piątek, 27 czerwca 2014

Ile można przytyć w ciągu jednego dnia?

Zakładając, że PPM (podstawowa przemiana materii [z ang. BMR] - kalorie potrzebne do pracy narządów, a więc do utrzymania nas przy życiu) przeciętnej kobiety waha się w okolicach 1500 kcal i biorąc pod uwagę, że jeden kilogram tłuszczu to około 7000 kcal, żeby przytyć właśnie o ten jeden kilogram, trzeba byłoby zjeść w ciągu dnia ponad 8500 kcal. Proporcjonalnie, by przybrać pół kilograma, musiałybyśmy pochłonąć aż 5500 kcal. To ogromne liczby!


Myślicie, że to możliwe, żeby w naszych żołądkach pomieściło się tyle jedzenia? Uspokoję was - jest to bardzo mało prawdopodobne. No chyba, że zagryzałyście kostkę masła, popijając ją olejem. Czasem wydaje nam się, że zjadłyśmy nie wiadomo jak dużo, a tak naprawdę po podliczeniu okaże się, że dobiłyśmy ledwo do 2500 kcal. Grunt to nie panikować.

Skok wagi, który zauważacie następnego dnia po - kolokwialnie mówiąc - obżarstwie, to nic innego jak woda, która zebrała się w organizmie (logicznie im więcej jedzenia, tym więcej soli sobie dostarczacie) oraz zawartość jelit i żołądka. Możecie mi zaufać - ten nadbagaż wraz z napompowanym, opuchniętym brzuchem zniknie do kilku dni samoistnie. 

Co innego, jeśli takie uczty na bogato zdarzają wam się kilka razy w tygodniu. Wtedy w myśl przysłowia grosz do grosza, a będzie kokosza, w końcu uzbiera się materiał na kolejną fałdkę.

Co zrobić, gdy zdarzy nam się zjeść za dużo?
Nie rekomenduję żadnych diet typu detox, gdzie je się tylko warzywka i pije koktajle albo co gorsza - nie je się wcale. Fakt, w takim przypadku powinniśmy zadbać o to, by w naszym jadłospisie znalazło się wiele warzyw bogatych w antyoksydanty, ale to wcale nie znaczy, że powinniśmy się ograniczyć TYLKO do nich. Pomocna okaże się też zielona herbata i przede wszystkim ogromne ilości wody. A tak na marginesie - nie zapominajmy, że wraz z potem nasze ciało opuszczają również nagromadzone toksyny, więc i dobry trening zrobi swoje!

*Post nie dotyczy osób cierpiących na zaburzenia odżywiania.


sobota, 21 czerwca 2014

Przepis na sukces

''Why does it always have to be about the destination? Why can't it be about the journey?'' - Grey's Anatomy (e11s04)



UWIERZ, ŻE POTRAFISZ
Stań przed lustrem i powiedz sobie, że dasz radę. Powtarzaj to tak często, jak to tylko możliwe aż do momentu, kiedy w to naprawdę uwierzysz. To pierwszy i najważniejszy krok. Wyrzuć ze swojego słownika słowo "spróbuję". Próbować można nowych potraw, ale jeśli chodzi spełnianie marzeń i osiąganie celów, trzeba po prostu DZIAŁAĆ. To ty decydujesz, czy jesteś zwycięzcą czy przegranym, bo nie bez powodu mówi się, że optymistom w życiu łatwiej. Od samego początku załóż, że wygrasz i nie pozwól, by jakakolwiek inna myśl zaprzątnęła twoją głowę.

NIE OD RAZU RZYM ZBUDOWANO
Wszystko wymaga czasu. Nie porównuj się z innymi. To, co ktoś jest w stanie osiągnąć w ciągu miesiąca, tobie może zająć pół roku i jest to całkowicie normalne. Pośpiech jest zgubny, a czas jest twoim sprzymierzeńcem, nie wrogiem. 

ZAPLANUJ
Ludzie sukcesu dużo planują. Wszelkie harmonogramy i organizery powinny być twoimi najlepszymi przyjaciółmi. Stwórz system, który pozwoli ci kontrolować twoje postępy. Mogą to być wszelkiego rodzaju tabelki lub listy do odhaczania zadań wykonanych.

MOTYWACJA TO RZECZ NABYTA
Raz jest, a raz jej nie ma. Jeśli nie będziesz jej pielęgnować, szybko cię opuści. Miej coś, co cię inspiruje zawsze przy sobie.

