piątek, 2 sierpnia 2013

Basia Szlachetka - najwybitniejsza polska ultramaratonka

Buszując po blogach, zupełnie przypadkiem wpadłam na wzmiankę o tytułowej bohaterce. Nie spotkałam się wcześniej z tym nazwiskiem, więc od razu zabrałam się za przeszukiwanie sieci. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że informacje, które znajdę, wywrą na mnie tak wielkie wrażenie.

Barbara Szlachetka (ur. 17 maja 1956 w Łomży - zm. 24 listopada 2005 w Hamburgu) -  wiecznie uśmiechnięta lekkoatletka, rekordzistka świata, ultramaratonka, najbardziej utytułowana polska biegaczka.

Od lipca 2004 zmagała się z rakiem. Mimo choroby nie przestała biegać i brać udziału w wielu imprezach sportowych. Niestety swoją walkę przegrała.



Poniższy tekst pochodzi z portalu biegajznami.pl [dokładne źródło] i nie jest mojego autorstwa. Nie znam konkretnej daty jego powstania, ale podejrzewam, że został napisany na dosyć krótko przed śmiercią Basi.

"Było to dosłownie kilkaset metrów po starcie tegorocznego maratonu w Zurichu, gdy zobaczyłem przed sobą zgrabną blondynkę z napisem "Klub 100 maratonów" na koszulce. To ten sam klub do którego należy Basia Szlachetka, pomyślałem nawet przez chwilę aby zapytać o nią nieznajomą biegaczkę.

Szybko jednak zmieniłem zdanie. W końcu przyjechałem do Szwajcarii bić życiowy rekord, a nie na pogaduszki z atrakcyjnymi biegaczkami. Ledwo ją wyprzedziłem usłyszałem za sobą: "Cześć Polska!" (na plecach mojego t-shirtu był wielki napis "POLAND" ). Teraz nie miałem wątpliwości, to z pewnością Basia we własnej osobie!

Ci, którzy o niej słyszeli nie zdziwią się, iż zapomniałem w jednej chwili o maratonie. Tym bardziej, że Basia potrafi tak cudownie opowiadać o swych biegowych przygodach. A może któryś z początkujących biegaczy jeszcze o Basi nie słyszał? No to posłuchajcie.

Rekord życiowy w biegu maratońskim Barbary Szlachetki, który wynosi 3:33:56 (2 lata temu we Wiedniu) nie powala na kolana. Nieźle, ale żeby mówić o "najwytrzymalszej Basi świata"? To chyba przesada, nawet jeżeli dodamy, że życiówkę biła w wieku 46 lat, a biegać zaczęła zaledwie 5 lat wcześniej. A jednak na takie miano Basia bez wątpienia sobie zasłużyła. Muszę Wam opowiedzieć jak często i w jakich warunkach nasza rodaczka biega maratony i dużo dłuższe dystanse.

Pytana o to jak wygląda jej trening odpowiada, że specjalnie nie trenuje, po prostu raz na tydzień (a nierzadko 2, 3, 4 lub nawet 5 razy w tygodniu) biegnie sobie maraton lub "coś większego". Nie ma w tym przesady. Szlachetka trafiła do Księgi Guinnessa po przebiegnięciu 100 maratonów w 101 tygodni (15.11.97 do 24.10.99 ) i 52 maratonów podczas roku (15.11.97 do 14.11.98). Ten drugi rekord polegał na tym, że były to pierwsze 52 maratony w jej życiu, teraz biega rocznie dużo więcej.

Wielu porównuje ją do słynnego Foresta Gumpa. Pewnego dnia wybiegła z domu (a miała wówczas 42 lata) i biega tak do dzisiaj. Z Forestem łączy ją jeszcze jedno. W dzieciństwie cierpiała na bezwład nóg. Gdy miała 3 lata lekarze uważali, iż poruszać się będzie mogła tylko na wózku inwalidzkim. Twierdzi, że wyleczyli ją dziadkowie. Sposób w jaki udało im się tego dokonać był doprawdy niezwykły: kąpali małą Baśkę w wywarze z mrówek. Pomogło! Dzisiaj Barbarze zdarza się pobiec 2 maratony podczas jednego dnia. Tak było na początku sierpnia zeszłego roku kiedy o 7-ej rano wystartowała w maratonie Hartwigsdorf (czas 4:18 ), przejechała samochodem 150 km do Rostocku i o 17-tej wyruszyła po raz kolejny w 42-kilometrową trasę (4:22).

