środa, 1 stycznia 2014

Moje postanowienia noworoczne 2014

Nie będę ukrywać, że miniony rok nie był dla mnie łaskawy. Powiem nawet więcej - był okropny i niesamowicie cieszę się, że w końcu dobiegł końca. 

Bez tej cholernej trzynastki czuję się jakoś bezpieczniej, co wcale nie znaczy, że usiłuję zwalić na nią całe zło, które spotkało mnie w poprzednim roku. Nie należę do osób przesądnych, a poza tym mam świadomość, że przecież mogę winić tylko samą siebie. Jak sobie pościeliłam, tak się wyspałam, prawda?

Jak śpiewa Kelly Clarkson: "hey, this is not a funeral. It's a revolution, after all your tears have turned to rage" (wers, który przypadkiem wpadł mi w ucho przy słuchaniu radia), nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. To już przeszłość. Teraz przyszedł czas na prawdziwą rewolucję! Nieraz przekonałam się, że (moje) życie to wielka sinusoida, od której nie ma żadnych odstępstw czy wyjątków. Jeśli rok 2013 był porażką, to mimo wszystko dobra wróżba - w 2014 może być już tylko lepiej!


Od kilku lat cyklicznie spisywałam całe listy przeróżnych zadań, wyzwań czy marzeń do spełniania w ciągu kolejnych 365 dni i bardzo to sobie chwaliłam, jednak w 2013 roku chciałam zrobić wyjątek i zobaczyć, czy brak postanowień nie okażę się przypadkiem lepszą opcją. Z perspektywy czasu stwierdzam, że był to jeden z głupszych pomysłów i to bez dwóch zdań! W tym roku nie zamierzam strzelać sobie w kolano już na samym starcie i wznawiam moją tradycję noworocznego planowania i snucia wizji na najbliższą przyszłość.

1. Zdać na prawo jazdy - nie ma sensu dużej tego odkładać
2. Zrobić kurs poszerzający kwalifikacje - myślę o instruktorze fitness, ale kto wie, co mi jeszcze strzeli do głowy
3. Podjąć studia
4. Pracować - czas najwyższy znaleźć swoją pierwszą pracę
5. Obejrzeć przynajmniej pięć ambitnych filmów
6. Przeczytać pozostałe części Harrego Pottera, Dumę i uprzedzenie, Jane Eyre, Annę Kareninę, Cień wiatru i Wichrowe Wzgórza - to tytuły, które od wieków odkładam ciągle na później i na później. Dość tego! Biorę się za czytanie!
7. Zadbać o włosy - lubię swoje długie włosy, ale problem w tym, że ich aktualna kondycja jest godna pożałowania
8. Uczyć się sukcesywnie j. hiszpańskiego - uczę się i uczę, a właściwie ciągle stoję w miejscu; trzeba w końcu odnotować jakiś znaczący progres!

Tak naprawdę nic specjalnego, ale wiecie jak to jest - jeśli marzenie nie zostanie zapisane, zginie gdzieś w chaosie innych spraw. W tym roku lista moich postanowień jest o wiele krótsza niż zwykle. Jednak muszę zaznaczyć, że oprócz powyższych głównych celów mam jeszcze kilka mniejszych, o których tu nie wspomniałam. Zmieniam taktykę. Zamiast porywania się z motyką na słońce wolę trochę stonować swoje oczekiwania, a później ewentualnie być mile zaskoczoną, jeśli uda mi się osiągnąć więcej niż początkowo zamierzałam :)

PS. Od sportowej strony marzy mi się pierwsza impreza biegowa i ten cholerny szpagat, z którym męczę się już tyle czasu.



41 komentarzy:

  1. Szpagat - skąd ja to znam ;) Ale w tym roku na pewno nam się uda!
    O kursie instruktora fitness również myślę, ale to raczej w drugiej połowie roku. O ile się nie rozmyślę ;)

    Powodzenia w realizacji tych założeń! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie "13" również okazała się cholerną trzynastką - ale jak sama piszesz: było, minęło, zapominamy, idziemy dalej.
    Powodzenia! Naprawdę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie w zeszłym roku stworzyłam listę postanowień i 2013 okazał się dla mnie łaskawy bo większość z nich udało mi się dotrzymać:) W tym roku kuję żelazo póki gorące:) Choć dość dużo złożyłam sobie na głowę:) Około 20 rzeczy:) Zamierzam jutro wrzucić listę na bloga żeby mieć to pod ręką:) No i świadkowie są więc bez wymówek:)

