niedziela, 16 marca 2014

Jadłospisy na 1800 kalorii


Muszę wam powiedzieć, że... mam świetnych czytelników! Wasze rady są niesamowicie pomocne. Szczególne podziękowania dla pulp i Oli :) Ostatnio wspomniałam, że eliminuję serek wiejski, bo natknęłam się na informację, że jest mocno przetworzony. Jednak poniższy komentarz przekonał mnie, że to nie do końca prawda.

"Jestem po technologii żywności i jestem zdania, że serek wiejski zalicza się do produktów mało przetworzonych, podobnie jak twaróg, bo otrzymuje je się poprzez koagulację kazeiny podpuszczką bądź innymi enzymami naturalnymi ( co w żaden sposób nie wpływa na nasze zdrowie). Aby enzym zadziałał mleko podgrzewa się do 40C, co nie jest dużą temperaturą. Powstaje skrzep, usuwa się serwatke i kroi go na ziarenka. Nie jest to bardzo skomplikowany proces, dużo w nim robią bakterie kwasu mlekowego nie człowiek, więc nie rezygnowałabym na twoim miejscu z serka, bo to dobre źródło białka :) Pozdrawiam" - werr

Dzięki, werr!

Kilka lat byłam semiwegetarianką - ograniczałam się tylko do białego mięsa, które i tak nie za często pojawiało się w moim jadłospisie. Postanowiłam to zmienić, bo tak naprawdę czemu nie? Jak (r)ewolucja to na 100%! Na początek wieprzowina. Po raz pierwszy (i na pewno nie ostatni!) pojawiła się też jaglanka. Jednak najbardziej cieszy mnie kolejny progres o 100 kalorii w górę. Pękło 1800!

wtorek, 11 marca 2014

Miała być redukcja, a wyszła żywieniowa (r)ewolucja

Kilka ostatnich dni spędziłam na studiowaniu przeróżnych artykułów o zdrowym odżywianiu i komponowaniu diety. Zbieram informacje i staram się je stopniowo wprowadzać w życie. Ciągle zdarzają się błędy i to się pewnie nie zmieni jeszcze przez jakiś czas. Długa droga przede mną.

Od dziecka jestem typowym nabiałożercą. Postanowiłam, że go ograniczę na rzecz innych źródeł białka. Idzie mi dosyć opornie, ale się tym nie zniechęcam. Eliminuję serek wiejski ze względu na jego wysokie przetworzenie i jogurt naturalny przez wysoką zawartość węglowodanów i tym samym znikome ilości białka. Czasem pewnie wpadną do jadłospisu, ale już na pewno nie tak często jak dotychczas. Staram się też wprowadzić więcej węglowodanów złożonych. Aktualnie największy problem sprawiają mi dobre tłuszcze, ale myślę, że dodawanie do jadłospisu orzechów w pewnym stopniu powinno go rozwiązać. 

Nie wyobrażam sobie śniadania bez owsianki z bananem! To już chyba uzależnienie.

Co do kaloryczności, wspinam się w górę! W tamtym tygodniu szczytem moich fizycznych możliwości był poziom 1600 kalorii, dziś już bez przeszkód utrzymuję się na pułapie 1700. Docelowo chciałabym dotrzeć do 2 tysięcy. Miała być redukcja, a wyszła żywieniowa (r)ewolucja i cholernie mi się to podoba! Odkąd pilnuję odpowiednich proporcji makroskładników (B25/T30/W45) mam zdecydowanie więcej energii. 

niedziela, 9 marca 2014

Korygowanie błędów żywieniowych w toku

! Zanim wyrazisz w komentarzu swoje oburzenie odnośnie mojego odżywiania:
1. Do tej pory interesowałam się dietetyką i zdrowym odżywianiem w bardziej ogólnym sensie, które oscylowało wokół zwykłych zmian nawyków. Kurs instruktora fitness spowodował, że pojawiła się we mnie chęć zgłębienia tematu, które w praktyce ma skutkować bardziej świadomym odżywianiem. W związku z tym dopiero się uczę, więc miejcie dla mnie wyrozumiałość. Publikuję jadłospisy, by móc korzystać z rad osób, które na ten moment mają większą wiedzę ode mnie.

