czwartek, 21 lutego 2013

Medtube.pl - portal medyczny

Nie da się ukryć, że taką moją małą hobby-obsesją jest medycyna, a w szczególności chirurgia. Jako, że moje marzenie o byciu lekarzem nigdy się nie spełni, mogę jedynie rozwijać swoje zainteresowania w charakterze rozrywki, co w sumie nie jest wcale najgorszą opcją. 

Całkiem niedawno wpadł mi w ręce portal medyczny, który oczarował mnie dosłownie od razu.
Największa platforma video poświęcona profesjonalnej edukacji medycznej. 

Jest on przeznaczony głównie dla studentów medycyny. Mnóstwo artykułów i filmów zarówno z wykładów, jak i bezpośrednio z operacji, co mnie osobiście podoba się najbardziej. Nie polecam osobom, które są dosyć "wrażliwe" na pewne widoki. ; )

*By móc oglądać videa, trzeba być zarejestrowanym użytkownikiem.
Rejestracja trwa dosłownie minutę i jest bezpłatna.

niedziela, 17 lutego 2013

Nauka: w jaki sposób Savannah robi notatki cz. I

Uważam, że umiejętne zrobienie notatek znacznie skraca czas (a nawet całkowicie eliminuje!) nieprzyjemnego "kucia na blachę", a więc tego, co w nauce zazwyczaj najbardziej odstrasza. 


1. Na początek przeczytać materiał w całości.
2. Ołówkiem (lub kolorowym zakreślaczem) podkreślić lub otoczyć w kółka najważniejsze informacje.
3. Streścić wcześniej zaznaczone informacje na kolorowych karteczkach.

W ten sposób spotykamy się z tą samą partią materiału trzy razy z rzędu, ale w nieco innych sytuacjach - to sprawia, że uczymy się mimowolnie. Im więcej kolorów, tym nasz mózg łatwiej zapamięta informacje. Różnorodność jest kluczem. Następnie wystarczy zrobić sobie chwilę przerwy, a po około 10 minutach po prostu przeczytać notatki. Sami zauważycie, że naprawdę sporo zostanie w waszej głowie!

sobota, 16 lutego 2013

Inspiracja: fitnessowy rekord świata; medicine ball push-ups

Pamiętacie tego uroczego, starszego pana, który pobił plankowy rekord świata? Dzisiaj przed wami młoda dziewczyna - April Calderon - która może pochwalić się wynikiem 61 pompek na piłkach w czasie 60 sekund. Rekord ten został pobity dnia 14 września 2012 w Chicago.
Patrzę na nią i od razu mam ochotę zrobić kilka serii pompek! 

Różnica między ruchem pro ana a zaburzeniami odżywiania

Jednym z błędów społeczeństwa jest zacieranie (wynikające z niedoinformowania) granicy między zjawiskiem ruchu pro ana a prawdziwą chorobą, jaką są zaburzenia odżywiania. Prowadzi to do spaczonego poglądu na problem, a nawet jego całkowicie niesłusznego bagatelizowania. Otóż różnica jest potężna.

Ruch pro ana (pro anoreksja -> "za anoreksją", "popieram anoreksję") - termin odnoszący się do promocji anoreksji jako stylu życia, który jest świadomym wyborem, a nie zaburzeniem psychicznym.
vs.
Zaburzenia odżywiania (ED - z angielskiego eating disorders) - jednostki chorobowe charakteryzujące się zaburzeniem łaknienia na podłożu psychicznym. Chorzy na zaburzenia odżywiania często cierpią również na depresję, dokonują innych działań autodestrukcyjnych. Zaburzenia odżywiania to objawy tego, co przeżywa osoba chora (ból, stres, strach, samotność, niska samoocena itp). Mechanizmy choroby często są niezrozumiałe dla samego chorego.

Już na podstawie samych definicji, które bez problemu można znaleźć w internecie widać, że różnica jest i nie da się temu zaprzeczyć.

Podkreślam: pro ana to świadomy wybór podejmowany przez daną osobę; zaburzenia odżywiania to choroba (chyba jasne, że choroby nie można wybrać świadomie, prawda?).

*Skupiam się głównie na pojęciu pro ana (by uprościć sobie ujęcie tematu), ale nie można zapominać, że istnieje również coś takiego jak pro mia (pro bulimia). Jest to analogiczne zjawisko do pro any z tą różnicą, że promowana zostaje bulimia. Ten ruch jest o wiele mniej rozpowszechniony.