    Twoje postanowienia są świetne. Sama mogłabym się takich podjąć:) I nawet część się powiela:)

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym roku na pewno będzie dobrze ! :) Wszystko się uda, trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno Ci się uda, co do tego to nie mam wątpliwości, ale i tak trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie również 13 nie był zbyt przychylny ale i nie najgorszy:) Za to 14 będzie cudowna:)

    O Instruktorze również myślałam więc zobaczymy może akurat:)

    Oby spełniły Ci się te postanowienia:) Wszystkiego Najlepszego w Nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobny plan: odnosnie hiszpanskiego i podnoszenia kwalifikacji :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem tak bywa, że nie wszystko idzie po naszej myśli.. Grunt to jednak być upartym i nie dawać za wygraną. Też uważam, że nasze plany i marzenia warto zapisywać.. I najlepiej zostawić gdzieś w widocznym miejscu, by przypominały o sobie :) Życzę powodzenia w spełnianiu punktów, jesteś inteligentną i zaradną dziewczyną, więc na pewno ze wszystkim sobie poradzisz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję,że wszystko uda ci się zrealizować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zacznij od Cienie wiatru, wymiata !!!! Nie można się od tego oderwać, a jak skończysz to jedyne co możesz powiedzieć to: WOW ... ;))) normalnie słów brakuje :)
    Ja postanowienia też robię, ale nie na zasadzie że czegoś NIE będę robić, tylko że coś BĘDĘ robić. Na przykład nie mówię: nie będę oglądać tv, tylko mówię pójdę na kurs twórczego pisania. I idę. A jak pójdę na kurs nie mam czasu oglądać tv. Dwie pieczenie na jednym ogniu :))
    W sumie to nie robić postanowień, tylko raczej takie listy: co jeszcze muszę zrobić zanim umrę: lista na ten rok :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w zeszłym roku postanowiłam, ale niewiele udało mi się z tego zrealizować. Mam nadzieję, że ten rok będzie lepszy dla nas obu :) Za Annę Kareninę też miałam się zabrać, bo resztę z Twojej listy już zaliczyłam.
    zapraszam do siebie na rozdanie :) zawsze można milej rozpocząć rok !

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie ten rok też był okropny... zakochałam się w totalnym dupku i trwało to przez cały rok, na szczęście już mi przeszło, zaliczyłam depresje, nerwice, wizyty u psychologa, totalne doły i leżenie w łóżku po 2 dni, koniec z tym!!! w tym roku mam maturę, ale biorę to na luzie, na studia się na pewno nie wybieram, tylko szukam pracy, poznaję nowych ludzi i zaczynam coś robić ze swoim życiem :) jestem bardzo pozytywnie nastawiona, kończę szkołę, jestem w końcu dorosła, muszę znaleźć swoją drogę w życiu i to jest mój plan na 2014

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że stawiasz czoła tym demonom 2013 roku! Pozytywne nastawienie to podstawa :) Życzę Ci wszystkiego najlepszego, świetnie zdanej matury i przede wszystkim, żeby udało Ci się znaleźć swoje miejsce na ziemi :)

      Usuń
  13. Fajny blog , ale z tym szpagatem to juz za długo sie męczysz ;-) Moze jestes poprostu za gruba i za mało sie starasz ?
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rozbawiłaś mnie, seriously. Za mało się staram, owszem, bo nie lubię się rozciągać, więc siłą rzeczy nie poświęcam temu tyle czasu, ile powinnam, ale co ma tusza do szpagatu? Jeśli serio uważasz, że jestem na cokolwiek "za gruba", to współczuję światopoglądu.

      Usuń
  14. Ja również męczę się ze szpagatem, ale wierzę, że w końcu się uda zarówno mnie jak i Tobie :) W tym roku również mam zamiar zdawać prawo jazdy, jeszcze w pierwszej połowie :) O instruktorze fitness również myślę, marzy mi się to bardzo, ale to raczej jeszcze nie w tym roku :) Wszystkiego dobrego w 2014! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szpagat to i mój cel na 2014, ale uda się! Musi się udać :)

    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dołączam się do szpagatu! Rozciąganie u mnie in progress, ale musiałam je przerwać ze względu na noworoczny wyjazd w góry... więc pewnie będę musiała zaczynać od nowa. Cele zacne, trzymam kciuki za ich "odfajkowanie" :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uważaj, bieganie ciąga! Pierwsza impreza biegowa na pewno nie będzie ostatnią.