Jej maratony rzadko kiedy są "normalne". Często biega np. 42,195 pod ziemią: w lochach (jak w grudniu ubiegłego roku w Holandii), tunelach (zwyciężyła w maratonie w tunelu prowadzącym pod Tamizą) czy kopalniach . O jednym z takich kopalnianych maratonów i swym spotkaniu z Basią pisał niedawno bardzo ciekawie Darek Sidor - "Wyścig podziemnymi górami". Biegacze musieli biec w kaskach, gdyż korytarze były ciasne i śliskie, a ze sklepień zwisały sople soli. Brak powietrza, wysokie temperatury i bardzo mała wilgotność powietrza to inne przeszkody, z którymi borykała się Basia. Również zeszłoroczny Dzień Kobiet spędziła 550 metrów pod ziemią, biegnąc maraton w kopalni w okolicy Eisenach. Jest też jedyną kobietą na świecie, która może pochwalić się atestowanym przebiegnięciem maratonu na bieżni mechanicznej (czas 4:03), zaznacza przy tym, że żaden dużo dłuższy nawet dystans nie dał się tak mocno we znaki jej kolanom jak ta bieżnia właśnie.

W czasie maratonu na Saharze wypiła podczas biegu 16 litrów wody (30 stopni Celsjusza w cieniu i około 50 w słońcu). Dotarła na metę jako druga kobieta (łącznie 38 na 148 startujących), przysięgła jednak, że nigdy nie powróci do Afryki. Być może dlatego, iż jako blondynka zrobiła furorę wśród Arabów, którzy wyceniali jej wartość na około 60 wielbłądów. Wkrótce potem wystartowała jednak w biegu na 100 km w Egipcie, pod piramidami. Z 38 startujących zaledwie jedenastka dotarła do mety, w tym Barbara jako 4 w łącznej klasyfikacji i jako jedyna kobieta. Trasę pokonała w 11 godzin i 1 minutę. Co jednak najbardziej niezwykłe, już dwa dni później pobiegła "normalny" maraton (Ateny) i zabrakło jej zaledwie 1 minuty do "złamania" 4-ch godzin.

W ubiegłym roku w Kolonii Basia Szlachetka stoczyła zażarty pojedynek z Niemką Heike Pawzik podczas rozgrywanego tam biegu 48-godzinnego (należy przebiec jak najdłuższy dystans w 2 doby). Niemka prowadziła przez większą część biegu, nie wytrzymała jednak i przerwała wyścig na 2 godziny aby się zdrzemnąć. Szlachetka, która zrobiła tylko jedną 14-minutową przerwę na masaż nie oddała już prowadzenia. Przebiegła 348 km i 915 metrów poprawiając swój rekord Polski, ustanawiając rekord Europy i 2-gi czas na świecie (rekordzistką świata jest Amerykanka Sue Ellen Trapp, która w 1993 roku przebiegła w 48 godzin 360,109 km). Również rok temu Basia zdobyła tytuł mistrza Niemiec w biegu 24-godzinnym. Przebiegła w ciągu doby 211, 990 km. Wściekła na mecie była niesamowicie z powodu tych brakujących do okrągłego wyniku 10 metrów. Zawinili organizatorzy, którzy nie potrafili zapobiec wtargnięciu na trasę wiwatującej na cześć naszej rodaczki publiczności, co uniemożliwiło jej przebycie jeszcze kilku metrów.

26 - 27 września 2003 spełniło się największe marzenie dzielnej Basi - wystartowała w Spartatlonie. Udział w tej imprezie jest limitowany i łączy się z bardzo wysokim wpisowym. W ubiegłym roku Basia znalazła wreszcie hojnego sponsora. Bieg ten odbywa się (podobnie jak bieg maratoński) dla uczczenia greckiego żołnierza Filippidesa, który 2500 lat temu (490 p.n.e.) pobiegł z Aten do Sparty (245 km) z prośbą o pomoc w walce przeciw Persom, po uzyskaniu odmownej odpowiedzi powrócił biegiem do Aten. Stamtąd pobiegł do Maratonu (40 km) , wziął udział w bitwie z Persami i pobiegł do Aten aby poinformować o zwycięstwie. Czyż można się dziwić, że wyzionął był ducha na ateńskim rynku? Pani Barbara przebiegła z Aten do Sparty w 31:50.23, zajmując 20 miejsce w klasyfikacji ogólnej i 3-cie w klasyfikacji kobiet.  (...)

W dniu naszego spotkania Basia musiała się oszczędzać. Traktowała ten bieg wybitnie rekreacyjnie. Tydzień wcześniej brała udział w wyścigu na 100 kilometrów. Trasa prowadziła w większości po betonowej nawierzchni i nasza rodaczka czuła to w nogach. Nie było to oczywiście powodem aby kilka dni później nie pobiec maratonu, a potem niemal "z marszu" nie wystartować w Zurichu. Planowała czas w okolicach 4:30. Musiała się oszczędzać. Miała zamiar w nadchodzącym tygodniu przebiec 3 kolejne maratony co dało by jej łączną liczbę 300 przebiegniętych. No, a potem przygotowania do bicia rekordu świata w biegu 48-godzinnym. Najchętniej odpuściłbym sobie ten bieg i truchtał z Basią aż do mety (gdybyście wiedzieli jak ona się cudownie uśmiecha!). Pognała mnie jednak do przodu obiecując, że odszukamy się na mecie. Jeszcze dwukrotnie po nawrotach, gdy mijali się biegacze podążający w różnych kierunkach, dodawała mi otuchy krzycząc ze wszystkich sił "Leszek! Trzymaj się Leszek!"

