sobota, 25 maja 2013

Z pamiętnika maturzystki: i już po wszystkim

Spokój to siła. Emocje są złym doradcą, więc im bardziej opanowani jesteśmy, tym lepiej na tym wychodzimy. Uważam, że nawet wymuszony i mało szczery uśmiech pozytywnie wpływa na nasz organizm i umysł. Czuję, że nie przygotowałam się tak, jak powinnam? Wydaje mi się, że mam braki i nie umiem całego materiału? Zamiast się przejmować, denerwować i gdybać, co będzie, jeśli akurat zapytają o to, czego nie zdążyłam się douczyć, znacznie lepiej jest po prostu w siebie uwierzyć - powiedzieć sobie jasno i wyraźnie: mam głowę na karku, do najgłupszych przecież nie należę, poradzę sobie ze wszystkim! Optymizm to podstawa. Trzeba również pamiętać, że to... tylko egzamin. Nie pierwszy i nie ostatni w naszym życiu. Od jego wyniku nie zależą losy świata. To tylko egzamin, który zawsze można poprawić! Są ludzie, którzy matury nie zdają i wiodą wspaniałe i szczęśliwe życie.
Mniejsza presja = mniej stresu = lepszy rezultat.

Pierwszy dzień matur: język polski

Nie wyobrażacie sobie, jak szczęśliwa byłam w momencie startu tego całego, maturalnego maratonu! Podczas, gdy większość moich znajomych umierało ze zdenerwowania, ja nie mogłam przestać się uśmiechać (co może akurat nie jest widoczne na powyższym zdjęciu, ale no cóż, fotograf miał zwyczajnie szczęście do wyłapania wyjątkowego momentu). Wszystko dlatego, że nareszcie mogłam stawić czoła temu koszmarowi, który prześladował mnie przez ostatni rok. Ciągłe odliczanie, zamartwianie się, tonięcie w notatkach czy książkach. Miałam już tego serdecznie dość! A fakt, że rozpoczynały się matury był równoznaczny z tym, że wszystko to, co nie pozwalało mi żyć pełnią życia, właśnie wchodziło w ostateczną fazę, a więc byłam bliżej końca niż kiedykolwiek.

Od gimnazjum miałam problemy z matematyką, co było powodem tego, że sądziłam, iż jestem typowym humanistą (strasznie szablonowy tok myślenia, co nie?). Pod koniec roku szkolnego wpadłam w kłopoty. Groziła mi jedynka z tego przedmiotu, co oznaczałoby wykluczenie mnie z tegorocznych matur i poprawkę w sierpniu. Ironia losu, bo pomimo, że fakt faktem nigdy nie byłam orłem z matematyki, zawsze przechodziłam z klasy do klasy bez większego problemu, a tu ostatnia prosta i akurat teraz musiała mi się powinąć noga! Cały kwiecień przesiedziałam nad zadaniami. Liczyłam non stop - dosłownie od rana do wieczora. Po ciężkich bojach udało mi się wyjść z zagrożenia i co więcej - pokochałam matematykę! Okazuje się, że moje problemy z tym przedmiotem wcale nie wnikały z preferencji humanistycznych, a po prostu z braków, które narastały od gimnazjum. Matura z matematyki, której od lat bałam się najbardziej, była dla mnie największą przyjemnością.

Kiedy 17 maja, siedząc na wielkiej sali pośród innych maturzystów, na moim stoliku pojawił się arkusz z napisem "Egzamin maturalny z biologii. Poziom rozszerzony" mój uśmiech stał się nawet większy od tego z pierwszego dnia! Niepohamowane uczucie szczęścia! Od wielu lat moją największą miłością jest biologia. Pamiętam rozmowę z moją nauczycielką z gimnazjum, która przygotowywała mnie do wszystkich gimnazjalnych konkursów. Wiedziałam już wtedy, że będę startować na profil humanistyczny w liceum, dlatego obydwie ubolewałyśmy, że cała ta wiedza, którą zdobyłam, zmarnuje się, bo przecież nie przyda mi się w klasie z rozszerzoną historią, a już tym bardziej w zaistniałej sytuacji nie będę podchodzić do matury z biologii. A-ha! Marzenia się jednak spełniają! Wystarczyło się jedynie trochę zbuntować, mieć odwagę wyjść poza schemat i postawić na swoim. Wielu nauczycieli z liceum odradzało mi maturę z biologii nawet na podstawie, a co dopiero rozszerzoną! Na szczęście nie zdołali mnie wystraszyć.

