niedziela, 9 marca 2014

Korygowanie błędów żywieniowych w toku

! Zanim wyrazisz w komentarzu swoje oburzenie odnośnie mojego odżywiania:
1. Do tej pory interesowałam się dietetyką i zdrowym odżywianiem w bardziej ogólnym sensie, które oscylowało wokół zwykłych zmian nawyków. Kurs instruktora fitness spowodował, że pojawiła się we mnie chęć zgłębienia tematu, które w praktyce ma skutkować bardziej świadomym odżywianiem. W związku z tym dopiero się uczę, więc miejcie dla mnie wyrozumiałość. Publikuję jadłospisy, by móc korzystać z rad osób, które na ten moment mają większą wiedzę ode mnie.

2. ...ale tym samym nie oczekujcie ode mnie natychmiastowych zmian! One będą zachodzić powoli i stopniowo. Czasem zrobię krok w tył, by później zrobić trzy do przodu i to wcale nie znaczy, że olewam rady, które od was dostaję, bo prawda jest taka, że biorę pod uwagę i wnikliwie analizuję każdą najmniejszą z nich, by wyciągnąć jak najwięcej.

3. Doskonale wiem, jak działa ludzki organizm. Wiem, że nawet by schudnąć, trzeba jeść, a radykalne obcinanie kalorii jest największą głupotą. Bo niby co ja próbuję propagować na tym blogu od dnia, w którym powstał? Pewnie ktoś posądzi mnie teraz o hipokryzję - namawiam do rezygnacji z drakońskich diet, a sama jem tyle co kot napłakał.

4. Otóż tabelki, obliczenia i wytyczne to jedno, a organizm człowieka to drugie. Na tę chwilę nie jestem w stanie jeść więcej niż te 1600 kalorii, bo tyle wystarcza mi do życia. Nie widzę sensu w zmuszaniu się na siłę. W ciągu dnia nie dopada mnie głód ani nie brakuje mi energii. Większe ilości jedzenia sprawiają, że się zwyczajnie przejadam i czuję fizyczny dyskomfort. Nie wiem dlaczego i jak doprowadziłam się do takiego stanu. Do tej pory nie liczyłam ani kalorii ani makroskładników. 

5. Nie myślcie, że ma to związek z tym, że chcę zobaczyć szybsze efekty. Nie o to tu chodzi! Sprawa wygląda dokładnie tak samo z podwójnymi treningami. Bywa, że ćwiczę dwa razy dziennie, bo po prostu lubię, mam na to ochotę i energię, a nie dlatego, że tak strasznie śpieszno mi do kraty na brzuchu czy chudszego tyłka.

6. Moim celem jest rozpędzenie metabolizmu, tak by dojść do normalnych pułapów kalorii i nie mieć problemów z wciąganiem większych nakładów jedzenia. To wymaga czasu. Tak samo jak nauka prawidłowego komponowania posiłków.



35 komentarzy:

  1. Każdy jest inny i szczerze nie rozumiem ataków w Twoim kierunku :| Chyba każdy najlepiej zna swój organizm, to czego potrzebuje i ile. Rozumiem radzić i dzielić się swoimi spostrzeżeniami, ale udawanie eksperta i mówienie, że ma być tak a nie inaczej chyba jednak nie powinno leżeć w gestii niektórych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowa Klaro zgadzam się z Tobą!!!!!!
      Savannah Grey nie ma się czym przejmować- rób swoje, zapewne wiele razy skorygujesz swoją dietę i spostrzeżenia na jej temat. Ja ciągle się uczę i wiele nauki przede mną.

      Usuń
    2. zgadzam się z dziewczynami! tylko my sami znamy siebie najlepiej, jeszcze nie raz będziesz zmieniała swoją dietę i uczyła się na błędach, ja nadal się uczę i będę to robiła jeszcze pewnie długo, nikt jest jest w stanie Ci powiedzieć, co jest dla Ciebie najlepsze, tylko Ty potrafisz to ocenić

      Usuń
    3. Miałam napisać dokładnie to samo.

      Można wziąć pod uwagę niektóre kwestie i rady ale to Ty musisz obserwować co jest dla Ciebie najlepsze. I sama ciągle nad tym pracuje i uczę się swojego organizmu ,a to zdanie :''Moim celem jest rozpędzenie metabolizmu, tak by dojść do normalnych pułapów kalorii i nie mieć problemów z wciąganiem większych nakładów jedzenia.'' jest mi bardzo znane. Przyznaje że przez głupie obcinane kcal skopałam sobie metabolizm to walczę by usprawnić i ulepszyć go jak tylko to możliwe.