GŁÓWNY PROBLEM
Pro ana jest wstępem do prawdziwej, nieuniknionej choroby, a błędnie postrzegana jest jako 'fajny' sposób na schudnięcie, styl życia. ZAWSZE pro ana kończy się wcześniej czy później, większymi lub mniejszymi problemami psychicznymi. Nie ma opcji trzymania nad tym kontroli. To jest po prostu niewykonalne. Trzeba być naprawdę naiwnym, by wierzyć, że w momencie, kiedy wyznawanie zasad pro any doprowadzi do satysfakcjonującej, niższej wagi, nagle się o wszystkim zapomni i wróci do normalnego życia. NIE, to nie działa w ten sposób. Zmiany w psychice (które swoją drogą bardzo ciężko odwrócić czy naprawić) następują bardzo szybko nawet u osób, które uważają się za silne. Nie można również zapominać o konsekwencjach fizycznych - pro ana zupełnie jak anoreksja i bulimia niszczą organizm.

Pro ana to NIE szybki i dobry sposób na zrzucenie wagi.

Cytat pochodzący z prowokacji. Tak jedna z chorych dziewczyn zareagowała, gdy dowiedziała się, że jej rozmówczyni zamierza zapoznać się z pro aną:
"Zrozum! po pierwsze NIE DA SIĘ MIEĆ NAD TYM KONTROLI. Po prostu nie. Naiwne myślenie, które ma każda osoba, która nie wie, czym tak naprawdę jest ana. A wiesz, czym ona jest? Śmiercią. Tak i to nie jest przesada. Śmierć to słowo, które idealnie odzwierciedla anę. Wiesz, jak zaczynałam? Czytając pamiętniki motylków, czerpiąc z nich motywację, ale trzymając się na dystans "żeby mieć kontrolę i nie zachorować". Co z tego wyszło? Ponad dwa lata wycięte z życiorysu, zrujnowane dosłownie życie, zniszczone przyjaźnie, zawalona szkoła, psychologowie i psychiatrzy, depresja, hipochondria i fobia społeczna, dwie próby samobójcze, zalążki schizofrenii. Moich doświadczeń nie życzę nawet najgorszemu wrogowi. To jest PIEKŁO, które wciąga coraz bardziej każdego dnia. Po jakimś czasie znika idea chudnięcia, pojawia się tylko chęć samodestrukcji i silnej nienawiści do samej siebie. Pro ana to pułapka."
Mam nadzieję, że widać tutaj sposób w jaki pro ana przechodzi w zaburzenia odżywiania.

UWAGA: Pro ana zawsze kończy się problemami psychicznymi, ale są tez przypadki, kiedy zaburzenia odżywiania rozwijają się bez wcześniejszej styczności danej osoby z pro aną. 

                                        Jak odróżnić osobę chorą od członka ruchu pro ana?                                        
pro ana: "Ale jestem głupia! Skusiłam się dziś na kawałek czekolady. Byłam za słaba! A potem było mi już wszystko jedno i zjadłam jeszcze kanapkę. Nienawidzę siebie! Nienawidzę jedzenia! Chciałabym umieć nie jeść."

zaburzenia odżywiania: "Koleżanka zaprosiła mnie dziś na babski wieczór. Będzie mnóstwo jedzenia. Boję się. Nie dam rady niczego zjeść; zwłaszcza na czyichś oczach. Co ja zrobię? Pewnie będą pytać, czemu się nie częstuję. Boję się, tak strasznie się boję. Chyba nie pójdę... Zostanę w domu."

Widać różnicę? Cały sęk jest w sposobie mówienia, zachowywania się, reagowania na dane sytuacje.

*Osoba chora też miewa słabsze momenty "kiedy jest już jej wszystko jedno", ale są one bardziej w charakterze zadawania sobie bólu psychicznego. Więcej jedzenia - więcej bólu. Członek pro any kusi się na coś, czego nie planował wcześniej w jadłospisie dlatego, że po prostu ma na to ochotę.

Prawdziwie chora osoba NIGDY nie nazwie "any" przyjaciółką.

