piątek, 14 lutego 2014

O kaloriach, czyli... policzmy, co się bardziej opłaca

Wbrew pozorom by schudnąć, trzeba jeść. Na pewno nieraz już o tym słyszeliście. Ale o co właściwie chodzi? Tego dowiecie się z poniższego tekstu, który wpadł mi w ręce w ostatnich dniach. Uważam, że z pewnością okaże się przydatny dla niejednej osoby. W prosty sposób wyjaśnia, tłumaczy i rozwiewa wszystkie wątpliwości, które miewają osoby początkujące. Dlatego zapraszam do poświęcenia kilku minut na jego lekturę :) Warto!


"Mamy dwie koleżanki Agatę i Basię. Są w tym samym wieku i ważą po 60 kg. Ich BMR wynosi 1500 kcal na dobę (25x waga w kg). Ponieważ nie są zbyt aktywne do tej wartości dodajemy 50% na potrzeby codziennej aktywności. Ich całkowite zapotrzebowanie kaloryczne wynosi więc 2250 kcal na dobę. Obie stwierdziły, że z nowym rokiem trzeba zabrać się z zbędne wałeczki i postanowiły przejść na dietę i zacząć ćwiczyć. Jednak zabrały się za to w różny sposób.

środa, 12 lutego 2014

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - wyzwanie czytelnicze na 2014 rok

Przeglądając wczoraj blogosferę, zupełnie przypadkiem wpadłam na świetne wyzwanie czytelnicze. Od razu wzbudziło moje zainteresowanie! Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobną akcją, dlatego bez wahania postanowiłam się nim z wami podzielić. 


Zasada jest prosta: czytamy książkę, następnie mierzymy grubość jej grzbietu, zapisujemy i sumujemy. 
...celem jest wynik równy naszemu wzrostowi.  

Przyznaję, jest to potężne wyzwanie dla zwykłego śmiertelnika, który po prostu lubi spędzić wieczór z dobrą książką, czyli dla kogoś takiego jak ja, ale jak to mówią if it doesn't challenge you, it won't change you :)

Wyzwanie trwa od 1 stycznia do 31 grudnia 2014. Dołączyć może każdy i to w absolutnie dowolnym momencie. Liczą się wszystkie przeczytane w tym roku książki (czyli np. te ze stycznia nie przepadną tylko dlatego, że dołączyłeś do wyzwania miesiąc później). Jedyne co trzeba zrobić to dopisać się do listy przez formularz (link poniżej, zajmuje to dosłownie 10 sekund) i wkleić baner na swojego bloga (nie dotyczy osób, które bloga nie posiadają). 

Zachęcam, polecam i zapraszam!
Ktoś ma ochotę dołączyć :)?


http://bookznami.pl/przeczytaj-tyle-ile-masz-wzrostu/ - kilka rad odnośnie wyzwania, przelicznik pozwalający oszacować, ile książek przypadnie na twój wzrost, a przy okazji podstrona naprawdę dobrego bloga godnego uwagi!

***

poniedziałek, 10 lutego 2014

Skok wagi z dnia na dzień? Spokojnie, nie przytyłaś

Wszyscy doskonale wiemy, że kilogram tłuszczu to 7000 kalorii, a dzienne zapotrzebowanie (BMR - Basal Metabolic Rate, czyli podstawowa przemiana materii; ilość energii potrzebna do utrzymania organizmu przy życiu) dla młodej kobiety oscyluje wokół 1500 kalorii (oblicza się je indywidualnie, ale można przyjąć standardową wartość). Powiedzmy, że dziś na wadze zobaczyłaś kilogram więcej i nie masz pojęcia, skąd taki skok z dnia na dzień. Jeśli wczoraj nie pochłonęłaś przynajmniej 8500 kalorii, NIE PRZYTYŁAŚ tego cholernego kilograma nawet jeśli zjadłaś więcej niż zwykle. Skąd taka konkluzja?
Już tłumaczę...


