRZYPADKI BARDZO INDYWIDUALNE, co oznacza, że każdy jest inny. Plus pojawiło się stwierdzenie, że MOGŁABYM COŚ DORADZIĆ, o ile dostałabym WIĘCEJ INFORMACJI. Nie znam tej dziewczyny. Nie wiem, ile ważyła i ile waży teraz. Nie wiem o niej nic i nie miałam kompletnie ŻADNYCH podstaw, by od razu wrzucać ją do wora ludzi chorych. Rad ode mnie "jako od przyszłego dietetyka" mogłabyś oczekiwać po dłuższej rozmowie zawierającej KONKRETY. Twój komentarz był zbyt ogólny.

      Usuń
  5. U mnie wszystko przyszło z czasem. Metodą małych kroków i stopniowo doszłam do punktu, gdzie zdrowe odżywianie nie było już wyrzeczeniem a częścią mojego życia. Wszystkiemu trzeba dać czas i to jest chyba jdeyny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że bardziej jest to kwestia świadomości niż przyzwyczajenia.

      Usuń
  6. Ja właściwie musiałam zacząć się zdrowo odżywiać ze względu na problemy jelitowe.Miałam wybór - albo cały czas tabletki albo dieta. Wybrałam dietę. Najgorszy był początek, kiedy to lista rzeczy zabronionych zawierała wszystko co jadałam do tej pory. Każdy się dziwi "to co Ty jesz" i skąd biorę siłę żeby wstać wcześniej i zrobić sałatkę do pracy (której zrobienie zajmuje tylko 5 minut...). Przestałam po prostu szukać wymówek, ruszyłam tyłek, czytam więcej o zdrowiu, zainteresowałam się kulinariami.
    Wiadomo chciałabym lepiej wyglądać (brzuch straszny flak, jędrności zero :/), ale został taki kiedy z przyczyn choroby w przeciągu 3 tyg schudłam 10 kg...

    Dla mnie najważniejsze jest zdrowie i to pomaga mi wytrwać w zdrowym żywieniu, tym bardziej, że widzę znaczne postępy w samopoczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jedzenie tak na prawdę siedzi w głowie. Pamiętam jak moja mama zawsze szczypiorek przytyła po rzuceniu palenia. W wieku 45 lat po raz pierwszy w życiu postanowiła się odchudzać-i po tygodniu zrezygnowała bo...zaczęła jeść więcej niż przed dietą! a dlaczego?-mózg nastawił się na ograniczenie jedzenia-czyli mama zaczęła myśleć co może zjeść a czego nie itp i w rezultacie cały dzień myślała tylko o żarciu-pierwszy raz odczuła głód psychiczny!
    Dla mnie osobiście zdrowe jedzenie jest przyjemnością-bo nie żywię się tekturą przecież, to jedzenie ma smaki i to cudowne! ale nie jest mi obce emocjonalne jedzenie czyli zajadanie smutków, strachu itp-tylko dlaczego nie zajadam tego brokułami a czekoladą?:)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Zdrowe odżywianie nie boli, nie zabiera więcej czasu ani pieniędzy"

    Z tym "czasem" to sie nie zgodze. Jedzenie posilkow np. co 3 godziny jest o wiele trudniejsze niz spozywanie typowych posilkow w ciagu calego dnia - nie trzymanie sie godzin itd.

    Po wielu latach uwazam ze to wlasnie dieta jest najwiekszym problemem - wyzwaniem.

    Prawda jest taka ze ludzie ktorzy nie cwicza jedza co chca, kiedy chca i robia co chca. Silownia, sport jest pewnego rodzaju "uwiazaniem". Musisz sie pilnowac.


    Wiec, podsumowujac...to nie jest latwe ale jest tego warte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję Twoją opinię i rozumiem, że może być inna niż moja, ale ja ćwiczę i też jem co chcę (bo szczerze i bez żadnego przymusu CHCĘ jeść zdrowe produkty), kiedy chcę (jeśli po tych przysłowiowych 3 godzinach nie czuję głodu, nie jem na siłę i działa to w drugą stronę, bo jeśli zgłodnieję wcześniej, czemu miałabym czekać do wyznaczonej godziny?) i robię co chcę (bo tak jak w przypadku jedzenia, szczerze CHCĘ robić to co robię - tutaj konkretnie mowa o treningach). Nie wymaga to ode mnie żadnego pilnowania się. Może to już jest kwestia przyzwyczajenia, nie wiem. Ale Ty też piszesz "po wielu latach", więc wnioskuję, że nie jesteś kimś "nowym w biznesie". Tak czy inaczej, podkreślam, że szanuję to, że się ze mną nie zgadasz i nie usiłuję narzucić Ci mojego zdania :)

      Usuń
    2. "...bo jeśli zgłodnieję wcześniej, czemu miałabym czekać do wyznaczonej godziny?"

      (Pisze to wszystko "od strony" SILOWNI)

      Wiesz co, postepujac w ten sposob - moim zdaniem zaburzasz regularnosc posilkow w ciagu calego dnia.

      Przypuscmy ze posilek nr 1 byl o godzinie 6, posilek nr 2 o godzinie 9, posilek nr 3 o godzinie 12.
      Teraz decydujesz sie zjesc cos o godzinie 13:30. I co dalej? bo wg mnie nie powinnas juz jesc posilku o godzinie 15:00. Tylko o godzinie 16:30. Wszystko sie pieprzy... nie sa zachowane odstepy czasu ktore sa wazne.


