piątek, 11 stycznia 2013

Refleksje panny Grey; ciężka praca i szybki efekt vs. metoda małych kroków i efekt rozłożony w czasie

Pod koniec dnia, kim jesteśmy i co dziś osiągnęliśmy, zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Mamy tylko jedno życie, ale jest ono całkowicie wystarczające, jeśli żyjemy tak, jak powinniśmy. Pytanie tylko, jak znaleźć swoją drogę, swój sposób, przepis na wykorzystanie tego niepowtarzalnego daru, jaki otrzymaliśmy? Odpowiedź jest prostsza niż nam się wydaje. Wiara, silna wola, cierpliwość.

Podstawowy błąd, jaki popełniamy to negatywne podejście już na samym początku. Mówimy "nie uda mi się, nie dam rady, to za trudne", a nawet co gorsza - "nie ma szans, że kiedykolwiek stanę się tak dobry, jakbym tego chciał" . Zapominamy o bardzo istotnej, ale w prawdzie niezwykle prostej rzeczy - każdy mistrz był kiedyś przeciętniakiem w swojej dyscyplinie.

Życie daje nam tyle możliwości, tyle sposobów na całkowite spełnianie się, a mimo to opcja najczęściej przez nas wybierana to narzekanie i czekanie na cud z założonymi rękami. Nie ma co się łudzić! Sukces nie spadnie nam niespodziewanie z nieba - trzeba na niego zapracować, co wcale nie znaczy, że jedyna droga to harowanie jak wół i mnóstwo wyrzeczeń.

Tak naprawdę opcje są dwie: ciężka praca i szybki efekt lub metoda małych kroków i efekt rozłożony w czasie. Obie mają swoje zalety, jak i wady.

Ciężka praca jest dla tych ambitnych. Czasem bywa tak, że wcześniej nie mieliśmy pojęcia, że ta droga jest dla nas bardziej adekwatna zanim nie zdecydowaliśmy się nią pójść, dlatego warto próbować. Tak rodzą się pozytywni pracoholicy. Czerpiemy satysfakcję urabiając się po łokcie (i nie zawsze chodzi tu o fizyczną pracę!). Z czasem się wręcz uzależniamy. Grunt to pokochać słowo pracowitość. Wówczas uczucie, że wykorzystało się dzień do ostatniej minuty jest wszystkim. Szybkie efekty wywodzące się z ogromu poświęconego czasu motywują do dalszego działania jak nic innego na świecie. Chce się więcej i więcej. Praca przeistacza się w największą pasję, a produktywność to nasze nowe, drugie imię. Czy nie brzmi to zachęcająco? Jednak problem powstaje, gdy pojawia się przepracowanie. Wtedy rozstrzyga się, kim tak naprawdę jesteśmy: silną osobowością, która potrafi zachować dyscyplinę czy osobą, która przeceniła swoje możliwości. Jednak nie bójmy się podejmować ryzyka, bo nawet jeśli zaliczymy porażkę, dowiemy się czegoś nowego o sobie.

Metoda małych kroków to opcja idealna dla tych, którzy cierpią na słomiany zapał, a zarazem brak wiary w siebie. Masz wielkie marzenia, ale ich ogrom sprawia, że cała motywacja znika szybciej niż to w ogóle możliwe? Nikt nie mówi, że musisz od razu zmienić całe swoje życie czy poświęcać każdą chwilę, by osiągnąć to czego chcesz. Wystarczy, że codziennie zrobisz chociaż jeden mały krok w stronę celu. To już coś! Pamiętaj, że każde działanie ma znaczenie. Efekt zostanie rozłożony w czasie, ale dni tak czy inaczej będą mijać.

Wszystko sprowadza się do jednej kwestii: samorealizacja. My, czyli nasze ciało i umysł to nasz kapitał. Tylko od nas samych zależy, jak go wykorzystamy i czy go nie zmarnujemy. Każdy sposób, który pozwala nam się rozwijać jest dobry. Pytanie tylko, który wybierzemy i czy w ogóle się na to zdecydujemy.

14 komentarzy:

  1. Właśnie. Grunt to chęć samorozwoju. Potem już jest z górki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja sie badzo szybko poddaje i żadnen z tych sposobów nie jest dobry dla mnie:) Jest sposób 'na lenia"? Leżysz i robi się samo :):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się co tu napisałaś! Szczególnie ten pozytywny wydźwięk, który na koniec do nas dociera, że nieważne którą drogę wybierzemy i tak jeśli będziemy pracować osiągniemy cel :)
    Jeśli nie masz nic przeciwko chciałabym umieścić link do tej notki w moim cyklu "Linki tygodnia" - myślę, że moi czytelnicy mogą być zainteresowani ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis. Niestety należę do osób ze słomianym zapałem, więc druga opcja jest dla mnie dobra. Niestety dopóki nie widzę efektów nie mam motywacji, więc najczęściej muszę łączyć po prostu obie te metody, żeby się nie poddać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już chyba wolę ciężką pracę i szybki efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. czytasz książki z listy top 100 wg BBC?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czytam. :) jednak nie skupiam się wyłącznie na tej liście.

      Usuń
  7. Swietnie to ujelas. Gdyby tak kazdy myslal i dzialal, swiat bylby piekniejszy i ludzie zamiast siedziec na kanapie przez caly dzien czekajac na cud, zaczeliby cieszyc sie zyciem i zyc jak nalezy... Oby wieciej osob tak myslalo :))
    Dodaje Cie do ulubionych, bardzo przyjemnie sie Ciebie czyta. Jezeli interesuje Cie zycie we Wloszech, zapraszam do siebie: http://catnthecity.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
  8. Brakuje mi wiary i cierpliwosci ale cigle o nie walcze z sama soba. Drugim sposobem zyje ale musze go ulepszyc,bo teraz cele szybko ulatniaja sie z mojej glowki. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię tutaj zaglądać, może też dlatego, że wraz z nowym rokiem też chcę zacząć się rozwijać i zacząć robić rzeczy, o których zawsze marzyłam a nie robiłam nic w kierunku ich ralizacji. ;) Myślę, że jesteś bardzo interesującą osobą, a własnie takich osob brakuje mi w moim życiu. Trzymaj się wiec kochana i zaglądaj tu częściej, pisz nieraz też co u Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak studniówka i wgl? czekam na wpis :-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Listę BBC widzę :) też czytam, Hobbita mam już za sobą i to w krótkim czasie, bo mi się podobał. Ale raczej nie ograniczam się do listy..
    Jak tam przygotowania do matury? Można wiedzieć z jakich przedmiotów zamierzasz zdawać i na jakim poziomie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polski, matematyka - podstawa
      angielski, biologia - rozszerzenie

      przygotowania całkiem ok, chociaż mogłoby być lepiej :) zamierzam w najbliższym czasie nieźle dorzucić do pieca i przygrzać z nauką :) to w sumie już ostatni dzwonek na to!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...