poniedziałek, 24 listopada 2014

Rady i informacje dotyczące Insanity. Mój punkt widzenia

Dla kogo jest ten program?
Dla szaleńców. A tak na poważnie dla osób, które są już znudzone treningami typu pitupitu (czyt. Chodakowska), nie boją się prawdziwych wyzwań i chcą szybkich efektów. Jeśli sięgasz po insanity, wiedz, że shit got serious. Będziesz w szoku, że twoja kondycja i ciało mogą zmieniać się aż tak szybko. Trzeba jednak pamiętać, że ten program to kombinacja skoków, wykopów i innych gwałtownych ruchów, które niewyobrażalnie obciążają kolana i stawy skokowe. Jeśli kiedykolwiek miałeś z nimi problemy, lepiej odpuść. Przeciwwskazaniem może być również nawet najbardziej niewinne schorzenie natury kardiologicznej lub astma. Nie ma sensu ryzykować.

Czy insanity nadaje się dla osób początkujących?
Powinnam odpowiedzieć, że nie, ale zdradzę wam, że osobiście znam osoby, które wybrały właśnie insanity na swój absolutny debiut z aktywnością fizyczną i ukończyły ten program z powodzeniem, więc jak widać, nic nie jest niemożliwe. W każdym razie takie tempo i intensywność może trwale zniechęcić zwłaszcza, że początki zazwyczaj same w sobie nie są łatwe, dlatego dla bezpieczeństwa na start lepiej wybrać coś mniej zaangażowanego, by po motywacji nie pozostały same zgliszcza. 

Jakich efektów się spodziewać? 
Insanity jest trenigiem cardio, w dodatku o budowie odwróconego interwału (a więc jest jeszcze bardziej mordercze niż tradycyjny interwał), dlatego z założenia jest nastawione na spalanie (ale w żadnym wypadku nie należy łączyć tego programu z dietą redukcyjną!). Spalenie tłuszczu spowoduje odsłonięcie mięśni, w efekcie czego uzyskamy typową fit sylwetkę. Raczej nie ma mowy o rozrośnięciu mięśni, a ewentualne dodatkowe centymetry w obwodach są spowodowane potreningową pompą (używany na potęgę mięsień zwiększa swoją objętość, by sprostać zadaniu przed którym został postawiony), która znika samoczynnie po okresie regeneracji.  

zdjęcie po pierwszym tygodniu insanity

Czym grozi insanity?
Trwałym uzależnieniem od aktywności fizycznej ;)

Jak przetrwać ten szaleńczy trening?
"Focus and go", jak to mówi sam Shaun. Nie wpatruj się w licznik odmierzający czas, bo to ci wcale nie pomoże, zwłaszcza gdy jesteś już u kresu sił. Zamiast tego powtarzaj sobie w myślach, że jeszcze tylko sekunda, jeszcze tylko dwa powtórzenia, nawet jeśli przed tobą ciągle cały set. I oddychaj! Głęboko i miarowo, bo desperackie łapanie powietrza zadziała wyłącznie na twoją niekorzyść. To jedynie 40 minut (te 60 z drugiego miesiąca też nie będzie straszne, o ile w pierwszych tygodniach dasz z siebie wszystko), z którego około 10 minut przypada na spokojne rozciąganie. Nie taki diabeł straszny jak go malują.    

Dlaczego nie widzisz efektów?
a) nie dajesz z siebie wszystkiego
Jeśli zamiast 6 przewidzianych na tydzień treningów wykonasz 4-5, tragedii nie ma, ale jeżeli zaliczysz jedyne 3 albo i mniej, no cóż... Poza tym nikt nie każe ci już od samego początku dorównywać kondycją do Shauna, ale powinieneś wyciskać z siebie prawdziwy max własnych możliwości, by cały trening miał w ogóle jakikolwiek sens. Nie ma, że boli. Dwa wdechy i jedziesz dalej, a jak nie to daj sobie spokój i nie marnuj swojego czasu.
b) nie trzymasz diety
c) jesz za mało
...i nie ma innej możliwości.
Zbilansowana dieta jest przy tym programie nadzwyczaj ważna. Jeśli nie chcesz zrobić sobie krzywdy, najpierw opracuj swój jadłospis. Przy takim wysiłku organizm spala niewyobrażalne ilości kalorii nie tylko w czasie samego treningu, ale i na długo po jego zakończeniu, dlatego zmniejszanie porcji jedzenia w celu uzyskania lepszych wyników na wadze jest tutaj ogromnym błędem i przede wszystkim nieporozumieniem, bo tak naprawdę efekt będzie całkowicie odwrotny - zamiast spalać tłuszcz, będziesz go magazynować, o innych negatywnych skutkach już nawet nie wspominając. 

Czy warto?
Warto jak jasna cholera!

11 komentarzy:

  1. Chyba przyszła pora i na mnie- zaczynam! :D :) Gratuluję wyników, Savannah! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczególnie zachęca to "trwałe uzależnienie od aktywności fizycznej" :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. od 2 tygodni ćwiczę insanity i się zakochałam ;) to zdecydowanie coś dla mnie, wydaje mi się, że efekty najlepiej byłoby zauważyć po brzuchu, ale niestety mam problemy z żołądkiem i przez wzdęcia niewiele mogę zauważyć, choć z rana coś tam zaczynam widzieć ;) świetny masz brzuch! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Savi, widzę, że jesteś na świetnej drodze do fit sylwetki, już teraz wygląda to naprawdę super, gratuluję. :) I oczywiście życzę wytrwałości. :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego na początku może coś spokojniejszego, ale dla ambitnych insanity na pewno przyniesie wiele radości z treningu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sie przymierzam do tego treningu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Może jakiś post o Twojej obecnej diecie? :)
    Piękny brzuszek *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zarówno Insanity jak i T25 sa moimi ukochańcami - uwielbiam tego typu treningi, po których widze mroczki (po pierwszym Max Interwal Circuit tak miałam :) ). Również polecam każdemu, wszak tu wszyscy ćwiczą na miarę własnych możliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. post bardzo mnie zachęcił! ;)
    ale gdzie znajdę trening w sieci? na youtube nie ma pełnego planu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś był dostępny na vimeo (nie wiem, czy nadal tak jest), ewentualnie można go ściągnąć z torrentów albo... kupić legalnie na stronie BeachBody :)

      Usuń
  10. Insanity to najlepszy i najskuteczniejszy trening jaki można zrobić w domu. Wiem co mówię, bo przerobiłam ich sporo. Cały plan Insanity zrobiłam dwa razy, a teraz czasem wracam do poszczególnych treningów, bo jak dobrze to ujęłaś - uzależniają :) Moje ulubione to: Max Interval Plyo (mocny początek, a potem już z górki) i Max Interval Circut (mocna końcówka).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...