      Generalnie jedzenie miedzy tymi godzinami to "objadanie sie". Chyba ze mowimy o owocach, odzywkach itd Nie o posilku ktory jest rowny "typowemu" posilkowi.


      M

      Usuń
    3. Odstępy czasu między posiłkami są ważne, ale nie najważniejsze (przynajmniej dla mnie). Posługując się schematem, o którym piszesz, w moim przypadku jeśli jadłabym o 13:30, następnego posiłku nie zjadłabym o 15, tylko właśnie około 16 (albo jak znowu poczuję się głodna). Nie widzę problemu w takich przesunięciach, bo one tak czy inaczej są u mnie na porządku dzienny (praca zmianowa). Poza tym uważam, że naprawdę nie trzeba się tak spinać, a i tak uzyska się bardzo fajne efekty treningów.

      Usuń
  9. U mnie sprawa najgorzej ma się ze słodyczami. Potrafię nie jeść ich przez miesiąc, bo tak sobie postanowię, po czym rzucam się na nie jak głupia. Codziennie mam też ochotę na coś słodkiego. I byłoby naprawdę świetnie, gdyby kończyło się na jednym batoniku, ale jak już zacznę, to nie potrafię przestać i słodkie chodzi za mną do końca dnia.
    Staram się dzielnie walczyć. Mam nadzieję, że z każdą kolejną próbą jestem bliżej przełączenia tego pstryczka w głowie na właściwą pozycję, która umożliwi mi zrezygnowanie ze słodyczy lub radykalne ich ograniczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawde zalosne.

      Niesamowity problem, conajmniej jakbys brala heroine.

      Usuń
  10. No właśnie, ja podchodziłam 3 razy bezskutecznie, ale wtedy wcale nie chciałam zrezygnować z coli czy słodyczy. Kurde, wkurzyłam się na siebie i w końcu zadziałało ;) Chcieć to MÓC.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest trudne. Gdyby było łatwe, wszyscy wokół byliby szczypiorkami i nie byłoby tylu chorób dietozależnych.
    Jest trudne, gdy idziesz przez sklep spożywczy i 90% jedzenia tam nie można nazwać jedzeniem. Jest drogie - przetworzone paskudztwo zwane jedzeniem jest zazwyczaj duuuużo tańsze i łatwiejsze do zdobycia niż np. dobra ryba, mięso od rolnika czy warzywa niezawierające całej tablicy mendelejewa.
    Przeciwko osobom stawiającym swoje początki na tej drodze stoi też otoczenie/środowisko - zachowanie innych, do tego atakowanie w przestrzeni publicznej niezdrowymi rzeczami (spróbuj znaleźć dobre miejsce na jedzenie na mieście :D ). Do tego próby zrzucenia uzależnienia od sztucznych smaków (zdrowe na początku duuużo gorzej smakuje), i rzeczywiście - ograniczanie się przez pewien czas by do nich przywyknąć.
    Ludzie to nie automaty, jest mnóstwo wokół rzeczy które przeszkadzają włącznie z naszym "polskim wychowaniem", czasem by wyrwać się z tego zaklętego koła trzeba naprawdę dużo silnej woli i wytrwałości, a często i unikania środowiska czy rodziny. Nie piszę to jako zestawu wymówek, tylko przypomnienia że nic nie jest czarno-białe jak tu prezentujesz i uważa większość komentujących.
    Nie byłabym tak kategoryczna w tym "albo chcesz albo nie chcesz" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć:D Bardzo fajny ten twój blog ! Mam bardzo podobne podejście do takiego stylu życia. Ja się zdecydowałam zdrowo jeść , kiedy zobaczyłam, że diety dwu tygodniowe czy ograniczanie jedzenia na jakiś czas nic nie daje... do tego jeszcze cukrzyca typu 1 gdzie każdego dnia ładuje się insuliną. Ta choroba była właśnie moją główną motywacją żeby zmienić swoje myślenie na temat własnego żywienia. Ja też studiuje podobny kierunek - Żywienie człowieka na UP we Wrocławiu. Cieszę się ,że są takie osoby na tej pplanecie jak Ty :) Pozdrawiam , serdecznie i jeszcze sobie tutaj prześledzę twoje wpisy bo są bardzo rzetelne i prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć :) Twojego bloga czytam od dawna ale pierwszy raz komentuję, akurat pod moim ulubionym postem. Widzę w komentarzach że nie wszyscy mają takie samo podejście do tematu jak Ty, jednak ja się z nim zgadzam. Podobają mi się tez Twoje merytoryczne odpowiedzi na niezbyt przychylne komentarze- dobrze świadczą o Twoim profesjonalizmie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem osobą ktora uwielbia zdrowe odzywianie, ale co zrobic jesli mam przyjaciolke ktora zyje jedzeniem , dla niej najwazniejsze to jesc czekolade i kebaby gdy sie spotykamy, nie chce unikac spotykania sie z nia ale chyba mam prawo sie odzywiac inaczej niz ona? Czy w tym przypadku to ja zachowuje sie niekolezensko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego to Ty masz się dopasowywać do niej, a nie ona do Ciebie? Dlaczego w ogóle ktokolwiek ma się dopasowywać do kogokolwiek? Każda z was podejmuje decyzję o sobie samej. Koleżeńskość nie jest czynnikiem w tym równaniu :) Jedz, co lubisz.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...