sobota, 14 marca 2015

Piękno rodzi się w bólu, a nie w głodzie cz. I - różnica między redukcją a odchudzaniem

Marzec to miesiąc, w którym wielu z nas budzi się z zimowego snu do życia i nagle przypomina sobie, że przecież wiosna za pasem, więc trzeba zabrać się za siebie, żeby na lato prezentować się co najmniej przyzwoicie. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy w ciągu ostatnich dwóch tygodni zostałam poproszona przez swoich znajomych o jakieś wskazówki czy weryfikację ich planów na zrzucanie zbędnych kilogramów. Sezon na redukcje, przedziwne diety i głodówki uważam za otwarty.

Najciekawsze w tym jest to, że by schudnąć ludzie są w stanie zrobić wszystko oprócz tego, co faktycznie powinni. Będą inwestować w podejrzane preparaty, tabletki, hipnozę, masaże i inne absurdalne sposoby zamiast po prostu ruszyć tyłek. Zastanawialiście się kiedyś nad tym zjawiskiem?

Zacznijmy od tego, że różnicą między odchudzaniem a redukcją jest po prostu nieświadomość. Odchudzając się nie dbamy o to, co tracimy (woda, mięśnie, kości, whatever), a głównym wyznacznikiem sukcesu jest niższa waga; natomiast przy redukcji skupiamy się na spalaniu tkanki tłuszczowej (a to nie zawsze idzie w parze ze spadkiem masy ciała), a więc tego, co faktycznie sprawia, że wyglądamy nie tak, jakbyśmy tego chcieli. Osoba nie mająca podstawowego pojęcia o tym, jak przebiegają procesy odpowiadające za katabolizm i anabolizm, zazwyczaj nieświadomie wybiera bramkę numer jeden, za którą kryje się katorżnicze odchudzanie i... strzela sobie w kolano.

Każdy wie, że wszystko opiera się na ujemnym bilansie energetycznym (trzeba przyjmować mniej kalorii niż się spala) i to okazuje się najbardziej zgubne, bo tym samym mało kto zauważa, że istnieją dwa sposoby na to by uzyskać pożądany deficyt kaloryczny. Pierwszy z nich to oczywiście uszczuplenie swoich dziennych racji pożywienia, a drugi to... zwiększenie aktywności fizycznej bez zmian ilościowych w jadłospisie. Jak się tak nad tym głębiej zastanowię, to najczęściej pojawia się niestety skrajne połączenie jednego i drugiego - jemy tyle co kot napłakał i ćwiczymy jak pod wojskowym rygorem. Po co sobie aż tak utrudniać, skoro można prościej, przyjemniej i przede wszystkim zdrowiej?  

O następstwach źle przeprowadzonej diety niewiele się mówi, a są naprawdę przerażające. Jedzenie nas odżywia, daje energię do codziennego funkcjonowania, utrzymuje przy życiu i w jakimś stopniu chroni przed chorobami. Jeśli odetniemy lub ograniczymy sobie dostęp do niezbędnego paliwa, doprowadzimy do niedoborów witamin, mikro - i makroelementów, które mogą być odczuwalne przez wiele kolejnych lat. Drastyczne obcinanie węglowodanów odbija się na naszym samopoczuciu - stajemy się senni i drażliwi. Zwiększona tym samym podaż białka może negatywnie wpłynąć na pracę nerek (o skandalu, jakim wywołała dieta Dukana przecież było głośno). A jeśli zaczniemy stronić od tłuszczów, zaburzymy gospodarkę hormonalną i pożegnamy się z witaminami A, D, E i K. To tylko wybrane skutki. W rzeczywistości jest ich o wiele więcej. Ponadto każda dieta pozostawia w naszym organizmie ślady. Im gwałtowniej próbujemy schudnąć, tym trudniej będzie nam powtórzyć sukces w przyszłości w razie efektu jojo.

