wtorek, 30 lipca 2013

Tonę w języku, by nauczyć się w nim pływać

W wielu przeróżnych poradnikach dla samouków radzą, by mieć codziennie kontakt z językiem, którego chcemy się nauczyć. Nie zawsze musi być to tradycyjna nauka poprzez wkuwanie zasad gramatyki czy słówek i szczerze mówiąc, lepiej, żeby nie była. Z doświadczenia wiem, że brak kreatywności przy osiąganiu jakiegokolwiek celu bardzo zniechęca.

Od kilku dni dosłownie nie rozstaję się z językiem hiszpańskim. Cokolwiek robię, w tle zawsze towarzyszy mi czy to hiszpańskie radio z audycjami (np. wiadomości), czy po prostu hiszpańskojęzyczna muzyka. Na pierwszy rzut oka wydaje się to zupełnie nieprzydatne, zwłaszcza biorąc pod uwagę niezbyt wysoki poziom zaawansowania językowego, na którym aktualnie się znajduję. Większości słów nie rozumiem, przez co bardzo ciężko wyłapać mi, o czym właściwie jest mowa. Jednak pomimo to odnajduję w tym wiele plusów.


Przede wszystkim "osłuchuję" się z językiem. Podświadomie zapamiętuję odpowiedni akcent i brzmienie poszczególnych wyrazów, nawet jeśli nie są mi one jeszcze znane. Dzięki temu zapobiegam (późniejszym) problemom ze zrozumieniem native speakerów. Poza tym to znacznie ułatwia naukę nowych słówek nawet tych, które nie były wcześniej przeze mnie usłyszane.

Słuchając hiszpańskojęzycznych piosenek, zawsze w ucho wpadnie mi jakiś wers. Jeśli znajdują się w nim słowa, których jeszcze nie znam, od razu sprawdzam ich znaczenie, a przez to, że siedzi mi on później w głowie przez jakiś czas i nie daje spokoju, utrwalam w pamięci te nowo poznane wyrazy. 



Nie da się też ukryć, że w mojej opinii hiszpański to naprawdę piękny język. Codzienne spotykanie się z jego brzmieniem działa na mnie bardzo motywująco, bo po prostu chcę jak najszybciej móc się nim płynnie posługiwać i to napędza mnie do dalszej nauki.

11 komentarzy:

  1. tak się dzieje do momentu jak się nie pracuje w hiszpańskiej firmie i z Hiszpanami ;) wiem że dla jednych byłoby to pomocne w nauce, ale mnie w żaden sposób nie zmotywowało do nauki ,wręcz przeciwnie ! Nie lubię Hiszpanów ! :P och najgorzej pracować w hiszpańskiej firmie na prawdę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu hiszpański nie jest dla Ciebie :) Myślę, że to trochę zahacza o kwestię gustu :)

      Usuń
  2. gdzie słuchasz hiszpańskiego radia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internetowe radia są dosyć proste do znalezienia :) Nie mam konkretnych. Za każdym razem wpisuję w google i coś się zawsze znajdzie :)

      Usuń
  3. Też strasznie podoba mi się hiszpański i już od iks czasu robię próby jego nauki ;) Co do takiego osłuchiwania się - pomaga, robiłam tak z angielskim przed maturą rozszerzoną, a potem z listeningiem nie miałam większych problemów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna i przyjemna metoda :) podobne próby podjęłam z językiem francuskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dość, że ten język pięknie brzmi, to jeszcze naprawdę przyjemnie się go uczy. :) Pewnie już znasz tę stronę, ale z całego serca polecam: http://www.memrise.com/ Mam systematyczny kontakt z hiszpańskim tylko w roku akademickim, a ta strona naprawdę mi pomaga. Powodzenia w nauce! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się ze stwierdzeniem, że Hiszpański jest piękny ! jest fantastyczny wręcz :) uwielbiam słuchać, jak np mój tata rozmawia ze znajomymi, z którymi swego czasu spędził kilka miesięcy własnie w Hiszpani :D Muzyka dla uszu! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Gorąco polecam wszystkim początkującym znalezienie czy ewentualnie kupienie sobie listy 1000-2000 słów najczęściej używanych. Swoją przygodę z hiszpańskim zaczynałem właśnie w taki sposób i generalnie po krótkim czasie dawałem radę wyłapać co nie co sensu w usłyszanych, bądź przeczytanych zdaniach. Kolejnym krokiem jest nauka różnych zwrotów, dzięki temu zapamiętujemy i kodujemy w mózgu taki automacik, że posługujemy się nimi swobodnie. Dalsze postępowanie to już pełna kreatywność uczącego się. Jestem ciągle początkujący, ale daje rade poczytać sobie hiszpańską stronę, a jest to piękny język więc mam nadzieje, że uda mi się opanować go w stopniu, który będzie dla mnie zadowalający :) Aha i jeszcze jedno przestańcie kuć gramatykę tym bardziej na samym początku, to jest droga przez mękę, a przecież najważniejsze jest żeby wyrazić to co się chce w jak najszybszym czasie, a nie kombinowanie półgodziny nad jednym zdaniem. Zrozumienie przyjdzie samo, wraz z obyciem językowym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Amos Oz w wywiadzie, który niedawno oglądałam powiedział, że jego rodzice byli poliglotami. Mówili także po polsku. On sam nie potrafi ale - jak powiedział - zna melodię tego języka. I to jest już bardzo ważne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tak wrzuciałm się na głęboką wodę - pojechałam do Madrytu bez znajomości języka, ale udało się :D W dwa miesiące do B1!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...