NIE DAJ SIĘ ZWARIOWAĆ
Mówią, że perfekcja nie istnieje, jednak ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Ona przyjdzie niepostrzeżenie i tylko wtedy, gdy nigdy nie stanie się twoim bezpośrednim celem. Pamiętaj, że nie chodzi o to, by każdy dzień był doskonały. Sęk w tym, by starać się być lepszym niż było się wczoraj i tylko to się liczy. W końcu zorientujesz się, że masz wszystko, czego chciałeś i do szczęścia nie potrzeba ci już nic więcej, nawet jeśli do osiągnięcia początkowo założonego celu będzie jeszcze daleko. Skupiaj się na małych krokach, drobnych zwycięstwach i przede wszystkim - na błędach, które zdarzy ci się popełnić. Każdy upadek ściągnie odrobinę balastu z twoich pleców i tym samym droga na szczyt będzie coraz łatwiejsza.

NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ
Trudno pokonać osobę, która nigdy się nie poddaje.


Masz jedno życie - wyciśnij z niego, ile się da. Nie marnuj czasu, bo chwila, która trwa nigdy się nie powtórzy. Nikt nie przybędzie i nie uratuje cię z opresji szarej rzeczywistości. Musisz wziąć sprawy w swoje ręce. Bądź swoim własnym superbohaterem. Możesz więcej niż ci się wydaje.



poniedziałek, 16 czerwca 2014

Zdrowa dieta nie taka droga, jakby się wydawało

Zawsze się zastanawiałam, skąd bierze się przekonanie, że zdrowe odżywianie jest drogie. Przecież nie ma nic bardziej mylnego! Przykro mi, że coś co nie jest nawet prawdą, zniechęca tak wielu ludzi do zmiany swoich nawyków na zdrowsze. 

Ostatnio doszłam do wniosku, że gdybym miała obstawiać, kto tu zawinił, postawiłabym na pseudo dziennikarzy z portalów takich jak Onet, Interia czy Wirtualna Polska i tych, którzy piszą artykuły do  gazetek dla pań. "Schudnij 2 kg w tydzień dzięki naszej diecie" mówią nagłówki. Z ciekawości klikam w link i co widzę? Oliwki, łosoś, borówki, awokado, jaja przepiórcze i inne produkty, których na co dzień nie sposób znaleźć w lodówce Jana Kowalskiego.  


A przecież można o wiele prościej... i taniej! Zamiast wyszukanych ryb - makrela, a najwyższej klasy oliwę z oliwek spokojnie może zastąpić zwykły olej rzepakowy. Niestety do tej pory na żadnym powszechnie odwiedzanym portalu czy w kolorowym czasopiśmie (nie licząc tych stricte o tematyce fit) nie natknęłam się na ani jedną przestępną dla każdego dietę, a to przecież tego typu prasę najczęściej czytają kobiety w Polsce! Podejrzewam, że to właśnie stąd bierze się to błędne przekonanie. Temat finansów jest dosyć śliski i mam tego świadomość, ale prawda jest taka, że wcale nie trzeba sięgać po produkty z najwyższej półki, by jeść zdrowo.

Przykładowo...
Pudełko kaszy gryczanej kosztuje plus minus 3,50 zł za 400g, za kilogram piersi z kurczaka zapłacimy ok. 13 zł, a za paczkę szpinaku ok. 3 zł. Na jedną porcję potrzebuję średnio 40g kaszy, 180g kurczaka i 120g szpinaku, więc za niecałe 20 zł jestem w stanie ugotować CO NAJMNIEJ pięć obiadów. To chyba niezbyt wygórowana cena?

Warto zrobić sobie małe porównanie. Proponuję spisać dwie listy zakupów - tą tradycyjną i tą ze zmianami. Jestem niemal pewna, że po podliczeniu będziecie miło zaskoczeni wnioskami.



piątek, 6 czerwca 2014

Ogłoszenie wyników I edycji rywalizacji o tytuł Miss Fit w Klubie Fitholika!

W minioną niedzielę zakończyła się pierwsza edycja wyzwań w Klubie Fitholika. To były pracowite cztery tygodnie! Przez 28 dni uczestniczki rywalizowały z własnymi słabościami, dzieliły się doświadczeniami i stopniowo wprowadzały zdrowe zmiany do swojego życia. Dziś przyszedł czas na podsumowanie ich ciężkiej pracy i tym samym ogłoszenie wyników! Kto poradził sobie najlepiej i zdobył tytuł Miss Fit?


Wybór był bardzo ciężki. Tak naprawdę każda z dziewczyn odniosła ogromny sukces i wszystkie zasługują na pierwsze miejsce, ale dwie z nich po prostu powaliły mnie swoimi efektami i to właśnie im z wielką radością przyznaję tytuł Miss Fit! 
*fanfary*
Przed Państwem...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...