czwartek, 4 lipca 2013

Historia pewnego biegania

Godzina  4:55. Przypadkowe przebudzenie się przed budzikiem.
"Ale super! Już za chwilę wygramolę się z łóżka i pójdę biegać. Jednak teraz... jeszcze trochę się zdrzemnę..."

Godzina 6:00. Kolejne przebudzenie.
"Uhuhu, ranek! A więc bieganie! Chociaż... nie, jeszcze za wcześnie. Idę dalej spać."

Godzina 7:30. Dzwoni budzik.
"Nieeee, jak mi się nie chceeee! Dobra, to może zacznę biegać od jutra, a dziś sobie jeszcze odpuszczę." Poranna toaleta, śniadanie, pełen chillout. "A co mi tam!"

Godzina 8:30. Ogromne wyrzuty sumienia. Smutne spojrzenie na przygotowane poprzedniego wieczoru buty sportowe.

Godzina 8:35. Wybiegam z domu.

Pierwsze chwile: "Nikt nie patrzy. Nikt nie patrzy. Nie, nikt nie patrzy. Nikogo nie obchodzi, że biegam, uff. Muszę to sobie powtarzać."

Po jakimś czasie: "Yghh, robi się ciężko, ale nie ma, że boli! Biegniemy!"

Pod koniec: "No i gdzie jest to cholerne poczucie zwycięstwa, wrażenie, że może się dokonać wszystkiego? Coś jest chyba nie tak. Gdzie podziała się magia biegania?!"

Zakończenie: Rozciągam się okropnie zmęczona i mokra, jakbym właśnie wyszła spod prysznica. "Nie no, seriously, co jest grane? To wcale mi się nie podobało. Ja chyba jednak nienawidzę biegać."

Pięć minut później: Wykończona nawet bardziej niż przed chwilą, odpoczywam. Pojawia się uśmiech. "Aaaaaach, jutro biegam znowu. Koniecznie! Już nie mogę się doczekać."


25 komentarzy:

  1. No ja w tej chwili jestem na etapie 7.30 :D Ale kiedy trochę się roztrenuję, nie ma bata - zacznę marszobiegi.

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha, jakbym słyszała swoje myśli! z tą różnicą, że pojawia się u mnie uczucie zwycięstwa jeszcze przed skończonym biegiem - jak uda mi się poprawić jakiś czas lub przebiec rekordową ilość km albo po prostu pokonać trudny podbieg ;)
    bieganie jest super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie właśnie też tak zazwyczaj było i dlatego dzisiaj byłam taka zdziwiona :D Efekt magii biegania się trochę spóźnił :P

      Usuń
  3. Ja jednak wolę biegać wieczorem :) u mnie w okolicy wtedy na prawdę dużo osób biega i jest jakoś tak "raźniej" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bosko :)
    chociaż ja ze wstawaniem nie mam problemu to rozumiem takie podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czytajac tytul od razu pomyslalam o Moni :))


    OdpowiedzUsuń
  6. mam tak samo tylko z Zuzką:D może do biegania też się przekonam? Powodzenia!;)

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, fajnie, że ci się spodobało ;3 trzymam kciuki za kolejny raz c;

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbym czytała o moich początkach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak! To właśnie to. Po pierwszym biegu powiedziałam do siebie, że jestem głupia i boli mnie głowa i nigdy więcej nie pójdę biegać, ale oczywiście poszłam. Po drugim tak samo, a od trzeciego jestem zakochana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha :D! Ja nie muszę siebie przekonywać, żeby wstać. Potem biegnę zła na świat i na siebie. Zmęczenie daje w kość. No, ale po wszystkim jest to wspaniałe uczucie. Błogość i radość. Czasem to mam ochotę wszystko przytulać, takie szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  11. dla mnie już kilka minut przed końcem biegania jest przyjemnością, rozciąganie to już początek euforii i ataku endorfin :D najgorzej się zebrać - zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo taak , cudowne uczucie paśc na podloge taka zmęczona że nie mozna się ruszyć a jednoczesnie cholernie szczesliwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie jest prawie to samo :D różnica jest taka, że jednak nie wychodzę z łóżka :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Najgorzej jest wyjść z domu, kiedy już biegnę jest dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  15. <3 <3 <3
    trochę jakbym czytała o sobie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzisiaj miałam podobnie. Ledwo co wyszłam z łóżka ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super opis, dokładnie tak to wygląda :):):)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oby tak dalej! :) Fantastyczne uczucie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja dopiero zaczynam, już był ten pierwszy raz,pomimo,że miałam zadyszkę, czułam się świetnie.Potrzebuję porady jak zaczynałyście,jak długo biegacie i jak często,żeby sprawiało przyjemność?

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam bardzo podobnie :) Choć u mnie zadowolenie i satysfakcja pojawia się z reguły już w trakcie biegania :)

    OdpowiedzUsuń
  21. u mnie się kończy zazwyczaj na tej 7:30 :P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...