sobota, 16 lutego 2013

Różnica między ruchem pro ana a zaburzeniami odżywiania

Jednym z błędów społeczeństwa jest zacieranie (wynikające z niedoinformowania) granicy między zjawiskiem ruchu pro ana a prawdziwą chorobą, jaką są zaburzenia odżywiania. Prowadzi to do spaczonego poglądu na problem, a nawet jego całkowicie niesłusznego bagatelizowania. Otóż różnica jest potężna.

Ruch pro ana (pro anoreksja -> "za anoreksją", "popieram anoreksję") - termin odnoszący się do promocji anoreksji jako stylu życia, który jest świadomym wyborem, a nie zaburzeniem psychicznym.
vs.
Zaburzenia odżywiania (ED - z angielskiego eating disorders) - jednostki chorobowe charakteryzujące się zaburzeniem łaknienia na podłożu psychicznym. Chorzy na zaburzenia odżywiania często cierpią również na depresję, dokonują innych działań autodestrukcyjnych. Zaburzenia odżywiania to objawy tego, co przeżywa osoba chora (ból, stres, strach, samotność, niska samoocena itp). Mechanizmy choroby często są niezrozumiałe dla samego chorego.

Już na podstawie samych definicji, które bez problemu można znaleźć w internecie widać, że różnica jest i nie da się temu zaprzeczyć.

Podkreślam: pro ana to świadomy wybór podejmowany przez daną osobę; zaburzenia odżywiania to choroba (chyba jasne, że choroby nie można wybrać świadomie, prawda?).

*Skupiam się głównie na pojęciu pro ana (by uprościć sobie ujęcie tematu), ale nie można zapominać, że istnieje również coś takiego jak pro mia (pro bulimia). Jest to analogiczne zjawisko do pro any z tą różnicą, że promowana zostaje bulimia. Ten ruch jest o wiele mniej rozpowszechniony.


GŁÓWNY PROBLEM
Pro ana jest wstępem do prawdziwej, nieuniknionej choroby, a błędnie postrzegana jest jako 'fajny' sposób na schudnięcie, styl życia. ZAWSZE pro ana kończy się wcześniej czy później, większymi lub mniejszymi problemami psychicznymi. Nie ma opcji trzymania nad tym kontroli. To jest po prostu niewykonalne. Trzeba być naprawdę naiwnym, by wierzyć, że w momencie, kiedy wyznawanie zasad pro any doprowadzi do satysfakcjonującej, niższej wagi, nagle się o wszystkim zapomni i wróci do normalnego życia. NIE, to nie działa w ten sposób. Zmiany w psychice (które swoją drogą bardzo ciężko odwrócić czy naprawić) następują bardzo szybko nawet u osób, które uważają się za silne. Nie można również zapominać o konsekwencjach fizycznych - pro ana zupełnie jak anoreksja i bulimia niszczą organizm.

Pro ana to NIE szybki i dobry sposób na zrzucenie wagi.

Cytat pochodzący z prowokacji. Tak jedna z chorych dziewczyn zareagowała, gdy dowiedziała się, że jej rozmówczyni zamierza zapoznać się z pro aną:
"Zrozum! po pierwsze NIE DA SIĘ MIEĆ NAD TYM KONTROLI. Po prostu nie. Naiwne myślenie, które ma każda osoba, która nie wie, czym tak naprawdę jest ana. A wiesz, czym ona jest? Śmiercią. Tak i to nie jest przesada. Śmierć to słowo, które idealnie odzwierciedla anę. Wiesz, jak zaczynałam? Czytając pamiętniki motylków, czerpiąc z nich motywację, ale trzymając się na dystans "żeby mieć kontrolę i nie zachorować". Co z tego wyszło? Ponad dwa lata wycięte z życiorysu, zrujnowane dosłownie życie, zniszczone przyjaźnie, zawalona szkoła, psychologowie i psychiatrzy, depresja, hipochondria i fobia społeczna, dwie próby samobójcze, zalążki schizofrenii. Moich doświadczeń nie życzę nawet najgorszemu wrogowi. To jest PIEKŁO, które wciąga coraz bardziej każdego dnia. Po jakimś czasie znika idea chudnięcia, pojawia się tylko chęć samodestrukcji i silnej nienawiści do samej siebie. Pro ana to pułapka."
Mam nadzieję, że widać tutaj sposób w jaki pro ana przechodzi w zaburzenia odżywiania.