PS. Nie wykluczam mnóstwa kontrowersji i odmiennych zdań. W razie takiej sytuacji zapraszam do dyskusji pod tym postem. Pytania? Również chętnie na nie odpowiem.
***

Uwaga: Post był już opublikowany na blogu, jednak został ukryty.
Doszłam ostatnio do wniosku, że był to błąd. Stąd wznowienie tematu.

piątek, 15 lutego 2013

Motywacja na najwyższym poziomie: tablica korkowa

Motywacja to najważniejszy czynnik właściwie w każdej kwestii. Nieważne czy chodzi o samorozwój, aktywność fizyczną, czy cokolwiek innego - motywacja jest po prostu wszystkim, czego nam potrzeba, by zdobywać kolejne cele! Dla osoby zmotywowanej nie są straszne przeciwności losu, ani brak czasu. Dlatego tak istotne jest pielęgnowanie jej każdym możliwym sposobem, tak by jej poziom nigdy nie spadał.

Na przestrzeni kilkunastu miesięcy udało mi się wypracować parę sposobów. Zostały one odkryte metodą prób i błędów, no i dzięki wytrwałym poszukiwaniom (podobnie jak SCHEMAT NAUKI). Znów wszystko wkręci się wokół poznania samego siebie i zdecydowania, co jest najlepszą dla nas opcją. Jedną z moich ulubionych jest tablica korkowa.

Kliknij, by powiększyć (lepsza jakość).

Tablica korkowa to wydatek rzędu 10 -20 zł, a więc jest dostępna właściwie dla każdego. Oprócz kopa motywacyjnego daje również sporo frajdy i jest okazją do rozwijania kreatywności.




Na mojej tablicy znajduje się prawie wszystko, co działa na mnie motywująco. Prawie, bo moich motywatorów jest znacznie za dużo, by dało się je wszystkie tam pomieścić. Najważniejsze z nich zaznaczyłam na powyższym grafie. Jak widać, zdecydowanie królują cytaty : ).

Czasem umieszczam tam tabelki ze słówkami, których uczę się przy okazji mimowolnego spoglądania, co jakiś czas na tablicę.

czwartek, 14 lutego 2013

Inspiracja na ekranie: Hunger Games

Hunger Games (Igrzyska Śmierci) do kin weszły niemal rok temu, a konkretnie 23 marca 2012 roku. Jest to thriller sci-fi, do którego scenariusz został napisany na podstawie książek autorstwa Suzanne Collins. Na ten rok przewidziana jest premiera kolejnej części. 

Całkiem niedawno opowiedziałam wam o mojej wojowniczej obsesji, która doskonale łączy się z miłością do treningów (post TUTAJ), więc chyba nie ulega wątpliwościom, dlaczego uważam ten film za motywujący i inspirujący, prawda? : )

Fabuła
"Katniss pochodzi z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych regionów w państwie Panem. Kiedy jej młodsza siostra zostaje wylosowana do udziału w Głodowych Igrzyskach, corocznym turnieju organizowanym przez bezwzględne władze, Katniss zgłasza się, by zająć jej miejsce. Musi opuścić nie tylko rodzinę, której jest żywicielką, ale i Gale’a, który zdaje się kimś więcej niż przyjacielem. Aby ich jeszcze zobaczyć, musi zwyciężyć w transmitowanych przez telewizję Igrzyskach. Przeżyć może tylko jeden uczestnik. Pochodzący z biednego dystryktu i nieszkoleni w walce Katniss i chłopak Peeta, w oczach widzów skazani są na porażkę. Igrzyska są jednak nieprzewidywalne. Między młodymi rodzi się uczucie, a odważna szesnastolatka rozpala w ludziach nadzieję na zmiany. Staje się symbolem buntu i walki z niesprawiedliwością. Jednak jeśli kiedykolwiek ma zobaczyć jeszcze rodzinny Dystrykt 12, musi dokonać rzeczy niemożliwych…" źródło: filmweb.pl
Moje wrażenia z dnia 5 kwietnia 2012 po obejrzeniu filmu:
"Czułam, że ta historia, ten film mnie zmotywuje. Miałam na myśli walkę i stawanie się kimś lepszym niż było się wczoraj. I faktycznie - moja intuicja mnie nie zawiodła. ZMOTYWOWAŁAM SIĘ. Wyszłam z sali kinowej i momentalnie stałam się jakby odważniejsza, bardziej ciekawa przyszłości i skora do pokonywania własnych słabości. Przez pierwsze 5 minut po zakończeniu seansu przez moje myśli przebiegało tylko perfectly amazing, completely perfect. Nie zawiodłam się. Genialny film.  Już się nie boję. Nie boję się niczego."
Od kilku miesięcy ciągle sobie powtarzam, że muszę w końcu zainwestować w książki, bo spodziewam się, że będą dla mnie jeszcze bardziej motywujące niż sam film. Również z niecierpliwością wyczekuję premiery kolejnej części. Niestety z tego, co wiem to prawdopodobnie będzie miała ona miejsce dopiero w październiku/listopadzie.