2. ...ale tym samym nie oczekujcie ode mnie natychmiastowych zmian! One będą zachodzić powoli i stopniowo. Czasem zrobię krok w tył, by później zrobić trzy do przodu i to wcale nie znaczy, że olewam rady, które od was dostaję, bo prawda jest taka, że biorę pod uwagę i wnikliwie analizuję każdą najmniejszą z nich, by wyciągnąć jak najwięcej.

3. Doskonale wiem, jak działa ludzki organizm. Wiem, że nawet by schudnąć, trzeba jeść, a radykalne obcinanie kalorii jest największą głupotą. Bo niby co ja próbuję propagować na tym blogu od dnia, w którym powstał? Pewnie ktoś posądzi mnie teraz o hipokryzję - namawiam do rezygnacji z drakońskich diet, a sama jem tyle co kot napłakał.

4. Otóż tabelki, obliczenia i wytyczne to jedno, a organizm człowieka to drugie. Na tę chwilę nie jestem w stanie jeść więcej niż te 1600 kalorii, bo tyle wystarcza mi do życia. Nie widzę sensu w zmuszaniu się na siłę. W ciągu dnia nie dopada mnie głód ani nie brakuje mi energii. Większe ilości jedzenia sprawiają, że się zwyczajnie przejadam i czuję fizyczny dyskomfort. Nie wiem dlaczego i jak doprowadziłam się do takiego stanu. Do tej pory nie liczyłam ani kalorii ani makroskładników. 

5. Nie myślcie, że ma to związek z tym, że chcę zobaczyć szybsze efekty. Nie o to tu chodzi! Sprawa wygląda dokładnie tak samo z podwójnymi treningami. Bywa, że ćwiczę dwa razy dziennie, bo po prostu lubię, mam na to ochotę i energię, a nie dlatego, że tak strasznie śpieszno mi do kraty na brzuchu czy chudszego tyłka.

6. Moim celem jest rozpędzenie metabolizmu, tak by dojść do normalnych pułapów kalorii i nie mieć problemów z wciąganiem większych nakładów jedzenia. To wymaga czasu. Tak samo jak nauka prawidłowego komponowania posiłków.



piątek, 7 marca 2014

Jadłospis na 1600 kcal

Tak jak się spodziewałam, pojawiły się osoby, dla których mój początkowo przyjęty limit 1800 kcal wydał się niewystarczający. A co powiecie na to, że zamierzam go jeszcze obniżyć? Dla mnie to było zdecydowanie za dużo jedzenia. Nie byłam głodna. Jadłam tylko dlatego, że trzeba było zachować odpowiednie odstępy (ok. 3h) między posiłkami i przede wszystkim wyrobić przyjęte normy. Nie wydaje mi się, że tak powinna wyglądać jakakolwiek dieta, a już tym bardziej redukcja. Fizycznie nie czułam się dobrze. Przecież praca nad sylwetką nie musi być katorgą! Postanowiłam, że będę eksperymentować i obserwować reakcje mojego organizmu.


Na początek zdecydowałam się odjąć jeszcze 100-200 kalorii. Potem za sprawą waszych rad zmieniłam proporcje BTW - z 30/30/40 na 25/30/45, czyli na tę chwilę wygląda to tak:
białko: 100-110g, tłuszcze: 53-60g, węglowodany: 180-190g.

1600-1700 kalorii na dzień przy dosyć częstych i intensywnych treningach trochę mnie przeraża. Jednak gdy porównuję ostatnią środę (jadłospis na 1800 kcal) i czwartek (jadłospis na 1600 kcal), widzę ogromną różnicę we własnym komforcie. Zobaczymy, co z tego wyniknie. W razie potrzeby nie będę się wahać ze zwiększeniem podaży.



środa, 5 marca 2014

Wiosenna redukcja - PPM, CPM i rozkład BTW

Marzec to najlepszy (i w zasadzie ostatni) moment, by poważniej pomyśleć o formie na nadchodzące lato. Tak to już bywa, że po zimie oprócz wspomnień ze stoków narciarskich i lodowisk pozostają również dodatkowe kilogramy. Co prawda, u mnie sytuacja nie przedstawia się tragicznie, ale mała redukcja z pewnością by się przydała. 

Jest Środa Popielcowa, początek Wielkiego Postu, zatem nie wyobrażam sobie lepszego "pretekstu" do wystartowania z nowym planem. Kurs instruktora fitness, na który właśnie uczęszczam, obudził we mnie motywację do zabawy w rozkład BTW.

Jak się do tego zabieram?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...