środa, 25 września 2013

5 wideo inspiracji - uwierz w siebie, ograniczenia nie istnieją

Przemierzając youtube w poszukiwaniu inspiracji, trafiłam na kilka ciekawych filmików. Sprawiły, że od razu poczułam w sobie większa motywację nie tylko do treningów, ale przede wszystkim do życia na najwyższych obrotach. Pomyślałam, że podzielę się z wami pięcioma z nich, które najbardziej zapadły mi w pamięci.

Już od dawna moim faworytem i ulubieńcem jest Will Smith. Facet ma głowę na karku i wie, co mówi. Jego słowa - "Osoba, która pracuje najciężej, wygrywa" - stały się jakiś czas temu moim mottem życiowym. Wiecie, co jest według niego kluczem do życia?

Dwa pierwsze filmiki znalazły się już kiedyś na fejsbukowym fanpejdżu bloga.







Znajdź Fitmiracle na facebooku.

poniedziałek, 23 września 2013

Jak schudnąć i nie zwariować

Jestem zwykłą dziewczyną, a my mamy to do siebie, że czasem lubimy sobie ubzdurać, że przydałoby się nam zrzucić te 2-3 kg. W moim przypadku to "czasem" do tej pory zdarzało się dosyć często. W związku z tym z przymrużeniem oka mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o odchudzanie, mam naprawdę solidny bagaż doświadczeń. 

Próbowałam przeróżnych sposobów. Muszę również przyznać, że z niektórych nie jestem dumna. Najważniejsze jednak, że teraz mam znacznie większą wiedzę niż wówczas, gdy owe błędy popełniałam i więcej ich już nie powtórzę.


Przede wszystkim dieta odchudzająca wcale nie musi być nieprzyjemnym czasem wyrzeczeń opierającym się tylko na odliczaniu dni do końca. Nie ma nic lepszego niż zrzucanie kilogramów poprzez zmianę nawyków na lepsze, a więc dzięki prowadzeniu zdrowego trybu życia. To właśnie ten sposób jest według mnie najprzyjemniejszy i przede wszystkim najskuteczniejszy. Dbamy o swoją kondycję i samopoczucie, a przy okazji chudniemy - brzmi fantastycznie, prawda? Gdy odrzucamy ideę diet i stosujemy się tylko do ogólnie przyjętych zasad zdrowego odżywiania, ryzyko efektu jojo jest znacznie mniejsze, a szansa na wytrwanie w swoich postanowieniach momentalnie wzrasta.

Można chudnąć nie odmawiając sobie słodyczy, a już tym bardziej za głupotę uważam stronienie od owoców. Owszem, są źródłem cukrów, ale przecież nie można zapominać, że są również ogromną bombą witaminową. Zauważyłam, że najwięcej emocji wzbudzają banany - ze względu na dużą zawartość węglowodanów, są odradzane osobom na diecie, a ja wam właśnie powiem, że szczerze je polecam. Nie wiem, czy istnieje owoc, który ma w sobie więcej wartości odżywczych. Poza tym jestem żywym dowodem na to, że jedząc przynajmniej (!) jednego banana dziennie, nadal można chudnąć. Sprawa podobnie ma się z ziemniakami, makaronami i pieczywem. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego są aż tak demonizowane. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba pamiętać o umiarze.

Walcząc o nową sylwetkę bardzo łatwo popaść w obsesję. Moim zdaniem najważniejsze jest, by nie dopuścić do tego, by odchudzanie znalazło się na pierwszym miejscu w naszej hierarchii wartości. Zrzucanie kilogramów powinno być tylko tłem naszej codzienności, a nie całą jej treścią.