Fotosy
Igrzyska Śmierci mogę oglądać milion razy i nigdy mi się nie znudzą. Za każdym razem dają mi takiego samego kopa energii. Zmiana, odwaga, wyzwanie, walka - to hasła, które dominują po obejrzeniu tego filmu i jestem w stanie myśleć tylko o tym, że muszę stać się szybsza i silniejsza, więc co robię? Organizuję sobie dobry trening!
Przekonajcie się sami!

wtorek, 5 lutego 2013

Dzień 1 i 2: Fit Test + Plyometric Cardio Circuit; leżę i kwiczę

Zafundowałam sobie trudniejszy start na własne życzenie. Z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłam wczoraj przeprowadzić Fit testu, a przecież nie było opcji, że przesunę Insanity o kolejny tydzień, więc co w związku z tym? Dwa treningi jednego dnia!

FIT TEST + Dig Deeper
Fit test wykonujemy pierwszego dnia, a później, co dwa tygodnie dla sprawdzenia naszych postępów kondycyjnych. To bardzo ważne, by nie omijać tej części programu, bo jaki ma sens świadome odejmowanie sobie okazji do jeszcze większego zmotywowania do dalszej pracy? Przecież wszyscy doskonale wiedzą, że najlepszym środkiem mobilizującym są efekty.
Dig Deeper to dodatek, który pokazuje nam, jak prawidłowo wykonywać poszczególne ćwiczenia.
Fit test trwa w sumie około 25 minut, co nie jest jakimś specjalnie wymagającym wyzwaniem. Jest sporo przerw pomiędzy jednym a drugim ćwiczeniem (których nie wliczyłam we wcześniej podany czas), więc można odpocząć, a mimo to... Savannah ledwo dyszała. No, cholera jasna! Stwierdzam wszem i wobec, że jestem SŁABA CIAPA a nie miłośniczka aktywnego życia!! co zresztą widać na powyższej tabeli wyników. Poważnie, jestem żałosna.

PLYOMETRIC CARDIO CIRCUT
Podminowana swoimi słabymi wynikami na fit teście + dodatkowo zmotywowana słowami mojego best frienda "To co Ci jest, że nie dajesz rady, słabiaku?", rozwaliłam ten trening z wyrazem twarzy mordercy przez cały czas trwania! Powarczałam trochę, posklinałam... i dałam radę! W sumie to zaskoczyłam samą siebie, bo po tak fatalnym fit teście, spodziewałam się jeszcze boleśniejszego sprowadzenia na ziemię, a tu niespodzianka. Jak na pierwszy trening Insanity to poradziłam sobie całkiem nieźle! Fakt faktem w niektórych momentach nie dotrzymywałam tempa, ale zatrzymałam się tylko raz - pod koniec, gdzie zostało jakieś ostatnie 10 minut, bo już po prostu brakowało tchuNie jest najgorzej, a będzie tylko lepiej!

Ogólne wrażenia? Nie mogę przestać się śmiać! Tak, śmiać. Już sam uśmiech nie wystarcza. Śmieję się i się śmieję. Taki wybuch endorfin, że aż nie jestem w stanie tego ogarnąć. Shaun jest faktycznie niesamowity! Dodaje energii i baaaardzo motywuje. Mimo, że trening jest naprawdę wymagający, kiedy się go słucha, wszystko wydaje się chociaż trochę łatwiejsze. Myślałam, że z góry ustalone treningi to nie dla mnie. Myliłam się. Sprawa wygląda dosłownie tak, jak z Zuzką Light - miłość od pierwszej kropli potu! Ponadto Insanity doskonale dogaduje się z tym wojownikiem, który we mnie siedzi ;)!