      Usuń
    4. Zgadzam się z Wami :)
      [piękna zgodność] :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. I dobrze - trzeba słuchać swojego ciała i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to słuchać wnikliwie swojego organizmu. Każdy jest inny. Niektórzy tutaj za bardzo się mądrzą z tymi "głodówkami", pewnie dlatego, że sobie poczytali za dużo ogólnych schematycznych artykułów w necie na te tematy. Ludzie różne rzeczy piszą. Najważniejsze jest analizowanie zachowania własnego organizmu i życie w zgodzie z nim. Schematy nie są dobre.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze wiem o czym mówisz, kiedyś bardzo mało jadłam, Trzy lata temu, gdy zaczynałam swoją przygodę na poważnie z siłownią, miałam wtedy raczej średnią wiedzę jeśli chodziło o żywienie więc podjęłam współpracę z bardzo znanym w Poznaniu dietetykiem/trenerem personalnym, który niestety na wstępie kazał przejść na "dietę tłuszczową" na początku efekty były spektakularne, lecz po 4 miesiącach cięzkich treningów, wyrzeczeń, cardio 6 razy w tygodniu efektów było brak ponieważ mój metabolizm był równy "0". Teraz się nauczyłam słuchać organizmu i wiem, że to było ogromnym błędem... ale człowiek właśnie na błedach się uczy a to doświadczenie spowodowało, że zaczęłam pogłębiać swoją wiedzę odnośnie dietetyki i dziś jestem mądrzejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś mam wrażenie,że ten post do mnie... ;)

    Ja nie miałam zamiaru Cię atakować, jedynie mnie zmartwił Twój jadłospis. Mam nadzieję, że mnie źle nie odebrałaś i to jednak nie o mnie chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ukrywać, że jesteś jedną z kilku osób, które miały wpływ na napisanie tego posta :) Rozumiem, dlaczego wasza reakcja była taka a nie inna. Chciałam tylko, żebyście zrozumiały moją sytuację i fakt, że ja się z wami absolutnie zgadzam.

      Usuń
    2. Więc dobrze czułam. Wiedz tylko, że ja nie pisałam tego, żeby Ci dowalić czy coś. Po prostu się zaniepokoiłam, tak samo jak w wypadku kiedy ktoś pisze do mnie prywatnie, że chce jeść 1500-500 kCal. Sama rozumiesz o co mi chodzi.

      Mam nadzieję, że w końcu nauczysz swój organizm jeść odpowiednie ilości, ja też z tym kiedyś miałam spory problem i rozumiem to.

      Usuń
    3. Słuchaj, wiem, że miałaś dobre intencje :) Nie mam Ci niczego za złe.

      Usuń
  6. Każdy ma inny organizm i trzeba słuchać siebie :) sama mam dokładnie odwrotny problem, ale tak czy siak myślenie, podejście i działania trzeba zmieniać stopniowo, inaczej nie będą trwałe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w pełni rozumiem Twoją inicjatywę. Osobiście sama wychodzę z głodówek i przyjmowaniu 800 kcal dziennie! od listopada/grudnia i teraz jestem na 1600 kcal - trenując wciąż intensywnie. Był moment, że też czułam przejedzenie, jednak organizm się przyzwyczaja i nie domaga większej dawki energii. Moim celem również jest powrót do "normalności" i rozbujanie metabolizmu, który chociażby uświadamia, że ucierpiał na głodówkach, gdy potrzeba jedzenia zanika po dwóch pierwszych posiłkach w ciągu dnia, a przed całym "przedsięwzięciem dietowym" byłam dosłownie gąbką chłonąca oszałamiające ilości jedzenia i kcal :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czekam na posty o tym jak Ci idzie,bo nie ukrywam,że dzięki Tobie zaczęłam liczyć kalorie ,tylko ja mam problem w drugą stronę -jem tyle ile wynosi moje zapotrzebowanie kaloryczne,a i tak jestem głodna.Często łapie mnie głód 5 minut po posiłku. Nie mam pojęcia co z tym zrobić ;/
    Ps.Jeszcze raz dziękuję za pomoc z nauką biologii!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą posty, będą :) Słuchaj, a może źle coś wyliczyłaś, skoro dopada Cię głód?