Nie twierdzę, że nie potrzebujemy planu, bo mimo wszystko jest on dosyć istotny. Jestem jednak przeciwniczką sztywnych rozpisek, w których za żadne skarby nie można nic zmieniać. Uważam, że znacznie wygodniej mieć po prostu lekki zarys tego, co i jak chcielibyśmy osiągnąć. Osobiście trzymam się założenia, że nie każdy dzień musi być perfekcyjny, ale najważniejsze by każdego dnia starać się być lepszą niż byłam wczoraj i w moim przypadku sprawdza się to doskonale.

Nie sposób też nie wspomnieć, że wszystko staje się łatwiejsze, gdy zaakceptujemy nasz aktualny wygląd, który jeszcze nieco odbiega od tego ideału, który zrodził się nam w głowie. Trzeba pamiętać, że przecież każdy kolejny dzień zbliża nas do celu, a oddala od tego "punktu krytycznego", który spowodował, że podjęliśmy decyzję o przejściu na dietę.


Na TAK:
  • akceptacja swojego ciała już na startowym etapie, kiedy jeszcze nie do końca wyglądamy tak, jakbyśmy tego chciały 
  • wiara we własne możliwości
  • realne cele
  • cierpliwość
  • zachowanie umiaru
Na NIE:
  • drastyczne obcinanie kalorii w dziennym jadłospisie
  • unikanie owoców 
  • rygor, czyli mnóstwo zakazów i nakazów
  • skupianie się tylko na diecie i zaniedbywanie treningów


Znajdź Fitmiracle na facebooku.

czwartek, 19 września 2013

5 głównych zasad odchudzania

Zrzucanie wagi nie musi być katorgą. Multum zakazów, nakazów i sztywny plan, którego trzeba się za wszelką cenę trzymać? Brzmi to naprawdę nieciekawie i zniechęcająco. A przecież można chudnąć znacznie przyjemniej... 5 poniższych zasad to podstawa mojego przepisu na sukces. 


Diety cud nie istnieją
Jeśli ktoś obiecuje wam minus 3 kg (i więcej) w tydzień, wiejcie czym prędzej. Owszem, jest to możliwe. Znam osoby, którym udało się zbić nawet i po 5 kg w ciągu siedmiu dni, ale sęk w tym, że po pierwsze jest to szalenie niebezpieczne dla zdrowia, po drugie na 100% w szybkim tempie te kilogramy wrócą do was z pokaźną nadwyżką, po trzecie zniszczycie sobie tym metabolizm i po czwarte w ten sposób nie pozbędziecie się tłuszczu, bo żeby go spalić, potrzeba znacznie więcej czasu i przede wszystkim ciężkiej pracy. Jaki jest sens w narażaniu swojego zdrowia (a nawet życia!) dla niższej liczby na wadze, skoro i tak wizualnie nie będzie to zbyt satysfakcjonująca zmiana, a w dodatku nie będzie to trwałe?

Wspomagacze to placebo
Chrom by rzekomo uporać się z miłością do słodyczy, magiczne herbatki typu Figura 1 albo co gorsza - jakieś tabletki, które miałyby rzekomo spalać za nas tłuszcz. Chyba nie chcecie mi powiedzieć, że wierzycie w takie bajki?

Waga, NIE wyrocznia
Waga ciała przechodzi naturalne wahania (nawet do plus 2 kg!), które nie są spowodowane naszymi błędami w sposobie odżywiania czy zaniedbaniem ćwiczeń. Na ogół nie jesteśmy w stanie kontrolować ilości zatrzymanej wody w naszym organizmie ani zawartości jelit, a to właśnie z tych dwóch źródeł biorą się owe wagowe nadwyżki, które pojawiają się z dnia na dzień. Z tego powodu ważenie się częściej niż raz w tygodniu nie ma najmniejszego sensu. Nie dajmy się zwariować. Odchudzanie to bardzo powolny proces.

Bez restrykcji
Przejście na dietę odchudzającą wcale nie musi równać się rezygnacji z tego, co lubicie najbardziej. Zawsze powtarzam, że wszystko jest dla ludzi, ale najważniejsze, by zachować umiar. Nie ma nic złego w ziemniakach, bananach czy nawet w czekoladzie, o ile nie przesadzacie z ilością. Im więcej zakazów, tym z zasady ciężej wytrwać w postanowieniach.

