poniedziałek, 4 marca 2013

System motywacyjny: Fit Countdown

Fit odliczanka, czyli Fit Countdown, to kolejny mini system motywacyjny, który polega właśnie na odliczaniu i ocenianiu dni. Do sprawy podchodzimy generalnie w skali miesiąca (równie dobrze może być to inny okres czasu, jak np. tydzień lub określona liczba dni, np. 40). Pod koniec dnia oceniamy czy był dobry - wtedy zaznaczamy dzień na zielono, czy może jednak zły - wtedy pojawia się kolor czerwony. Nie ma czegoś "pomiędzy". Coś jest białe albo czarne, ciepłe albo zimne. I to założenie wcale nie jest przypadkowe! Otóż oczywiste jest, że pożądane są jedynie zielone dni, więc jeśli coś danego dnia pójdzie nie tak, jakbyśmy chciały, zawsze możemy zrobić coś niezamierzonego, ponad program, by "dopełnić" dzień do statusu dobrego w naszym odczuciu. Gdyby była opcja żółtego dnia, prawdopodobnie nikt nie miałby ochoty na naprawy, tylko machnąłby ręką i poczekał do dnia następnego, by ruszyć z kopyta od nowa.  
Co takiego motywującego jest w tym systemie? Wystarczy jeden rzut oka i widzimy, jak sobie radzimy. Nikt nie chce odnosić porażek, więc jeśli czerwonych dni jest więcej, momentalnie wstępuje w nas siła, by coś z tym zrobić. To działa również w drugą stronę - jeśli w naszej Fit odliczance jest dużo zieleni, robimy wszystko, by tylko tego nie zniszczyć. : )

Moim zdaniem najwięcej motywacji można znaleźć w tym blogowym Fit Countdown'ie, bo świadomość, że każdy kto wejdzie na naszego bloga widzi jak na dłoni, jak sobie radzimy, jest bardzo determinująca. Jednak równie dobrze można taką odliczankę prowadzić na przykład w zeszycie.

*Pomysł sam w sobie nie jest nowy i nie mam pojęcia czyjego jest pierwotnie pomysłu. Przeze mnie jest natomiast zmodyfikowany i tak oto powstał Fit Countdown.  Główna inspiracja dla mnie to wszystkim znane odliczanki zgubionych kilogramów z blogów o odchudzaniu.

Mój Fit Countdown możecie znaleźć po prawej stronie bloga. Mam nadzieję, że taka forma motywacji zostanie ze mną na dłużej niż tylko w marcu, ale to się jeszcze okaże! Jedno jest pewne: miałam okazję kiedyś już ten sposób testować i muszę stwierdzić, że na mnie działa bardzo dobrze. ; )
***
"Imagine waking up on the last day of march and knowing that you worked your ass off for 30 days straight. Imagine looking in the mirror and grinning because you’re actually seeing results: your stomach is flatter and more toned, your legs are becoming shapely and ‘dat ass’ is looking rounder than ever. Imagine looking in that mirror and feeling proud that you ate clean for 30 days. Yes, you allowed yourself the occasional treat but in general you were fantastic and stuck to your healthy regime. Hell, you even enjoyed it. Imagine the feeling of pride you’ll have, and the feeling of confidence knowing that now you’ve done one month the next month and the months after that will be easier. Imagine trying on some old jeans and feeling the space in the waist-band because you are so much slimmer now. 30 days. 2 Litres water per day, 30 minutes working out a day. A clean diet. That’s all. Let’s make March our fittest month yet. Who’s with me?"
~ tumblr.com

13 komentarzy:

  1. Może i na mnie zadziała takie ocenianie dni. Spróbuję! Już teraz myślę o tym, że muszę ćwiczyć, żeby nie było mi wstyd...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ super pomysł! Kradnę i wstawiam na bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspanialy pomysl! ;) Niby takie proste,a jednak bardzo efektowne. Bardzo mi sie ten fit countdown podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak robiłam w pamiętniku na Vitalii i działało świetnie. Tylko, że wtedy miałam też pomarańczowe dni, nie wiedziałam, że to nie jest dobry pomysł. Ale jak o tym pomyślałam, to faktycznie - masz rację :) Chyba zacznę to robić od nowa, tylko bez tych pomarańczowych. Dzięki za świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  5. A! Właśnie mi się przypomniało, że przecież zaczęłam coś takiego, tylko w formie tabelki :P Zaraz muszę ją trochę zmodyfikować i zmienić ten jeden pomarańczowy dzień na czerwony - nie ma zmiłuj! :D
    Ps. Przepraszam, że Ci tak spamuję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten tekst na dole po angielsku *.* mega!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam już prawie taki kalendarzyk w głowie - jak szukam wymówek, to zaraz się włącza "No ejj, chcesz zwalić ten tydzień?". Może spróbuję tego patentu przy nauce, bo na tym polu jestem mniej sumienna... ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. w sumie bardzo ciekawy pomysł - może motywować, choć nie wiem czy nie wolałabym czegoś takiego na kartce zrobic.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten tekst z dolu przepisalam sobie recznie i powiesilam na szafie BARDZO BARDZO INSPIRUJACE!! mam zamiar do niego wracac w chwilach zwatpienia

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam coś takiego zrobić a propo diety :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł posta wywołał mimowolnie uśmiech na mojej twarzy, bo w czasach mojego wczesnego dzieciństwa piosenka "Final Countdown" była największym przebojem. Ja tam słyszałam "to jest fajny sandał" ;D

    Muszę Ci powiedzieć, że jesteś bardzo kreatywna, jeśli chodzi o wymyślanie różnych takich systemów motywacji :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...