INSANITY - o programie

60-dniowy program treningowy składający się z dwóch faz. Jego twórcą jest Shaun T - amerykański trener fitness. Do żadnego z jedenastu treningów, z których składa się Insanity, nie jest nam potrzebny żaden dodatkowy sprzęt, ponieważ wykorzystywany jest ciężar naszego ciała. Jeden przykładowy tydzień to sześć dni treningowych i jeden dzień przerwy. Czas treningów waha się w granicach 20-60 minut
Shaun T nie ukrywa, że jest to program dla zaawansowanych i poradzą sobie z nim tylko ci, którzy są najbardziej zdeterminowani. Jednak spektakularne efekty są niesamowitą mobilizacją do podjęcia wyzwania.
*Kliknij, by powiększyć. 
(źródło: google grafika)

Efekty wizualne to niejedyne korzyści płynące z treningów Insanity. Znacznej poprawie ulegnie również nasza wydolność oddechowa, szybkość i siła. Ponadto panie mogą liczyć na ostateczne pożegnanie się z cellulitem : ).  


FIT TEST
Wykonujemy go pierwszego dnia, a później co dwa tygodnie.
Osiem ćwiczeń, na każde przypada minuta, liczymy powtórzenia i zapisujemy w tabelce (Kliknij, by powiększyć).
Pozwoli nam to zauważyć, jak poprawia się nasza kondycja.

Cały trening z Shaunem możecie zobaczyć TUTAJ.
Uproszczona wersja fit testu - TUTAJ.




TRENINGI
Miesiąc 1:
Plyometric Cardio Circuit
Cardio Power & Resistance
Cardio Recovery
Pure Cardio
Cardio Abs

 Miesiąc 2:
Max Interval Circuit
Max Interval Plyo
Max Cardio Conditioning
Cardio Abs
Max Recovery


*Więcej na temat poszczególnych treningów już w najbliższym czasie.



ROZKŁAD JAZDY
Który trening, w który dzień; podział na tygodnie i fazy.
Kwadraciki do odhaczania zaliczonych dni ułatwiają sprawę.
(Kliknij, by powiększyć.)






Program dostępny jest na:
youtube np. TUTAJ
torrenty.org np. TUTAJ
chomikuj.pl np. TUTAJ

niedziela, 3 lutego 2013

Impuls motywacji; witaj Insanity!

Rozpocząć moją przygodę z Insanity planowałam już w poprzednim tygodniu, jednak tak jak pisałam - przeszkodziły mi niemiłosierne zakwasy w łydkach. Start umownie przesunęłam o siedem dni, ale niestety mój zapał zdążył przez ten czas wygasnąć. Już myślałam, że faktycznie sobie odpuszczę ten program treningowy, bo nie ma sensu zmuszać się do czegoś, na co nie ma się ochoty, aż tu nagle... BUM! Jeszcze godzinę temu byłam negatywnie nastawiona, a w tym momencie... moja determinacja nie pozwala mi usiedzieć spokojnie na krześle!
Wszystko, dzięki Sonji, która do swojego najnowszego posta dołączyła filmik, który obejrzałam bez mrugnięcia okiem, a na koniec musiałam zbierać swoją szczękę z podłogi.
Pierwsze, co przyszło mi do głowy to: "Cholera, chciałabym być tak dobra.", ale ta myśl wcale mi się nie spodobała. Brzmiało to tak, jakbym w siebie nie wierzyła, jakbym narzekała w pewnym sensie, a przecież to jest do mnie niepodobne. Gdybym pomyślała "chcę" a nie "chciałabym", sprawa wyglądałaby całkowicie inaczej. To, co pojawiło się w mojej głowie zaraz po tym, znacznie bardziej przypadło mi do gustu:
"Gdybym naprawdę chciała być tak dobra, jak on, nie uciekałabym od wyzwań, podjęłabym się Insanity. Używanie wymówki, że nie lubię z góry ułożonych planów, jest żałosne. Co to w ogóle ma być! Bez gadania; jutro zaczynam Insanity i nic mnie nie powstrzyma!"