UWAGA: Pro ana zawsze kończy się problemami psychicznymi, ale są tez przypadki, kiedy zaburzenia odżywiania rozwijają się bez wcześniejszej styczności danej osoby z pro aną. 

                                        Jak odróżnić osobę chorą od członka ruchu pro ana?                                        
pro ana: "Ale jestem głupia! Skusiłam się dziś na kawałek czekolady. Byłam za słaba! A potem było mi już wszystko jedno i zjadłam jeszcze kanapkę. Nienawidzę siebie! Nienawidzę jedzenia! Chciałabym umieć nie jeść."

zaburzenia odżywiania: "Koleżanka zaprosiła mnie dziś na babski wieczór. Będzie mnóstwo jedzenia. Boję się. Nie dam rady niczego zjeść; zwłaszcza na czyichś oczach. Co ja zrobię? Pewnie będą pytać, czemu się nie częstuję. Boję się, tak strasznie się boję. Chyba nie pójdę... Zostanę w domu."

Widać różnicę? Cały sęk jest w sposobie mówienia, zachowywania się, reagowania na dane sytuacje.

*Osoba chora też miewa słabsze momenty "kiedy jest już jej wszystko jedno", ale są one bardziej w charakterze zadawania sobie bólu psychicznego. Więcej jedzenia - więcej bólu. Członek pro any kusi się na coś, czego nie planował wcześniej w jadłospisie dlatego, że po prostu ma na to ochotę.

Prawdziwie chora osoba NIGDY nie nazwie "any" przyjaciółką.

PS. Nie wykluczam mnóstwa kontrowersji i odmiennych zdań. W razie takiej sytuacji zapraszam do dyskusji pod tym postem. Pytania? Również chętnie na nie odpowiem.
***

Uwaga: Post był już opublikowany na blogu, jednak został ukryty.
Doszłam ostatnio do wniosku, że był to błąd. Stąd wznowienie tematu.

10 komentarzy:

  1. Dla mnie różnice pomiędzy chorobą a świadomym wyborem (pro-ana/mia) są bardzo jasne i klarowne. Jest tak, jak napisałaś. Ale myślę, że to i tak trzeba przeżyć, żeby w pełni pojąć ten cały obszerny temat i ten post.
    Popieram akcję i wkleiłam baner. Trzeba walczyć z pro-aną!

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram akcje i mam ją wklejoną na blogu. Zgadzam się z Tobą całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  3. zdecydowanie trzeba uświadamiać ludziom jak poważnym niebezpieczeństwem są zaburzenia odżywiania i jak trudno poradzić sobie z nimi. Pro-ana? To głupota. Pójście na łatwiznę, z myślą, że tak będzie szybciej. A potem jest już tylko gorzej...

    Popieram, podpisuję się i udostępniłam baner na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety przez 7 lat zmagałam się z chorobą [bulimia]. Widząc osoby w ruchu pro-ana i pro-mia mam ochotę krzyczeć! Te dziewczyny naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego do czego mogą się doprowadzić. Co z tego, że będą szczupłe skoro psychicznie będą wykończone?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie najlepiej podsumowuje to jedno zdanie, które gdzieś kiedyś przeczytałam: "Różnica między pro-aną a anoreksją jest taka, że w ruchu pro-ana walczysz ze sobą, by nie jeść, a chorując na anoreksję walczysz, by jeść."

    OdpowiedzUsuń
  6. przykre jest to, ze jak TERAZ to czytam, to wydaje mi się to takie jasne, mądre i klarowne, ale kiedy sama w tym tkwiłam, było zupełnie inaczej. najgorsze jest to, że dopóki człowiek SAM z tego nie wyjdzie, SAM sobie pewnych rzeczy (często związanych z bolesnymi konsekwencjami) nie uświadomi, to nikt nie jest w stanie mu pomóc. często nie obywa się bez terapii szokowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś cierpiałam na anoreksję, dziś nadal na zaburzenia odżywiania. Była też "pro ana" i z całym szacunkiem, ale uważam, zważając na moje przykre doświadczenia w tym temacie od ok.12 lat, że TEN TEKST JEST MERYTORYCZNYM ZEREM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten temat jest o wiele bardziej skomplikowany, ale tyle wystarczy, żeby uświadamiać ludzi. Wierz mi, ja swoje też przeszłam. Niemniej przyjmuję komentarz z pokorą.

      Usuń
  8. świetny tekst, trzeba o tym mówić!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...