Prawidłowa redukcja tkanki tłuszczowej to proces bardzo powolny. Śmieszą mnie te wszystkie akcje na facebooku typu "płaski brzuch w 14 dni" albo "bikini body w 30 dni". W miesiąc spektakularnych efektów realnie nie można oczekiwać. W pierwszej kolejności spada zawsze nadmiar wody. Jest to skutek regulacji przyjmowanych węglowodanów, które się z nią wiążą. Natomiast tempo spalania tkanki tłuszczowej rośnie proporcjonalnie do czasu, czyli im dłużej trwamy w postanowieniach, tym więcej niechcianego balastu się pozbywamy. To prawda, że kluczową rolę gra dieta, ale to wcale nie oznacza, że należy jeść mniej, a już tym bardziej, że można pominąć trening.

W następnej części: dieta i trening przy redukcji tkanki tłuszczowej

PS. Osobiście nie wierzę w leczniczą funkcję głodówki i żadne badania mnie do niej nie przekonają.

9 komentarzy:

  1. Bardzo cenny wpis :) O skutkach głodówek i innych tego typu pomysłowych sposobach na zniszczenie sobie organizmu naprawdę niewiele się pisze, a to ogromny błąd. Im szybciej ludzie zrozumieją, że to osiagnięcia wyznaczonego celu, jakim jest silniejsze i jędrniejsze ciało jest potrzebne zdrowe żywienie i regularna aktywność fizyczna, a nie głodzenie się, tym lepiej dla nich. Niestety, jesteśmy leniwi i chcemy efekty widzieć szybko bez wkładania w to żadnej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja gdy chciałam zrzucić kiedyś trochę kilogramów, to właśnie zwiększyłam aktywność fizyczną - zyskałam kształtne ciało i niezwykle dożywiłam organizm w porównaniu z czasami, gdy nie zwracałam uwagi na to, co jem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie wierzę w dobroczynne działanie głodówek, i nie ma siły żebym zmieniła zdanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie.
    Mądry wpis!
    Głodówki nie są dobre. Oczekiwany efekt może wyjść odwrotnie

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog zapraszam do nas+obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama przeszłam przez głodówki i ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że lepiej jest jeść więcej, zdrowo i dodać do tego aktywność fizyczną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie ciężki trening >>>>> dieta. O wiele przyjemniej przychodzi mi pójść 5 razy w tygodniu na crossfit niż choć raz się nie najeść. Każdemu polecam taką drogę.

    OdpowiedzUsuń
  8. No i takie przekonania to rozumiem, wreszcie ktoś kto rozumie na czym polega zdrowy i wysportowany wygląd. JA również jestem przeciwniczką głodówki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja raz w miesiącu przez jeden dzien pije wodę (sama lub z cytryna) sama tego głodówki nie nazwę bo ładna nie jestem ale po takim zabiegu lepiej sie czuje i jakos łatwiej mi zachować utracone 25kg.niz mim znajomym ktore robią sobie tygodniowe głodówki tylko po to zeby sie nawpychac potem smieciowego jedzenia-przeciwniczka diet tez jestem duza,jezeli schudlo sie na diecie to potem sie przytyje (szczególnie jezeli po jej zakończeniu nie dodaje sie stopniowo innych produktów nieobecnych w tej diecie tylko zaraz po skończeniu je sie wszystko). Powinnas napisać post o tym zeby kazdy kto chce zdrowo żyć powinien dokładnie obserwować ciało-patrzeć co mu szkodzi a co nie,zwrócić uwagę na zachowanie skory,włosów,żołądka....mnie raczej nikt nie poslucha ale Ciebie juz tak ;) natomiast nei mam juz sił walczy na fejsie z takimi wpisami "jak szybko schudnąć tylko z łydek! Ile masz wzrostu,kg,ile cwiczysz na taki efekt" ręce opadają normalnie,ważne jest zeby kazdy zrozumiał ze ciała sa rożne i różnie reagują...no i taki slogan"nie przytylas wczoraj-nie schudniesz jutro" tez powinni sobie ludzie wykryć w głowach-tabletki nic nie daj a poza tym-czy nawet nei jest taniej wyjść pobierać ? Przepraszam ten komentarz jest chaotyczny i jakis taki dziwny ale musialm napisać to gdzieś gdzie jest ktos kto(jak mi sie wydaje)rozumie o co mi chodzi ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...