wtorek, 19 sierpnia 2014

Na ratunek włosom - drożdże, pokrzywa, odżywki

Moje włosy potrzebują ratunku. Szczególnie w ostatnim czasie ich stan znacznie się pogorszył i nie wiem, z czego to wynika. Nie stosuję żadnych nowych kosmetyków, a i dieta jest bez zastrzeżeń z racji akcji powrotu do formy. Tak czy inaczej strasznie się zniszczyły i przerzedziły. W pierwszej kolejności pokierowałam kroki do fryzjera, by podciąć końcówki, a teraz wprowadzam pokrzywę, regularne nakładanie odżywek i... drożdże.

Już na początku tego roku zafundowałam sobie pierwszą 30-dniową kurację drożdżową. Byłam wtedy bardzo zadowolona z efektów. Włosy w ciągu miesiąca urosły o 2,5-3 cm, wyraźnie się zagęściły i wygładziły. Poprawie uległ również stan moich paznokci. Czas to powtórzyć!


A przepis jest prosty. Około 25g (1/4 całości) rozkruszamy i zalewamy wrzącą wodą. Mieszamy aż drożdże się rozpuszczą. Napój kolorem będziemy przypominał kawę z mlekiem, ale nie radzę wąchać, bo można się poważnie rozczarować i zniechęcić, hehe. Najważniejsze, by uśmiercić wszystkie drożdże, dlatego zawsze przykrywam kubek talerzykiem i sprawdzam co jakiś czas mieszając, czy nie tworzą się bąbelki. Jeśli nie, to dobry znak. Polecam pić raczej w wersji ostudzonej, ponieważ wówczas smak nie jest aż tak dokuczliwy. Trzeba również pamiętać, że taka drożdżowa kuracja nie powinna trwać dłużej niż 90 dni i nie krócej niż 30 (jeden kubek dziennie, systematyczność i ciągłość jest niezwykle ważna). Według mnie najlepszymi drożdżami są Wyborne, które można kupić w Biedronce za 79gr. Bardzo łatwo się rozpuszczają, a w tym przypadku jest to cecha dość kluczowa.


Wszyscy wiemy, że pokrzywa wspaniale działa na włosy i paznokcie. Moim postanowieniem jest przynajmniej jeden kubek dziennie.


Nie jestem dziewczyną, która ma multum przeróżnych kosmetyków, mazideł czy balsamów. Nigdy nie lubiłam spędzać w łazience długich godzin (nie rozumiem, skąd niektórzy biorą na to w ogóle czas!) i bawić się w domowe spa. W mojej kosmetyczce znajdują się tylko niezbędne rzeczy. Stąd od strony kosmetycznej zamierzam ratować włosy jedynie odżywką Schwarzkopfa widoczną na poniższym zdjęciu. Została już przeze mnie sprawdzona i naprawdę daje zadowalające efekty! Nie mam ochoty bawić się w maski, wcierki czy olejowanie. Może w późniejszych etapach akcji ratunkowej.


Być może za jakiś czas ukaże się na blogu włosowe porównanie z serii before & after :)


33 komentarze:

  1. Nie wiem czy dałabym to radę pić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak (i zapach!) jest paskudny, ale wierz mi... dla tych efektów warto pocierpieć :D

      Usuń
    2. Wystarczy dodać sok domowy, dżem albo płatki i już jest lepiej :)

      Usuń
    3. Czytałam, że dodawanie czegokolwiek zaburza cały proces.

      Usuń
  2. przy tego tupu kuracjach warto odstawić szampony ze silikonami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, wezmę pod uwagę :)

      Usuń
    2. Tak mówi Anwen :D to moje guru włosowe.
      Boje się kuracji drożdżowej bo boje się wyprysków

      Usuń
    3. wyprysków na cerze? na początek wyjdą, ale to tylko dlatego, że organizm uruchomi tryb intensywne oczyszczanie :D gdzieś te toksyny będą chciały pouciekać... a jak już uciekną, to cera będzie jak bajka... ;)

      Usuń
  3. nie dałabym rady raczej pić drożdży ;) ja znowu uwielbiam spędzać mnóstwo czasu w łazience i robić sobie domowe spa :D jak działa ta odżywka? bo szukam czegoś wygładzającego włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygładza, włosy nabierają połysku, są w dotyku jak aksamit, znika efekt siana :)

      Usuń
  4. A próbowałaś już szamponu z kofeiną z Schwarzkopf?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam okazji. teraz używam tego z siedmioma ziołami i podwójną dawką keratyny :)