18 komentarzy:

  1. Nie pozostaje mi nic innego jak trzymać kciuki, za to, abyś dostała się na ten kierunek studiów, o którym marzysz :)
    Swoją drogą, muszę przyznać, że ubolewam trochę nad zmianą ustawy, co spowodowało, że drugi kierunek już jest płatny, chyba że włożysz spory wysiłek w swoją pracę i naukę ;) do czego mocno zachęcam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnoscia przeczytalam ten post :) Takze jestem tegoroczna maturzystka i nie moge uwierzyc, ze wszystkie osiem egzaminow (wliczajac dwa ustne) juz za mna ! Ulga nie do opisania :)
    pozdrawiam Cie i zycze jak najlepszych wynikow ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czuję niesamowitą ulgę i radość, że już po wszystkim. Cały rok szkolny czekałam na ten cudowny moment :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że wyniki będą jak najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i super! Nie ma się co zamartwiać tym co i tak nastąpi :) Trzymam kciuki! Ja też zdawałam biologię, ale daaawno temu :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A jak Ci poszła ta biologia?
    Gratuluję wyników ogółem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że całkiem dobrze. Niestety, nie tak jak sobie to wymarzyłam, ale staram się nie popadać w paranoję i cieszyć się z tego, co mam. Mam do to siebie, że nigdy nie jestem usatysfakcjonowana ze swoich osiągnięć, bo przecież zawsze może być lepiej, tak? A to strasznie destruktywny tok myślenia. Robię wszystko, żeby to pokonać. Przecież najważniejsze, że spełniłam swoje marzenie i stawiłam czoła wyzwaniu.

      Usuń
  7. Pamiętam to uczucie po maturalnym maratonie, praktycznie wszystkie egzaminy miałam dzień po dniu i jeden ustny wpasował się w jedną jednodniową przerwę, a drugi chyba był tydzień po zakończeniu matur. W tym roku poprawiałam wyniki, w dużej części dla własnej satysfakcji i szczerze mówiąc stres był o wiele mniejszy. Cieszę się, że miałaś do matury takie zdrowe podejście :)

    Jednak wybacz, ale nie rozumiem, jak pisanie matury z biologii po klasie humanistycznej jest buntem - biologia jest akurat bardzo często wybierana przez humanistów, jako przedmiot dodatkowy, który liczy się obok historii w rekrutacji na studia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej szkole był to bunt. Do rozszerzonej biologii podeszła zdecydowana większość klasy biol-chemicznej, ja i jedna dziewczyna z klasy językowej. Do tego mnóstwo poprawkowiczów z poprzedniego roku (każdy z nich to absolwent biol-chemu). Podstawę pisała reszta pojedynczych osobników z biol-chemu, jedna koleżanka z mojej, humanistycznej klasy i tyle :).

      Usuń
    2. Aż dziwne, u mnie na biologię to całą salę gimnastyczną trzeba było zająć, bo z każdej klasy była chyba osoba, która pisała biologię rozszerzoną, a klas miałam 6 :D
      Chyba co szkoła to obyczaj :)

      Usuń
  8. A ja widzę lekki uśmiech na u Ciebie na zdjęciu i przede wszystkim: spokój. :) Wszystkie egzaminy masz już za sobą czy coś jeszcze Cię czeka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko już pozaliczane :) Ostatni egzamin miałam w poprzedni piątek.

      Usuń
  9. Ok, Pani Doktor, to siadaj Pani teraz do chemii, matematyki, fizyki czy czego tam jeszcze co jest potrzebne do medycyny, bo ja będe się w przyszłości u Pani leczyć. :)
    There's nothing you can do that can't be done!

    OdpowiedzUsuń
  10. CO teraz robisz? szukasz pracy czy coś czy odpoczywasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie odpoczywam, ale myślę, że raczej nie będzie to trwało całe 4 miesiące i za niedługo zacznę szukać jakiejś pracy :)

      Usuń
  11. Heh, wiedziałam, ze tak będzie z matmą, pisałam Ci kiedyś z innego konta komentarz na temat nie lubię mamty=jestem humanistą ;) i czułam, że w momencie ogarnięcia podstaw przestanie być straszna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to już wiem, gdzie leży i mój problem. Ale mam nadzieję, że uda mi się matmę w drugiej klasie ogarniać przynajmniej na poziomie dopuszczającym. W tym roku udało mi się w ostatnim terminie zdobyć trzy, uff :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...