wtorek, 28 maja 2013

Ćwiczę. Czy to znaczy, że stanę się umięśnionym babochłopem?

Rozbudowana tkanka mięśniowa i muskularne ciało to domena mężczyzn. Wszystko za sprawą dużych ilości testosteronu w ich organizmie. Hormon ten odpowiada między innymi za męskie cechy płciowe, poziom agresji  i rozrost mięśni. Co prawda - kobiece ciało również wytwarza testosteron, jednak jego ilości są zdecydowanie zbyt małe, by nasza tkanka mięśniowa mogła się nadmiernie rozbudowywać.




Kobiety ze zdjęcia obok (tak, to są kobiety) są pasjonatkami - kulturystkami,  które świadomie wybrały pogoń za "męskim ciałem". Ich mięśnie nie są wypracowane tylko i wyłącznie przez trening. By uzyskać taki efekt są zmuszone przyjmować mnóstwo niezbędnych "suplementów" (witamin z grupy S, jak to mówi się w kręgach kulturystycznych ;), które wspomagają rozrost tkanki mięśniowej. Bez nich tak zbudowane ciało jest trudne do zdobycia nawet dla mężczyzn, dla kobiet natomiast - niemożliwe!


Trzeba również pamiętać, że mięśnie nie powstają z powietrza! Miałam okazję pomagać kilku moim kolegom w układaniu diety na masę, dlatego wiem, że praca wykonana w siłowni jest śmiesznie prosta w porównaniu z tą w kuchni.  Jeśli chcemy, by nasze mięśnie się rozrosły, musimy dostarczyć organizmowi bardzo dużo materiału budulcowego w postaci białka, jak również i ogromnych pokładów energii, czyli po prostu węglowodanów. Po przeliczeniu wszystkich wartości okazuje się, że dzienne zapotrzebowanie kaloryczne przy diecie na masę wynosi 3200 - 4000 kalorii. Oczywiście, u mężczyzn. Podejrzewam, że w przypadku kobiet ta granica byłaby trochę niższa. Stawiam na jadłospisy rzędu 2500-3000 kalorii.
Wiecie, co było największym problemem dla moich kolegów? Nie potrafili pochłonąć w ciągu dnia tak wielkiej ilości jedzenia (bez wspomagania się białkiem w proszku czy gainerami). Taka ciekawostka.

I teraz pytanie za 100 punktów! Która z was je codziennie grubo ponad dwa tysiące kalorii z uwzględnieniem potężnych dawek białka?
...no właśnie.
Takiej odpowiedzi się spodziewałam.

Raz na jakiś czas zdarzy mi się trafić przypadkiem na blog jakiejś młodej wyznawczyni ruchu pro ana. Szlag jasny mnie trafia, kiedy czytam, że (jedząc poniżej 800 kalorii na dzień) zrobiła kilka serii przysiadów i... przytyła. Łapie się za głowę i zastanawia się, jak to możliwe skoro pilnowała diety. To na pewno nie tłuszcz, więc co? No, mięśnie! Tak... bardzo logiczne.

Zjawisko, które taką dziewczynę prawdopodobnie dopada to tak zwana "pompa". Jej mięśnie nie zwiększyły swojej masy - nie jest ich więcej. One po prostu się trochę napompowały. Efekt ten znika po jakimś czasie od zakończenia treningu (w zależności od jego intensywności).

Dzienne podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne dla kobiet krąży w okolicach 1500 kalorii (oblicza się je indywidualnie). Tyle kalorii spala nasz organizm, by utrzymać nas przy życiu - praca narządów, zachodzące procesy. Oznacza to, że nawet leżąc plackiem cały dzień pozbywamy się ponad tysiąca kalorii. Do tego trzeba dodać kalorie spalone podczas codziennych, zwykłych czynności i treningów. Po obliczeniach wyjdzie nam, że na dzień tracimy około 2000 kalorii. Skoro nasze jadłospisy najczęściej wahają się w granicach 1500-2000 kcal oznacza to, że wychodzimy na zero - brakuje kalorii, które zostałyby poświęcone na rozrost mięśni.

Jest różnica między budowaniem mięśni a ich modelowaniem. Kobieta podnosząc ciężary na siłowni, nada kształt swoim mięśniom (wzmocni je oraz stanie się silniejsza) i spali tłuszcz (dzięki łączeniu treningu siłowego z cardio). Zarys mięśni nie pokazuje się dlatego, że nasza tkanka mięśniowa się rozrasta. One pojawiają się dlatego, że pozbywamy się tłuszczu, które je przykrywał. 

*Muszę jeszcze wspomnieć, że istnieją takie sytuacje, w których faktycznie nasze wymiary rosną. Na przykład trening mięśni pośladków. Popularne i (słusznie) gloryfikowane squat'y sprawiają, że pupa się zaokrągla i podnosi, czego efektem są dodatkowe centymetry w obwodzie - to ciągle jest modelowanie, nie rozbudowywanie.

