poniedziałek, 3 listopada 2014

Are you crazy enough for Insanity? Podejście drugie

To była szybka decyzja. Nie zastanawiałam się długo, gdy w zeszłą środę dowiedziałam się, że kolega startuje z Insanity. Niemal natychmiast zaproponowałam, że do niego dołączę. To może być fajna motywacja dla nas obojga. Żal byłoby nie skorzystać z takiej okazji! 


Po raz pierwszy próbowałam swoich sił z tym programem prawie dwa lata temu. Dotrwałam wtedy do drugiego tygodnia. Zrezygnowałam, bo... aaa zresztą! Tak naprawdę jakie to ma w tym momencie znaczenie? (Dociekliwych zapraszam do archiwum.) Pamiętam, że obiecałam sobie wtedy, że kiedyś ponownie podejmę się tego wyzwania i oto jestem! Gotowa i zdeterminowana do działania!

Dla niewtajemniczonych
Insanity to 63-dniowy program treningowy autorstwa niesamowicie sympatycznego i charyzmatycznego Shauna T. Seriously, Jillian Michaels, Ewka, Mel B i cała reszta w kwestii motywowania swoich podopiecznych nie dorastają mu nawet do pięt. Przez 9 tygodni wyciskane są z nas siódme poty. Treningi skonstruowane są na zasadzie piekielnie intensywnych interwałów, w trakcie których wyzywa się Shauna od najgorszych, a gdy jest już po wszystkim, ma się ochotę zejść na zawał leżąc na podłodze. Brzmi makabrycznie? Bo tak właśnie jest! Ale w tym cały urok. Nie chodzi o to, by zobaczyć szybki efekt na ciele, a o to by przekraczać własne granice. Insanity buduje charakter.



Dzisiaj dzień pierwszy, a więc fit test. Widzicie tą śmieszną dwójeczkę przy ćwiczeniu numer siedem? Haha, autentycznie ramiona odmówiły mi posłuszeństwa. Nogi skakały jak na sprężynach, a ramiona za cholerę nie chciały się ugiąć. Ok, przyznaję się ze skruchą, że to część ciała, którą poważnie zaniedbuję, a wręcz notorycznie pomijam z premedytacją (wiem, nie powinnam) w treningach, ale no cóż... to żadne usprawiedliwienie. Mam ramiona z papieru i tyle. Muszę nad nimi popracować!

Pocieszeniem jest to, że fit test, który robiłam przy pierwszym podejściu do Insanity, wypadł niemal identycznie jak ten dzisiejszy. Poświęcałam wtedy o wiele więcej czasu na aktywność fizyczną niż teraz, więc sądziłam, że aktualnie wydolnościowo jestem zdecydowanie słabsza. Miła niespodzianka, choć w żadnym wypadku nie jestem dumna z tych wyników. Nie oszukujmy się - są po prostu do dupy.

No! Ale przecież po to został wymyślony ten program! Mam wielką nadzieję na znaczącą poprawę kondycji. Grunt to nie zgubić po drodze motywacji...



11 komentarzy:

  1. Powodzenia, Insanity zrobiłam w zeszłym roku, efekty były rewelacyjne. Tłuszczyk się topił "w oczach". A dziś rozpoczęłam program Focus T25 alpha . oprócz tego 3 razy w tyg mam trening siłowy, więc myślę że taki zestaw ułatwi mi redukcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Genialna inicjatywa, ale ja bym nie dała rady za żadne skarby, pozostanę przy ćwiczeniach z Mel B. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wow! 3mam kciuki! WALCZCIE!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja póki co kondycji nie mam zbytnio, T25 robię i mnie wykańcza czasami. Znaczy drugie podejście do T25 bo ostatnio przerwałam, z lenistwa.. :| tym razem się nie dam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wytrwałam do 3 tygodnia i musiałam to zostawic bo nie prowadziłam dobrej diety. Przez to spuchłam jak balon :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłaś ten program czy jest on dostępny w sieci? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy, że pożyczyłam ;)
      Psst... jest dostępny na torrentach.

      Usuń
  7. Trzymam kciuki nazwa tego programu jest adekwatna do tego co się tam dzieje ;-P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...