czwartek, 11 grudnia 2014

30 dni Insanity! [Fit test, zdjęcia & wymiary]

Na filmikach reklamowych ludzie mówią, że Insanity to najcięższa fizycznie i najbardziej szalona rzecz, jaką kiedykolwiek zrobili w życiu. Zawsze odbierałam te słowa z przymrużeniem oka. "Że co? Nie wierzę, że trening może przynosić takie wrażenia i wywoływać aż tak wielkie emocje" myślałam. Teraz wiem, że w tym jednym przypadku reklama nie kłamała...

Zapraszam na sprawozdanie po 30 dniach Insanity. Co prawda, trochę spóźnione, bo ten post powinien pojawić się ponad tydzień temu, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie. 


Od poprzedniego checkpointu ze zdjęciami zaliczyłam wiele wzlotów i upadków. Przytrafiły się potężne spadki motywacji, obniżki formy, przetrenowanie, a nawet lekka kontuzja kostki. Było ciężko, ale przetrwałam! Sił dodawała mi świadomość, że sporo osób z mojego najbliższego otoczenia wie, że podjęłam to wyzwanie, więc głupio byłoby się tak po prostu poddać, prawda? 

Nie wiem, czy zdjęcia rzetelnie oddają rzeczywiste zmiany, ale cóż... wymiary nie kłamią.

         START / 14 dni / 30 dni
ramię: 24,5 / 24 cm / 24 cm
talia: 69 / 66 cm / 64 cm
biodra: 97 / 95 cm / 93 cm
udo: 56,5 / 54,5 cm / 53 cm

Co ciekawe, praktycznie z dnia na dzień jem coraz więcej, bo treningi o takiej intensywności sprawiają, że jestem niemal non stop głodna, a mimo to centymetry spadają. Jestem niesamowicie usatysfakcjonowana i szczerze mówiąc, wolałabym, żeby w tym miejscu się zatrzymały. 

Wiecie? Przekonałam się, że fit test może być o wiele bardziej morderczy niż najtrudniejszy trening z programu. Kiedy w poniedziałek walczyłam na trzecim już sprawdzianie kondycji, nie wiedziałam czy bardziej chce mi się płakać czy śmiać, czy chcę umrzeć, a może zwymiotować. Urządziłam sobie istną rzeźnię. No, ale w gruncie rzeczy przecież o to właśnie chodzi, więc nie wiem, do kogo mam pretensje, haha. Kiedy było już po wszystkim, byłam tak wymęczona, że odpuściłam trening, który był przewidziany w grafiku na ten dzień i nie czułam z tego powodu absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. I tak już ledwo żyłam...

Nie spodziewałam się aż takich postępów. Te cyferki, które urosły prawie o dziesięć oczek w górę, zreanimowały moją motywację, dzięki czemu w drugi miesiąc zmagań wkroczyłam pełna sił i determinacji.

Aaach, jestem bardzo ciekawa, co przyniesie kolejne 30 dni, zwłaszcza, że po drodze mamy święta i Sylwestra... ;)




12 komentarzy:

  1. Podziwiam twój upór i wytrwałość. A wyniki cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, taki spadki w talii i udach. Pozazdrościć. Ja od listopada robię focus T25, od poniedziałku weszłam już w II fazę, czyli gamma, ale na razie spadków dużych nie mam.. ale nie poddaję się.

    OdpowiedzUsuń
  3. podziwiam i zazdroszczę!
    widać przede wszystkim po udach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie wyglądasz! :) czekam na jakieś sprawozdanie treningów max z drugiego miesiąca, bo aż się boję :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Są jakieś inne stronki ( niz podawałaś ;p ) z tymi ćwiczeniami? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie. Beachbody i Shaun T bardzo pilnują swoich praw autorskich.

      Usuń
  6. Efekty widać :) Powodzenia w dalszej walce z Insanity. Jestem zdania, że jak już ćwiczyć to na całego, a nie jakieś pitu pitu na rowerku stacjonarnym. Niech się leje pot i łzy (łzy szczęścia po morderczym treningu, rzecz jasna !)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przy Twoim ciele największą motywacją były by dla mnie fit test :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o uda to widać ogromną różnicę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wow! szacun :) insanity to nie przelewki, kiedyś próbowałam o co w tym chodzi. ;) widać różnice,zwłaszcza w nogach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie uda booooskieee:) Ide poczytać o co chodzi bo ta przypadkiem tu wpadłam i podoba mi się;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...