Bez pracy nie ma kołaczy
Nie rozumiem, dlaczego tak wiele odchudzających się osób uważa aktywność fizyczną za przykry obowiązek, a nawet karę za nieprzestrzeganie ustalonego jadłospisu. Trening to niesamowicie istotna kwestia w procesie odchudzania i tak naprawdę powinien być dla nas nagrodą, bo ćwicząc spalamy tłuszcz, wzmacniamy mięśnie, modelujemy ciało i dbamy o kondycję, a tego w pojedynkę nie da rady zapewnić nam nawet najzdrowsza dieta. Co więcej - nic nie uszczęśliwia bardziej od potężnej dawki endorfin. Wniosek jest prosty - chcesz mieć piękne ciało? Pokochaj aktywność fizyczną!



Znajdź Fitmiracle na facebooku.

wtorek, 10 września 2013

Before & after: metamorfozy (3)



Co do powyższej metamorfozy mam pewne wątpliwości. Czy sylwetka "after" nie jest już przypadkiem ZBYT szczupła? Co sądzicie?


^ Kolejna odrobinę kontrowersyjna metamorfoza. Zmiana jest ogromna, ale osobiście nie wiem, czy chciałabym tak wyglądać.

źródło: tumblr.com

Znajdź Fitmiracle na facebooku.

wtorek, 3 września 2013

Trenuj z Savannah. Wyzwanie na hulanie

Jaki jest najłatwiejszy i jednocześnie najprzyjemniejszy sposób na piękne wcięcie w talii, brak boczków i płaski brzuch? Odpowiedź jest prosta - HULA HOP

Oczywiście, jest to subiektywna opinia. Hulam już prawie dwa lata (z większą lub mniejszą częstotliwością), świetnie się przy tym bawię, a mój brzuch mi tylko za to dziękuje. Wszyscy doskonale wiemy, że nie istnieje coś takiego jak miejscowe spalanie tłuszczu i jest to fakt potwierdzony naukowo, a mimo to przy pomocy hula hopu to, co teoretycznie jest niemożliwe staje się możliwe. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, jak to się dzieje, ale możecie mi wierzyć na słowo, że hulanie jeszcze nigdy nie zawiodło mnie w kwestii pozbywania się oponki i "tuningowania" brzucha, a dodam, że jestem w posiadaniu najzwyklejszego hula hopu (bez obciążenia czy masażera). 

Nie wierzysz? Przekonaj się sama! :)

W związku z powyższym przygotowałam dla was kolejne wyzwanie z cyklu "Trenuj z Savannah". Mam wielką nadzieję, że uda mi się zarazić was hulaniem tak jak było to w przypadku skakanki. 


Jak nieraz już wspominałam jestem sceptycznie nastawiona do wyzwań trwających powyżej 7-10 dni, ponieważ uważam, że zamiast determinować wręcz zniechęcają i nudzą. Oczywiście, nie należy spodziewać się spektakularnych efektów po tych zaledwie pięciu dniach, bo to przecież w sumie tylko 66 minut hulania i trzeba być tego świadomym. Jednak z drugiej strony to wystarczająco dużo czasu, by zakochać się w hula hopie i zauważyć pewne niewinne zmiany zawierające ogromny potencjał na przyszłość.

Z własnego doświadczenia wiem, że z pewnością nie będziecie żałować :)
Zapraszam!


*Na mój przykładowy trening z hula hopem składa się zazwyczaj nie mniej niż 15 i nie więcej niż 40 minut ciągłego hulania plus przynajmniej jeden dowolny zestaw ćwiczeń na mięśnie brzucha (np. któryś z wymienionych w TYM poście).


Znajdź Fitmiracle na facebooku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...