      Nie ma za co. Polecam się na przyszłość :D

      Usuń
    2. 2250 kcal jest chyba raczej ok :D

      Usuń
    3. Zdecydowanie ok! W takim razie obstawiam źle dobrane produkty, ale wiesz... ja się tylko domyślam i ze względu na to, że sama jestem jeszcze dosyć zielona, nie powinnam się raczej wypowiadać :D

      Usuń
    4. Też zjadam ponad 2200kcal i przez ostatnie kilka dni chodziłam cały czas głodna. Dostałam radę zwiększyć ilość białka w diecie- zrobiłam tak i podziałało.

      Usuń
  9. na pewno sobie poradzisz :) ja też jestem na etapie udoskonalania swojej diety

    OdpowiedzUsuń
  10. Savannah, nie zjadłam wszystkich rozumów ale siedzę już trochę w zdrowym odżywianiu, a przynajmniej się staram.
    Zrozum 1500 kalorii spalasz leżąc w łóżku, nie spacerujesz, nie chodzisz a uczelnie a nawet nie myjesz naczyń, i dodaj do tego intensywny trening który prowadzisz + zwykłą codzienną aktywność np. zakupy, spacer. Dlatego piszę, że 1600 kalorii to za mało, wiem że nie podwyższysz tego z dnia na dzień ale dodawaj po 50 kalorii, bo to tylko 10 kal do każdego posiłku. Zacznij robić to od razu, po prostu od jutra o kilkadziesiąt kalorii dziennie, masz wolny metabolizm i zmniejszony żołądek dlatego "nie mieścisz" więcej, ale musisz go stopniowo przestawiać. Możesz też dodać jeszcze jeden posiłek taki lekki na właśnie 50-60 kalorii.
    Ja Ci tylko próbuje doradzić jeśli sobie tego nie życzysz to mi powiedz, nie będę się narzucać. Sama żałuje że nikt mi nie powiedział że jestem głupiutka jedząc tylko 1000 kal ( to oczywiście już mega głodókwa choć byłam najedzona i czułam się super) musiałam sama do tego dojść co miało wpływ na moją figurę i wkurzenie no bo zmarnowane 2 miesiące które oddaliły mnie od celu.
    PS. pisałam w poprzednim poście komentarz, bo nie zauważyłam nowego olej go.
    pulp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja przecież wiem, że 1500 kalorii spalam leżąc plackiem. Nie spieram się z Tobą, nie zaprzeczam Twoim słowom. Wiem, że jem za mało i staram się to zmienić. Już wczoraj zaczęłam dodawać kalorie gdzie tylko się dało.

      Nie chodzi o to, że nie życzę sobie Twoich rad, bo cenię je bardzo, ale mam wrażenie, że ciągle nie dociera do Ciebie to co usiłuję Ci przekazać - wiem, że jem za mało, staram się to zmienić, potrzebuję do tego czasu.

      Usuń
    2. O to mi chodziło żebyś na razie nie ustalała limitu kalorii tylko dodawała gdzie się da i jak się da aż dojdziesz do 1800 czy 2000 czy jak sobie ustalisz, ale nie limit max/ prawie 1600, bo to za mało i trzeba z tego wychodzić. Czyli ogólnie chodzi nam o to samo tylko ja bym to przyśpieszyła w czasie na tyle na ile pozwala Ci samopoczucie ale tak jak mówię małe zmiany, których nawet nie zauważysz.
      Z ukrycia obserwuje Twój blog już kilka miesięcy, zaglądam codziennie czy jest coś nowego, i jak zobaczyłam 1600 kalorii to zbladłam, masz mój wzrost a ja jem 1800 bo walczę z tłuszczem którego mam dużo więcej niż Ty a Ty wyjeżdżasz z jedzeniem jak dla chomika ;P
      Trzymam kciuki, będę zaglądać i opieprzać jak pozwolisz :D

      pulp

      Usuń
    3. dałoby radę zdobyć jakiś namiar na Ciebie? adres mejlowy? mam parę pytań i myślę, że Ty znałabyś na nie odpowiedzi, a nie za bardzo chciałabym wykorzystywać do tego komentarze, które może przeczytać w zasadzie każdy.