      Usuń
  5. bardzo przydatny post, dzięki ! ;)
    claudiaa11225.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do czego Ci się przydał? mam wrażenie, że zarzuciłaś zwykłym spamem, a takowych BARDZO nie lubię

      Usuń
  6. Muszę rozpocząć pokrzywową kurację :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szukałam czegoś takiego od dłuższego czasu. Muszę zaopatrzyć się w pokrzywę i drożdże. Mam nadzieję, że ten smak mnie nie zniechęci i kuracja przyniesie oczekiwane efekty.
    Dziękuję za ten przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W pierwszym momencie myślałam, że to maseczka do wtarcia we włosy, a to jednak drink do wypicia :) Szok! Ale pewnie dobrze działa również na cerę?
    Z domowych sposobów na włosy ja wcieram: naftę kosmetyczną z żółtkiem i cytryną. Polcema, bo również działa bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. O no właśnie. Też muszę coś ze swoimi włosami zrobić. Wakacyjne słońce mi je rozjaśniło i przesuszyło... ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. ja kiedyś piłam drożdże tylko sfermentowane (z cukrem i zostawione na całą noc) na czczo, żeby pomóc trochę dojrzewającej cerze :) a ty Savannah kiedy pijesz drożdże? na czczo czy raczej pora nie ma znaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo różnie. Tak naprawdę kiedy akurat mam wolną chwilę :) Działa tak czy inaczej świetnie.

      Usuń
  11. ciekawy post, bardzo lubię twój blog :D
    droższe oprócz dobrze działać na włosy działają tez dobrze na cerę i wypryski( na twarz maseczka drożdże + odrobina mleka) ostatnio tez zaczęłam pic pokrzywę i ona też dobrze wpływa na to, ale i również na paznokcie i bodajże zmniejsza apetyt czy coś( wspomaga odchudzanie).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. uważaj bo pokrzywa wypłukuje witaminę B z organizmu ;) więc warto się suplementować, mi po 2 tygodniach picie pokrzywy pojawiły się tak zwane 'zajady' które właśnie oznaczają ten niedobór, sprawdziłam i potwierdziło się, że to przez pokrzywę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drożdże dostarczają mega dawkę witamin z grupy B także wszystko się równoważy :) ale dzięki za troskę!

      Usuń
  13. oo kurde i to sie piję??? ciekawe połączenie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na picie drożdży, dlatego mam drożdże w tabletkach. Jakoś łatwiej się bierze, chociaż zapach okrutny :P za to polecam nie samą pokrzywę, a ze skrzypem jak już ostre słońce całkiem minie- efekty są naprawdę fajne! No i ponieważ przy skrzypie z pokrzywą są niedobory witaminy B, warto ją uzupełniać właśnie... drożdżami :)
    A jeśli chodzi o maseczki i olejowanie, może warto naolejować włosy przed treningiem a potem je umyć? Chociaż nie wiem, o jakiej godzinie ćwiczysz, a o jakiej myjesz włosy :P Mimo wszystko warto spróbować, jeśli np godzinę siedzi się przed komputerem, a potem idzie myć. Efekty są i bez masek! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapraszam do nowego spisu blogów o tematyce fit. Na razie jest w budowie ale mam nadzieję, że z pomocą Twojego bloga uda się go rozpowszechnić, a i Twój blog skorzysta będąc w spisie. Rzuć okiem FITNESIAKI

    OdpowiedzUsuń
  16. I co? Piję te drożdże tak przez 30 dni i włosy zaczynają odrastać i stają się lepsze? Jeśli tak, to biegnę do sklepu po drożdże! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ubieraj wygodne buty i biegnij czym prędzej, bo przysięgam, że drożdże działają cuda (no przynajmniej na moich włosach) :)

      Usuń
    2. sklep ma 3 kroki od domu więc i w papuciach polecę ! :)

      będę tu częściej zaglądać, jeśli masz dawać takie fajne rady! :P

      Usuń
  17. Drożdży na włosy jeszcze nie próbowałam. Ale ogólnie jestem fanką wszelkich naturalnych zabiegów pielęgnacyjnych :) Laminowanie żelatyną i olejowanie olejem kokosowym - to się jak dotąd najlepiej u mnie sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wczoraj kupiłam tę odżywkę z Schaumy, którą tu pokazałaś. Super jest! Jednak nie trzeba przepłacać, aby mięc fajny kosmetyk :) Cała seria wygląda dość zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  19. Piłam swojego czasu i zapach chyba gorszy niż smak, ale.. w sumie da się przyzwyczaić i przeżyć:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...