piątek, 6 marca 2015

Ile waży wysportowana dziewczyna

Nie da się nie zauważyć, że jedną z cech charakterystycznych społeczeństwa, jest przechodzenie przez różne fazy. Dzieje się tak w zasadzie od zawsze. Aktualnie mamy modę na bycie fit i wszystko, co się z tym łączy. Nagle wszyscy biegają z endomondo, a później publikują swoje trasy na facebooku, marzą o legitymacji trenera personalnego, a gdy w sklepie pojawia się okazyjna oferta na masło orzechowe*, pędzą do niego na złamanie karku. Osobiście uważam, że akurat w tej modzie nie ma nic złego. Na pewno lepiej iść w tę stronę niż w kierunku uwielbienia do kości, które było na fali całkiem niedawno.  

Raz na jakiś czas klikam w zakładkę statystyka i sprawdzam z czystej ciekawości, dzięki jakim słowom kluczowym czytelnicy najczęściej trafiają na mojego bloga. Zawsze znajdę tam coś, co mnie zbulwersuje, zaskoczy albo rozśmieszy. W okresie świątecznym takim hasłem było "ile można przytyć w ciągu jednego dnia", które w pewnym stopniu sprawiło mi przykrość, bo uważam, że to smutne, że ludzie zamiast cieszyć się magią Bożego Narodzenia, przejmują się dodatkowymi kilogramami. Dziś jednak trafiłam na prawdziwą perełkę wśród wszystkich słów kluczowych, jakie pojawiły się od początku istnienia bloga...
Ile waży wysportowana dziewczyna?

Patrzyłam tak i patrzyłam... i nie wierzyłam własnym oczom. Cholera jasna, to pytanie jest dla mnie tak niedorzeczne, że aż oburzające.

Nie mogę zaprzeczyć temu, że masa ciała w odniesieniu do stanu zdrowia ma znaczenie. Nie bez powodu dzieciaki stawiają się na tzw. bilansach co kilka lat, gdzie wykonuje się pomiary, a w mediach tyle mówi się o tym, że osoby otyłe powinny walczyć z nadprogramowymi kilogramami, bo w ich przypadku to w zasadzie sprawa życia i śmierci. Jednak nie rozumiem, jak ktoś kto uprawia jakikolwiek sport, co więcej - może pochwalić się dobrymi nawykami żywieniowymi i/lub interesuje się chociaż w najmniejszym stopniu dietetyką, w wyniku czego nie ma żadnych problemów ze zdrowiem, a jego sylwetka wygląda przynajmniej nienagannie, może przejmować się, że taki styl życia spowoduje, że będzie ważył zbyt dużo (uogólniam; zakładam, że raczej nie chodzi tu o za niską wagę).

Czy istnieje w ogóle jakaś liczba, która określałaby, ile powinna ważyć wysportowana osoba? Oczywiście, to pytanie jest retoryczne.

Zastanawiam się, skąd bierze się to pragnienie bycia lekkim jak piórko. Co za różnica, jaką liczbę wskazuje waga, skoro tylko my ją widzimy? Czy ona coś zmienia w naszym życiu?

Nie zapominajmy, że kilogram mięśni ma zdecydowanie mniejszą objętość niż kilogram tkanki tłuszczowej, co za tym idzie - osoba w dobrej kondycji może wyglądać bardzo szczupło, ale jednocześnie ważyć o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. To proste - wystarczy się zastanowić, czy korzystniej jest być sprawnym fizycznie, świetnie wyglądać, ale przy tym ważyć o te kilka(naście) kilogramów więcej czy szybko się męczyć, być niezadowolonym z mało jędrnego ciała, ale za to utrzymywać niską wagę. Naprawdę nie wierzę, że ktoś mógłby wybrać drugą opcję...


Uważam, że osiągnięcie żelaznej kondycji i pięknie wyrzeźbionych mięśni bez wzrostu masy ciała, graniczy z cudem. I naprawdę nie ma to dla mnie znaczenia czy ważę 55, 60 czy 65 kilogramów, o ile nie ma to negatywnego wpływu na mój stan zdrowia.


*Masło z orzeszków ziemnych nie do końca jest zdrowe. W dużym skrócie chodzi tu o nieodpowiedni bilans kwasów omega 3 i 6, ale nie wiem, jak wy ale ja mimo to nie zamierzam go sobie odmawiać raz na jakiś czas :)



16 komentarzy:

  1. ja osobiście uwielbiam oglądać reakcję facetów na informację ile ważę ;] zawsze najpierw jest zdziwienie a potem iskra olśnienia i stwierdzenie "no tak, mięśnie...". gorzej z kobietami... u nich często brakuje olśnienia i pozostają na minie pt. "serio?!" ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Wagą ( i słusznie) przejmują się tylko osoby, które nie ćwiczą, a jedynie są na diecie. Wtedy spadek wagi najczęściej wiąże się się z utratą tłuszczu i należy kontrolować wagę żeby zobaczyć czy są postępy. Jednak jeżeli ktoś regularnie ćwiczy, to wiem, że waga nie ma większego znaczenia w porównaniu do tego jak wyglądamy

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się kiedyś ważyłam i sama nie rozumiałam tego, jak mogę tyle ważyć. Teraz się nie ważę, bo po prostu oceniam jak się czuję i jak wyglądam, a nie co pokaże waga!

    OdpowiedzUsuń
  4. masło orzechowe mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie tak :) Ja liczę tylko centymetry :D

    A te plecy, ahh! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, bardzo się zmieniłaś i Twoje poglądy również. Oczywiście na plus.

    OdpowiedzUsuń
  7. dobry post ! waga nie jest najważniejsza! poza tym mięśnie ważą więcej niż tłuszcz ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. straszny progres poczyniłaś w ostatnich miesiącach! w nagłówku widnieje 'rozwój osobisty', nie wiem, jak inni czytelnicy, ale ja bym chętnie przeczytała jak Ci idzie nauka języków obcych/co czytasz/co oglądasz itd-wszak kiedyś od tego był Twój drugi blog,i trochę mi brakuje takich wpisów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! Mi też ich brakuję i, szczerze mówiąc, właśnie takie wpisy lubiłam najbardziej :)

      Usuń
  9. Niestety większość osób chce tylko schudnąć a kondycja i zdrowie są dla nich gdzieś daleko, i często takie osoby się dziwią gdy mówię, że nie wiem ile dokładnie ważę

    OdpowiedzUsuń
  10. Waga jest jakimś wskaźnikiem. Niektórzy sportowcy wyczynowi ważą się codziennie, bo dla ich rozwoju monitorowanie wagi daje istotne informacje.
    A z takiego amatorskiego punktu widzenia, to za pierwszym razem można się zdziwić. W tej chwili w moim ciele następuje podmianka - tam gdzie były resztki tłuszczu, coraz więcej twardych mięśni. Dziwnie mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja używam wagi jako punktu odniesienia, czy masa się zwiększa, czy też zmniejsza. To czy jest na niej 60 kg, czy też 80 kg nie ma znaczenia o ile w lustrze jest ok :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...