      Usuń
    4. Wysłałam Ci maila :D
      pulp

      Usuń
  11. dodam tylko, że słuchać organizmu trzeba ale też trzeba wziąć pod uwagę że nasz organizm jest prymitywny, przystosowany do okresów głodu i osoby na 500 kaloriach dziennie będą czuły się dobrze bo są przyzwyczajone a szkodliwy efekt takiej "diety" wyjdzie po latach.

    pulp

    OdpowiedzUsuń
  12. hmmmm mam ten sam problem co ty, rok temu schudłam na diecie 1300 kcal i tak do tego przywykłam, że teraz też nie umiem zjeść więcej, przestałam liczyć co prawda kalorie ale kiedy kilka razu podliczyłam sobie wieczorem to wyszło mi właśnie ok 1500 kcal ;D teraz właśnie dodaję sobie po kilka kcal do każdego posiłku i jakoś sobie radzę :D powodzenia, jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę bardzo podobnie jak Ty! Najważniejsze żeby słuchać swojego organizmu, i tego jak czujemy się z tym co robimy. Czytam Twoje posty i wiem że pisałaś że gdy jadłaś 1800kalorii czułaś się przejedzona i bardzo dobrze ze zmniejszyłaś kaloryczność o 200 cal dlatego że przejedzonym jest tak samo niedobrze być jak głodnym!! Rób swoje:)

    OdpowiedzUsuń
  14. A mógłby ktoś napisać o tym rozpędzeniu metabolizmu co nieco? Mój zniszczyłam sobie sama i teraz jest w fatalnym stanie. Nie mam pojęcia jak to rozruszać, żeby było w miarę normalnie.

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram moją przedmówczynie. Sama jestem sobie winna głodówkami i teraz nie wiem jak spróbować to naprawić

      Usuń
    2. Trochę podpowiem, tyle co wiem na tym etapie kształcenia, na którym teraz jestem :D Po pierwsze: regularne posiłki, najlepiej 5x dziennie - jeśli jesteście niedawno po głodówkach to powoli z głową wprowadzać co raz więcej kalorii aż osiągniecie pułap waszego zapotrzebowania. Dużo płynów, szklanka zimnej wody (może być z cytryną) od razu po przebudzeniu, a śniadanie mniej więcej 30min później. Nie pić 30min przed i po posiłkach, w trakcie również (kwestie m.in. rozcieńczania soków żołądkowych). Aktywność fizyczna tu gra kluczową rolę - więc ruszać się intensywnie. I wybierać produkty, które naturalnie 'podkręcają' metabolizm - płatki owsiane, brokuły, migdały, grejpfruty, zielona herbata, szpinak, rukola, jarmuż i tym podobne zielska, kawa, jogurt naturalny. Unikać soli, przetworzonego, gotowego jedzenia, za to dodawać duuuużo różnych przypraw - pieprz, chilli, curry, bazylia, oregano, kurkuma itp - nie dość, że mają działanie wzmagające metabolizm, to jeszcze dużo antyoksydantów. Sporo błonnika jeść; płatki owsiane na śniadanie to wasz sprzymierzeniec :) Na kolację białko; owoce raczej do 6h przed spaniem.

      Usuń
    3. Dokładnie tak jak piszesz :) trzeba po prostu jeść o stałych porach i nie zaniżać swojego zapotrzebowania, organizm zorientuje się że już nie ma głodu i nie będzie zwalniał swojej pracy żeby zaoszczędzić kalorie. Dziewczyny wszystkie błędy odchudzania można naprawić tylko trzeba czasu, cierpliwości i już nigdy więcej nie wierzyć w diety cud pt "seks i głód" ;P
      i dużo błonnika to jedno ale bez dostatecznej ilości wody =zaparcia a więc 1,5l albo 2 wody codziennie
      pulp

      Usuń
    4. no tak tak, to tak oczywiste, szczególnie przy aktywności fizycznej, że aż zapomniałam napisać :D i raczej nie pić gazowanych i słodzonych napojów

      Usuń
  15. To prawda, że każdy organizm jest inny i uśrednione tabele zapotrzebowania kalorycznego to bzdura. Osobiście jestem zwolenniczką teorii uważanej nadal za kontrowersyjną. Opiera się ona na coraz liczniejszych badaniach, których wyniki sugerują wydłużenie życia dzięki ograniczonej kaloryczności diety, nawet do stopnia niedojadania.
    Nie uważam, by chodzenie głodnym i osłabionym było zdrowe, to już oczywiście skrajność. Jednak sama lepiej się czuję jedząc produkty bogate w mikroelementy, zrównoważone pod względem makroskłądników, ale w ilościach ograniczonych.
    Więc poperam Twoje podejście i nie przejmuj się wszystkimi krytycznymi komentarzami :)

    Poza tym nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award, szczegóły: http://ritaraga.blogspot.com/2014/03/liebster-blog-award-przedpremierowy.html?showComment=1394483115266#c8719325214808833547

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...