Basi nic nie wyszło z planowanych 4:30. Pobiegła (rekreacyjnie) 3:48.10. Widziałem jej finisz. Coś niesamowitego. Uśmiechnięta od ucha do ucha zostawiała za sobą kolejnych biegaczy.

I jak, zgodzicie się ze mną, że to najwytrzymalsza Baśka na świecie?"


Pozwoliłam sobie przytoczyć całość, ponieważ pierwszy raz w życiu, czytając artykuł tego rodzaju, moje oczy stały się po prostu mokre. Na kolana powaliła mnie niesamowita wielkość śp. Basi. Jak to możliwe, że wcześniej o niej nie słyszałam? Aż mi wstyd! Co tu dużo mówić... wielki szacunek dla jej dokonań. Basia zawsze była, jest i będzie ogromną inspiracją dla całych rzeszy biegaczy.


"Fascynuje mnie, kiedy człowiek pokonuje własną słabość i dociera do mety. Dla mnie istotą nie jest zwycięstwo nad innymi, ale zwycięstwo nad samym sobą, nad własną słabością. Nie wolno poddawać się kryzysowi, należy go pokonać. Są oczywiście chwile, kiedy się załamuję, ale wtedy mówię sobie: Basiu, ty musisz dobiec do mety, no i biegnę dalej. Nigdy nie poddaję się" ~ Basia Szlachetka

Sukcesy i rekordy sportowe:
  • rekord świata kobiet w 48-godzinnym biegu w hali - 284 km, marzec 2000, Brno
  • rekord Europy w 48-godzinnym biegu - 348 km, 2003, Kolonia
  • wielokrotna mistrzyni Niemiec
  • wielokrotna mistrzyni Polski
  • wpisana do Księgi rekordów Guinnessa za:
  • pierwsze 100 maratonów w jak najkrótszym czasie: 1 rok, 11 miesięcy, 9 dni (15 listopada 1997 – 24 października 1999)
  • największą liczbę maratonów podczas roku od przebiegnięcia pierwszego w życiu (15 listopada 1997 do 14 listopada 1998) - 52 maratony (bądź ultramaratony)
źródło: wikipedia

14 komentarzy:

  1. Wspaniała kobieta!!! Szkoda, ze tak szybko odeszła...

    OdpowiedzUsuń
  2. Urodzona w moim mieście...Szok!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dowód na to, że nie liczy się metryka. Można zacząć w każdym wieku i niestety dowód też na to, że los nie zawsze jest sprawiedliwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż nogi same się pchają do biegania *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie wiem, co powiedzieć... Niesamowita kobieta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co roku w Jelczu-Laskowicach, z którym Basia była silnie związana odbywa się bieg jej dedykowany. Teraz jej biegową drogą stąpa też jej córka Kasia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam już wcześniej o niej, pełna podziwu

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna inspiracja! I tu zgodzę się ze zdaniem, które widnieje w opisie 'o Tobie' - nie ma rzeczy niemożliwych! I w tym momencie już na samym wstępie, gdy weszłam na Twojego bloga i przeczytałam, że dokładnie to stwierdzenie przekazujesz ludziom i motywujesz ich do dalszej pracy sprawiło, że bez zawahania musiałam kliknąć obserwację! Będę zaglądać częściej, bądź i moim wsparciem w dążeniu do celu! Pozdrawiam Pola <3

    polaprisme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. W jakim miescie bedziesz studiowac? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brak słów! Jestem pełna podziwu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Też nigdy o niej nie słyszałam. Niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam , bardzo ciekawa osoba :) Pierwszy raz czytam o P. Basi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam dobrze tamten rok; po wiadomości o chorobie Basi na wielu biegach zbieraliśmy pieniądze na leczenie. Basia nie poddawała się do samego końca, lekarze zresztą uważali, że właśnie dzięki bieganiu walczyła z rakiem tak długo. Choc minęło tyle lat ciągle pamiętamy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się cieszę, że napisałaś ten wpis. Biegłem z Basią 18.06.2005 w Bełchatowie. Pół roku później byłem na jej pogrzebie. Przeczytałem wtedy zgromadzonym wiersz o niej. Z okazji 10 rocznicy śmierci stworzyłem o niej film, który jest dostępny na www.barbaraszlachetka.pl . Miał już swoją premierę w jej rodzinnym mieście, a teraz 5.08.2016 zostanie wyemitowany w Centrum Olimpijskim w Warszawie przed samym startem olimpiady w Rio.
    http://www.biegstulecia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=90&Itemid=148
    Pozdrawiam
    Paweł Sawicki

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...