poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Wyzwanie BURPEE - pierwszy etap zakończony z progresem

Moje wyzwania są nieco inne niż te, które najczęściej pojawiają się na fitblogach. Nie kręci mnie uczepianie się jednego ćwiczenia i wałkowanie go każdego dnia przez miesiąc zmieniając tylko liczbę powtórzeń. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda, a co więcej - zazwyczaj marne (nie mówię, że zerowe) rezultaty czy to kondycyjne, czy wizualne. Dlatego jeśli już mam opierać wyzwanie na jednym ćwiczeniu, wolę zadbać o jakieś urozmaicenia.


Wyzwanie BURPEE 
Głównym celem jest 50 burpee'ków w przyzwoitym czasie.  

Ponad miesiąc temu przetestowałam swoją kondycję i okazało się, że bez wyplucia płuc jestem w stanie zrobić jedynie 18 burpee'ków. Postanowiłam, że ta liczba będzie stanowiła podstawę pierwszego etapu wyzwania.  Do pracy zabrałam się jednak dopiero po ponad dwóch tygodniach. Zmierzyłam czas - 1:28 na tylko 18 powtórzeń? Słabiutko! Trzeba było koniecznie coś z tym zrobić!

(c) Savannah Grey

Dziś oficjalnie zakończyłam pierwszy etap wyzwania z czasem lepszym o 37 sekund. Nie sądziłam, że tak duży progres jest możliwy po zaledwie sześciu sesjach treningowych. Fakt faktem, od początku sierpnia ćwiczę bardziej intensywnie niż dotychczas (na jeden dzień przypadają zazwyczaj dwa treningi w porywach do trzech), co mogłoby go tłumaczyć, ale i tak jestem naprawdę mile zaskoczona!

Kolejny etap będzie wyglądał bardzo podobnie do pierwszego. Sprawdzę na ile maksymalnie  mnie stać, zmierzę czas i po kilku sesjach treningowych skontroluję wyniki.

(c) Savannah Grey
(c) Savannah Grey

PS. Zaprzyjaźniłam się na nowo z moją skakanką, mimo że ciągle się plącze i działa mi na nerwy.

19 komentarzy:

  1. Gratulacje!
    PS. Masz bardzo ładny charakter pisma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seriously? Zawsze mi się wydawało, że właśnie okropnie bazgrolę :P Dzięki!

      Usuń
  2. Progres piękny! A burpee to chyba jedno z moich ulubionych ćwiczeń. Może i ja kiedyś sprawdzę swoją kondycję, może nawet jutro rano :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo takie checkpointy bardzo motywują :)

      Usuń
  3. I najlepiej stopniowo poprawiać swoje wyniki podczas takich wyzwań zamiast robić codziennie to samo z kolosalną ilością powtórzeń. Wtedy prędzej obrzydzimy sobie to ćwiczenie na kolejne miesiące mimo, że uda nam się osiągnąć postawiony cel. Co do samych burpees, bardzo lubię, aczkolwiek dawniej nie cierpiałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jakbym czytała swoje myśli :)!

      Usuń
  4. Muszę wypróbować tą Twoją metodę ćwiczeń. Tak jak piszesz, też nie lubię przez miesiąc wałkować jednego i tego samego, powielając powtórzenia:) Motywujesz dziewczyno, oj motywujesz! Pozdrawiam!

    i.. Zapraszam! POLA <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe wyzwanie ;) ktoś musiał Ci mierzyć czas prawda ? bo właśnie siedzę sama w domu i chcialam zrobić.. i nie dam rady ;P Ale jak wróci chłopak to na pewno sobie zmierzę czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to samowystarczalna jestem :P Stoper w telefonie wystarczył.

      Usuń
  6. Lubię Twoje wyzwania, muszę sama nad czymś takim pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, bardzo ciekawe wyzwanie. Moje kolano co prawda boi się tego ćwiczenia, ale i ja muszę spróbować podjąć jakieś wyzwanie :)

    Powodzenia w osiąganiu dalszego progresu!

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe wyzwanie :)
    http://perfection-live-ev.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Na mnie wyzwania działają jak dobry przypominacz ;)

    Gratuluję progresu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Robiąc tabate-burpees (bez pompki :D) w ciągu 20sek najwięcej robię 11-12 powtórzeń. Chyba też sobie zrobię jakieś wyzwanie. :) Wiem,że w tabacie nie ma reguły i pod koniec liczba powtórzeń się z mniejsza.Nie zawsze- czasem powtórzenia się utrzymują. Wcale się nie dziwię,że po jej zakończeniu mam ochote wypluć wnętrzności. Uwielbiam taką aktywność ! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...