W ciągu doby spalisz 1500 kalorii nawet jeśli cały dzień będziesz tylko leżeć i pachnieć. Jeżeli poświęcisz na trening 30 minut, pozbędziesz się plus minus 200 kalorii (oczywiście, to tylko liczba poglądowa, bo dużo zależy od rodzaju i intensywności treningu, a przede wszystkim od wieku i wagi danej osoby). Biorąc pod uwagę fakt, że ciężko spędzić calutki dzień w bezruchu, trzeba dodać jeszcze kalorie spalone na zwykłych czynnościach, jak chodzenie, mówienie, itd. Po zsumowaniu otrzymujemy około 1800-2000 kalorii na dzień. To właśnie tyle bez problemu możesz zjeść i nie bać się o nadprogramowe centymetry w biodrach. Czysta biologia i matematyka. Pisałam już o tym przy okazji >tego< posta.

Niestety osoby, które się głodzą (a według literatury specjalistycznej, każdy jadłospis poniżej standardowego BMR, czyli tych 1400-1500 kalorii, to już głodówka), mają wolniejszy metabolizm na własne życzenie. Dlatego tak ważne jest, by nawet będąc na diecie odchudzającej, pamiętać, że jedzenie nie jest naszym wrogiem a wręcz sprzymierzeńcem. Ale to tak tylko na marginesie.

Skoro bez względu na wszystko każdego dnia jesteś na minusie o przynajmniej 1500 kalorii, a dodatkowy kilogram tłuszczu wymaga 7000 kalorii na plusie, by przytyć właśnie o tyle potrzebujesz aż 8500 kalorii. Logiczne, prawda?

Skąd zatem ta wyższa cyfra na wadze, skoro tak naprawdę nie przytyłaś? 
Odpowiedź jest prosta. Twój układ pokarmowy nie zdążył jeszcze poradzić sobie z trawieniem i najzwyczajniej w świecie to zawartość jelit (lub/i żołądka) jest odpowiedzialna za ten nagły skok. Nie da się też ukryć, że wszystko co jesz, wpływa na zatrzymywanie płynów w organizmie i jest to zupełnie normalne, że czasem nasza waga przechodzi wahania. W żadnym wypadku nie jest to skutek złej diety.

! Zanim się załamiesz, pomyśl  najpierw (a w zasadzie policz) czy faktycznie masz powód :)
Jest takie powiedzenie, że nie przytyłaś w jedną noc, więc nie możesz oczekiwać, że schudniesz w jeden dzień. Jak widać, to działa również w drugą stronę.

sobota, 8 lutego 2014

Mój organizer z inspiracjami

Tegoroczny organizer (zielony) i treningowy dziennik (brązowy)

Nigdy nie kupuję gotowego kalendarza (w życiu zdarzyło mi się to może z dwa razy). Stawiam na najzwyklejszy zeszyt, który z pomocą linijki, długopisu i odrobiny kreatywności staje się wielofunkcyjnym organizerem. Moim zdaniem jest to o wiele wygodniejsze rozwiązanie.



Jestem zwolennikiem personalizacji. Lubię przerabiać nudne i często zupełnie randomowe okładki zeszytów. Ostatnio wybieram raczej jednokolorowe opcje, ale w poprzednich latach dawałam się ponieść fantazji.
<-


Przykłady kalendarzowej części.
Dla mnie najważniejsze jest, by mieć cały tydzień przed oczami (na jednej stronie lub ewentualnie na dwóch sąsiadujących). Staram się też zawsze wygospodarować sporo miejsca na dodatkowe notatki, bo to zawsze się przydaje.

Dużym ułatwieniem są zakładki.

Poza kalendarzem w moim organizerze znajdują się zakładki dotyczące:
  • postanowień noworocznych
  • listy Things to do before I die
  • obejrzanych w tym roku filmów
  • przeczytanych w tym roku książek
  • listy interesujących tytułów
  • szeroko rozumianych inspiracji - notuję w tym miejscu np. cytaty, przeróżne pomysły
  • projektów i planów na najbliższą przyszłość
  • dziennych jadłospisów

Nowością, która pojawiła się po raz pierwszy w tym roku jest kalendarium, czyli taka zmodyfikowana wersja słoika szczęśliwych momentów. Zwykłe zapisywanie daty i krótkiej informacji o danym dniu na papierze zamiast wrzucania karteczki do pojemnika jest o wiele praktyczniejsze. Znajduję w tym motywację do wyjścia poza strefę komfortu i przełamywania rutyny. 

Organizacja i inspiracja - wszystko w jednym miejscu. W moim przypadku takie rozwiązanie sprawdza się doskonale. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...