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzymam kciuki, żeby udało się z postanowieniami :)
    Przy okazji, w związku z założeniem nowego bloga organizuję konkurs kosmetyczny. Zapraszam do wzięcia udziału :)

    monikamacyszyn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowne postanowienia! Życzę Ci powodzenia w szczególności z prawem jazdy! To było moje największe marzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie poprzedni rok też nie był przyjemny więc mam nadzieję, że obecny będę kiedyś bardzo miło wspominać. Także zrobiłam swoją listę postanowień (chyba pierwszy raz w życiu), a właściwie ciągle ją uzupełniam, by uczynić ten rok jeszcze bardziej wyjątkowym i nawet kilka punktów pokrywa się z twoimi.
    Jaką pracę zamierzasz podjąć?
    Trzymam kciuki za nasze postanowienia i mam nadzieję, że za 12 miesięcy obie będziemy mogły się pochwalić ich spełnieniem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakąkolwiek :) Jestem świeżo po liceum, mam tylko maturę i nigdy nie pracowałam, więc nawet doświadczeniem się nie pochwalę, dlatego nie mogę za bardzo wybrzydzać :)

      Usuń
  21. Bardzo podoba mi się Twoja lista. :) Jest konkretna i niezbyt rozbudowana, to może lepsze niż mnożenie założeń, w czym jestem mistrzem. ;p Ja założyłam zeszyt, w którym notuję wszystkie pomysły, przemyślenia lub informacje odnośnie 4 obszarów: 1.rozwój osobisty/zawodowy/kariera/nauka; 2. Hobby/zainteresowania/pomysły "od czapy"(zbyt szalone lub oderwane od rzeczywistości, żeby można je było umieścić gdzie indziej); 3. Health/beauty/Fitness/Diet; 4. Pielęgnacja/kosmetyki/receptury/akcesoria. W dziale z karierą już zdążyłam wynotować listę stron www, które będę przeglądać w poszukiwaniu ofert pracy. Ten zeszyt to eksperyment, zobaczymy jak spełni swoją rolę. :)
    Pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Trzymam kciuki by Ci motywacji nie zabrakło do realizacji zadań! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wytrwałości i realizacji wszystkich celów, które sobie wyznaczyłaś :) Trzymam mocno kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. powodzenia dziewczyno ;) ja też uważam,że lepiej spisywać postanowienia. to jednak jakaś motywacja i plan.

    OdpowiedzUsuń
  25. Najważniejsze, by iść do przodu :) Ja wychodzę z założenia, że nasze porażki tylko nas wzmacniają. Nawet jeśli przez nie mamy nieprzespane noce czy łzy, z perspektywy czasu dochodzi się do wniosku, że w sumie nie było tak źle. :)

    Nominowałam Cię do Liebster Award, zapraszam na: http://the-student-cookbook.blogspot.com/2014/01/szczesliwego-2014-liebster-award.html :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli hiszpański to może kurs online? Ma ruszyć w tym miesiącu: http://www.hiszpanarium.pl/2013/10/poniedziaki-z-hiszpanskim-10-kto-chetny.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Powodzenia w realizacji postanowień :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Masz rację, w 2014 będzie już tylko lepiej :)
    Dla mnie kurs prawa jazdy i egzamin to była prawdziwa gehenna, cieszę się, że mam już to za sobą, a Tobie życzę powodzenia i samych sukcesów :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Szukając inspiracji na nowy rok, dopiero dziś trafiłam na Twojego bloga i zastanawiam się dlaczego masz postanowienie "podjąć studia" przecież w październiku pisałaś o studiach i przeniesieniu się do miasta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale życie potoczyło mi się inaczej. Czy możemy nie wracać do wydarzeń z 2013 roku? Bardzo o to proszę. Chcę się odciąć od nich grubą kreską i ruszyć z całkowicie czystą kartą.

      Usuń
  30. Myślę, że pod większością postanowień bym się podpisała, ale jednak w tym roku mam kilka innych postanowień, które taną sie priorytetem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Życzę Ci realizacji tych planów. P.S.Znakomity blog, bardzo wysoki poziom. Mam nadzieję, że nie będziesz mieć nic przeciwko dodaniu Cię do tworzonej przeze mnie listy najlepszych polskich blogów o zdrowym stylu życia: http://ozdrowymstylublogi.blogspot.com/. Trzymaj się, Marek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za te słowa :) i za dodanie mnie do Twojej listy również!

      Usuń
  32. dla mnie 2013 tez nie byl zbyt latwy :)
    ale 2014 bedzie latwiejszy i znacznie przyjemniejszy !!
    powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  33. A na 2016 rok też masz postanowienia noworoczne?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...