sobota, 25 lipca 2015

Nowy plan domowego treningu siłowego SPLIT (przełom lipca i sierpnia 2015)

Treningi w lato to istna katorga (ale za to jaka satysfakcjonująca!). Nie pomaga nawet wybieranie godzin późnowieczornych, ponieważ po całym dniu pokój, w którym mogę ćwiczyć, jest tak nagrzany, że czuję się w nim jak w saunie. Z kolei treningi wcześnie rano też nie zawsze wchodzą w grę, bo pracuję w systemie zmianowym, więc muszę być elastyczna. Niemniej nie jest to problem na tyle poważny, żeby skutkował rezygnacją z aktywności. Wiecie, jak to jest... jeśli chcesz, znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz - znajdziesz wymówkę.


Jest kilka szkół rozkładu partii mięśniowych na poszczególne dni treningowe, dlatego miałam sporą zagwozdkę przy układaniu nowego planu. Nie mogłam się zdecydować, czy wolę trenować większą grupę mięśniową, a na koniec dobić tą mniejszą, która asystowała czy jednak lepiej będzie rozłożyć tak, żeby każda partia była raz asystującą i raz grającą pierwsze skrzypce. Ostatecznie zdecydowałam się na opcję, która wydała mi się bardziej sprzyjająca regeneracji, bo z kolejnym FBW chyba bym umarła z nudów.


Dobór ćwiczeń też był nie lada wyzwaniem. Byłoby inaczej, gdybym miała do dyspozycji całą siłownię, ale stwierdziłam, że ze względu, na to, że mój workout buddy aktualnie ma problemy zdrowotne (i od jakiegoś czasu z systemem auto-motywacyjnym również, ale ciii), postawię na domówkę. A tak na marginesie podejrzewam, że w upalne, letnie dni i tak nie chciałoby mi się dojeżdżać do klubu. W zaistniałej sytuacji do dyspozycji mam tylko 10 kg hantle i 5 kg kettlebell.

Najgorzej było z dwójkami. Niby można byłoby wrzucić do planu żurawia, ale przy tym ćwiczeniu łapią mnie bolesne skurcze łydek. Cóż, pewnie robię coś źle. Następnym pomysłem było uginanie nóg w leżeniu z hantlem między stopami, ale wierzcie mi... spróbowałam raz i doszłam do wniosku, że sobie nie ufam, a osoba do asekuracji nie zawsze jest w pobliżu. Tak więc pozostał mi deadlift, który jest dosyć trudnym ćwiczeniem, mimo że od strony teoretycznej najbardziej przeze mnie poznanym. Wiecie, parafrazując znane porzekadło: nie ciężar, a technika zrobi z ciebie zawodnika, zamierzam przy nim nie szaleć.

W planie nie ma wzmianki o brzuchu z prostej przyczyny - zakładam, że będą wpadać jakieś 2-3 ćwiczenia (po jednym na skośne, proste i dolne) po przynajmniej dwóch z trzech treningów, ale nie chcę sobie niczego narzucać. Przyznaję, że tą grupę mięśni traktuję trochę po macoszemu, ale nie jest to tragedią, bo tak się składa, że brzuch asystuje przy treningu wielu innych partii.


W połowie sierpnia czeka mnie wyjazd, więc z tą rozpiską pewnie do niego dociągnę, a po powrocie wezmę się za układanie kolejnego, który będzie jego poprawioną wersją. Nie czuję się jeszcze pewnie w tym rodzaju treningu, bo jestem tylko instruktorem fitnessu, a nie trenerem personalnym, więc zamierzam uczyć się na własnych błędach. Mam to szczęście, że pracuję z koleżanką po AWFie, więc zawsze mogę się do niej pouśmiechać o jakieś drobne podpowiedzi i rady, hihi ;)
Zobaczymy, jakie spostrzeżenia pojawią się za dwa tygodnie...



6 komentarzy:

  1. ostatnio leciałam na bardzo podobnej rozpisce i się sprawdzało :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama zastanawiam się nad rozpoczęciem treningu siłowego, jednakże jako że nie miałam z nim wcześniej do czynienia, to pewnie zaczęłabym od FBW i dopiero później przerzuciła się na split :) Czekam na relację, ja u Ciebie sprawdził się ten trening :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście na początek wskazany byłby FBW :) Spróbuj! Na pewno nie zawiedziesz się na ciężarach :D

      Usuń
  3. Hej. Dopiero rozpoczynam swoją fit przygodę, więc chciałabym Cię zapytać, jakie ćwiczenia polecasz mi na początek, aby nie przeciążyć ciała? Przejrzałam sporo filmików, wiele ćwiczeń mi się spodobało, ale Ty masz więcej doświadczenia, doradzisz mi? :) Będę wdzięczna, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odezwij się do mnie mailowo (zakładka kontakt). Pogawędzimy :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...