Więcej informacji o samym programie, jak również o moim poczynaniach już w najbliższych dniach.

sobota, 2 lutego 2013

Cytaty z prywatnego pamiętnika panny Grey cz. II; wojownicza obsesja

Mam obsesję wojownika. Jeśli walczysz, wygrywasz i jesteś zwycięzcą; jeśli stracisz czujność choć na chwilę, poddasz się albo nie dasz z siebie 200% - przegrywasz i idziesz na dno. Proste i logiczne. W moim życiu dosłownie wszystko podlega tej filozofii, a mantra, którą powtarzam sobie w myślach w trudnych chwilach brzmi:
"I'm a fighter, I'm a soldier, I'm Savannah."

Wojownicy są zawzięci i zdeterminowani; wiedzą, czego chcą i dążą do tego za wszelką cenę; wykorzystują każdą szansę, nawet tą najmniejszą; przekraczają własne granice, pokonują swoje słabości i czerpią z tego przyjemność; są nieustraszeni, nie boją się wyzwań; wierzą, że nie ma rzeczy niemożliwych, zawsze stawiają czoła przeciwnościom losu, nie poddają się nigdy.

Powiedz mi, że czegoś nie potrafię, a ja nie odpuszczę póki nie udowodnię, że jesteś w błędzie. Powiedz mi, że jestem za słaba, a automatycznie uruchomi się tryb wojownika i dodatkowe pokłady energii pójdą w ruch. Powiedz mi, że zwariowałam, a ja przyznam Ci rację ; ).

Nawet nie wiecie, jak ta wojownicza obsesja pomaga mi w treningach... i w sumie nie tylko - odkąd walczę, żyję swoim wymarzonym życiem.
"To czas, by zacząć żyć życiem, które zawsze sobie wyobrażałam."
(25 stycznia 2012)

"Błędy są dowodem na to, że próbowałam, więc to nic złego, jeśli czasem stracę równowagę."
(5 marca 2012)

"Głośna syrena, wszystko pulsuje krwistą czerwienią i te wielkie trzy litery
N I E,
ale ja mówię tak."
(31 marca 2012r)

"Nic nigdy nie jest tylko białe albo tylko czarne. Gdzieś zawsze jest szara strefa, dlatego mimo, że więcej w tym momencie jest negatywnych emocji, jest w tym coś dobrego." (21 kwietnia 2012r) 

"Ja żyję moim wymarzonym życiem, a Ty siedź nadal na dupie i narzekaj. Nic samo do Ciebie nie przyjdzie. Nikt Ci nie pomoże. Masz to, na co sobie zapracowałaś/eś sam/a. 
Prawda jest taka, że stać Cię na wiele. Po prostu wolisz pójść na łatwiznę i powiedzieć "to dla mnie za trudne". Skąd ta pewność? Kiedyś byłam taka sama. Dziś zdobywam szczyty gór własnych granic, sprawiając, że znikają. Nie ma granic. Dla mnie nie ma już limitów. Mogę wszystko! Bo wierzę w siebie." ( maj 2012r)

"Zamknęłam na chwilę oczy i pomyślałam: Bądź odważna, przekrocz granicę, będziesz dumna."
(30 września 2012)

"Idę w zaparte. Zły dzień? Uśmiech zniknął? Coś podpowiada, żeby przestać jeść? Zamknąć się w pokoju? Przestać żyć? NIE! Nie. Nie. Bo wiem, że jeśli będę poddawać się w takich momentach, nigdy nie osiągnę celu. Jest ciężko, fakt, ale czy to znaczy, że mam odpuścić? Po co wybierać krok w tył, skoro mogę zrobić krok do przodu? Wygram z tym teraz, to następnym razem będzie mi łatwiej. Więc robię dobrą minę do złej gry w nadziei, że wystraszę tym kłopoty. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni." (maj 2012)

"Uświadomienie sobie, że wszystko zależy ode mnie, było najlepszą rzeczą, jaka mnie spotkała. Skoro wszystko zależy ode mnie, moje życie może być takie, jakie ja chcę, żeby było! To takie proste... Nieważne, co inni myślą - ważne jest, co ja myślę o sobie. Nieważne, czego inni ode mnie oczekują - ważne, czego ja oczekuję od siebie. Jeśli ja zaakceptuję siebie, innym też będzie łatwiej mnie zaakceptować. Marzenia są po to, by je spełniać, więc czemu tego nie robimy? Nie mamy możliwości, by je spełniać? Gówno prawda. Szukamy takich wymówek, bo jesteśmy leniwi. Wystarczy wiedzieć, czego się chce i wierzyć." (maj 2012)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...