Wniosek jest prosty. Nie bój się siłowni - trening siłowy nie sprawi, że nagle staniesz się babochłopem. Podobnie jeśli chodzi o wszelakie fitnessowe ćwiczenia wykonywane w domu. Bez obaw! :)
Podsumowując:
jeśli nie przyjmujesz "suplementów",
jeśli dziennie jesz około 2000 kalorii,
Twoje mięśnie się nie rozbudują.

24 komentarze:

  1. Świetnie,prosto i czytelnie przekazałaś informacje na temat tak często poruszany. Brawo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis jednak i tak pewnie nie przemówi do 90 % dziewczyn hehs :P Ja od 3 miesięcy jem ponad 2500 kcal i mięśnie minimalnie ruszyły dopiero teraz więc nie ma się czego bać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry post, i przydatny :) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne. Może wreszcie niektóre kobitki zrozumieją to i owo. Bo żeby chudnąć trzeba jeść ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przydatny, aczkolwiek pewne Panie i tak nic sobie z tego nie będą robiły i będą uparcie twierdzić, że siłka jest do facetów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi narazie brakuje motywacji:(

    OdpowiedzUsuń
  7. cześć :)
    nominowałam Cię do Liebster Blog. więcej na ten temat u mnie.
    zapraszam serdecznie,
    summer-body.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :) Super, że o tym napisałaś. To ważne, żeby świadomie ćwiczyć. Ja nie umiem się zebrać do ćwiczeń siłowych bo nie lubię ich robić w domu. Ale w czerwcu planuję odwiedzić siłownię :) Pozdrawiam :):)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale super,ze tak prosto i klarownie wszystko wyjasnilas,np extra wpis ::))

    OdpowiedzUsuń
  10. Trening siłowy sprawia, że ciało ładniej szczupleje, lepiej wygląda, jest jędrne i apetyczne. Kiedyś chodziłam tylko na aeroby, chudłam, ale powoli a moje ciało prawie się nie zmieniało. Obecnie robię zarówno aeroby jak i siłówkę. Efekty są zaskakująco pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahah mnie najbardziej śmieszą teksty typu : tłuszcz zmienił się w mięśnie :D Zupełnie jak cudowna przemiana wody w wino :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post! Nic bardziej mnie nie irytuje niż osoby, które uparcie twierdzą, że żeby schudnąć trzeba mało jeść, a ćwiczenia siłowe są tylko dla napakowanych facetów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobry post!Ale cóż dużo kobiet myśli stereotypem-że siłownia to bee bo nie schudnie i będzie jak wielki babochłop.Nic bardziej mylnego-naprawdę polecam tym dziewczynom przeczytanie co nie co o treningach siłowych np. na potreningu lub sfd. Ja uwielbiam takie treningi i nie czuję, ze jestem babochłopem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post !!! Dodane zdjęcia motywują !!! :D
    Nie ma to jak konkretnie, zwięźle i na temat !

    OdpowiedzUsuń
  15. Wniosek jest taki: facetowi jest bardzo cieżko zbudować masę miesniowa, a co dopiero kobiecie!!! Dlatego nie ma sie co bać silowni, a wręcz trzeba na nią chodzic :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkowita racja. Świetny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam koleżankę, która boi się, że od kilogramowych ciężarków przypadkiem dorobi się wielkich mięśni, ale tak to nie działa.
    Często słyszę w żartach od kolegów, którzy chodzą na siłownie, żebym pamiętała: najpierw masa, potem mięśnie, tak w ramach dobrej rady na przyszłość, tylko biedakom w życiu do głowy nie przyjdzie, że jestem w stanie podnieść 10kg, bo właśnie siła nie wiąże się z wyglądem, takie małe, chude... to by się zdziwili jakby się dowiedzieli :D.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja kiedys myslalam ze jak bede cwiczyc z hantla czy hantelka to beda miala bicepsy jak Pudzian po miesiacu czy 2 a to nie jest wcale prawda i trzeba to co niektorym uswiadomoc :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W sumie fajnie by było, gdyby to było takie proste :)

    OdpowiedzUsuń
  20. "Zarys mięśni nie pokazuje się dlatego, że nasza tkanka mięśniowa się rozrasta. One pojawiają się dlatego, że pozbywamy się tłuszczu, które je przykrywał." Najgłupsza rzecz jaką ostatnio przeczytałam, jak to tkanka mięśniowa się nie rozrasta?? To skąd nagle z 24 cm w bicepsie miałabym 29 cm i widoczny mięsień? Zastanów się co piszesz, jeśli się na tym nie znasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrwałaś zdanie z kontekstu. W ogóle nie zrozumiałaś, o czym tak naprawdę jest post. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

      Czy ja piszę o budowaniu tkanki mięśniowej, kulturystyce? Chodzi o to, by uspokoić te dziewczyny, które ćwiczą, bo chcą schudnąć, ale boją się przyrostu mięśni. Bez odpowiedniej suplementacji i diety sam trening nie sprawi, że rozbudujemy mięśnie. Nie uwierzę, że łapa Ci się rozrosła przy bilansie poniżej 2000 kcal.

      Usuń
  21. Podzielam zdania moich poprzedniczek i uważam, że post bardzo fajny:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...