poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie 2012, wnioski i nadzieje

Dokładnie 365 dni temu obiecałam sobie, że rok 2012 będzie MOIM rokiem. Chciałam sprawić, by był niesamowity, pełen sukcesów, zabawy, uśmiechu, przygód i wspaniałych ludzi. Miał to być rok ogromnych zmian na lepsze, odbicia się od dnaWyzwanie było przede mną naprawdę duże, biorąc pod uwagę rok poprzedni. Jednak postanowiłam udowodnić każdemu, ale przede wszystkim sobie, że moja teoria, która mówi, że dla chcącego nic trudnego, no i że nie ma rzeczy niemożliwych, jest prawdziwa!
Dziś - w dzień podsumowań - mogę bez cienia wątpliwości powiedzieć, że 2012 był FANTASTYCZNY! Mimo, że nie spełniłam wszystkich postanowień, jestem niesamowicie zadowolona i szczęśliwa.

Postanowienia 2012
  • Sprawić, by ten rok był zdecydowanie jednym z lepszych w moim życiu.
Z czystym sercem mogę odznaczyć ten punkt, jako wykonany! Nie ma, co dyskutować. Spoglądam za siebie i jedyne, co jestem w stanie zrobić to uśmiechnąć się ciepło, bo naprawdę... jestem niewiarygodnie usatysfakcjonowana.
  • Wygrać z ED !
ED (eating disorder) największa zmora moich ostatnich kilku lat życia i zarazem najtrudniejsze wyzwanie tego roku, ale... wygrałam! Po wielu krwawych bitwach, wzlotach i upadkach, chwilach zwątpienia i nagłych wybuchach motywacji, mogę powiedzieć, że było warto. Dziś jestem wolnym człowiekiem.
  • Zdrowo się odżywiać
Ciągle się uczę, ciągle dopiero poznaję tajniki zdrowia i dietetyki, i daleko mi do perfekcji, ale starałam się bardzo cały rok. Jest dobrze. Będzie jeszcze lepiej.
  • Prowadzić aktywny tryb życia
Ćwiczę średnio 4 razy na tydzień niemniej niż 40 minut, zwykle około godziny. W tym roku bywały takie okresy, kiedy ćwiczyłam nawet po dwie, trzy godziny na dzień. Owszem, zdarzają mi się czasem dłuższe przestoje, ale hej, jestem tylko człowiekiem. Jestem bardzo zadowolona z tego punktu. 
  • Biegać
Zaczęłam w kwietniu, ale mój "sezon biegowy" rozwinął się i trwał tylko w czasie wakacji. Biegałam średnio, co dwa, trzy dni, więc całkiem nieźle mimo, że to były tylko dwa miesiące.
  • Trenować jogę i stać się w tym dobra
Przy tworzeniu listy postanowień na ten roku, byłam zakochana w jodze, bo był to akurat czas mojego pierwszego zetknięcia z nią. Później emocje opadły i joga stała się niesamowicie dla mnie nudna. Efekt? Punkt nieodhaczony.
  • Szpagat
Walczyłam cały rok z większym zaangażowaniem, czy z mniejszym. Zrobiłam postęp - to na pewno, ale ciągle jeszcze nie osiągnęłam celu ostatecznego.
  • Nie jeść słodyczy przez 70 dni bez przerwy
Misja wykonana na przestrzeni sierpnia-października bez większych trudności, choć spodziewałam się ogromnego "cierpienia", bo przecież uwielbiam słodycze...
  • Schudnąć przynajmniej do 54 kg
Zabrakło kilograma. Zeszłam do 55 kg z prawie 60. Cel nieosiągnięty, ale jestem całkowicie usatysfakcjonowana ze swojego wyglądu i na swoją teraźniejszą wagę nie narzekam ani trochę!
  • Wypracować płaski brzuch
Jest ogromny postęp, jeśli porównać stan mojego brzucha w tej chwili z tym, jak wyglądał w styczniu, ale to ciągle nie jest to, czego chcę. Jeszcze trochę, jeszcze trochę.
  • Przestać obgryzać paznokcie
Misja wykonana w kwietniu. Żadnych widoków na nawrót nałogu nie ma! : )
  • Nie zmarnować wakacji
Zdecydowanie to były naprawdę dobre wakacje! Zwiedziłam dwie z ośmiu Wysp Kanaryjskich, nareszcie odwiedziłam Wrocław, który był moim marzeniem już od dawna, spędziłam kilka genialnych dni na wsi u mojej babci i zaliczyłam parę wypadów nad wodę ze znajomymi. Czegóż chcieć więcej?
  • Uczyć się hiszpańskiego
Największy bum miał miejsce od maja do początku września tego roku. Uczyłam się dużo, ale niestety musiałam przerwać, bo klasa maturalna daje mi w kość. Niemniej, trochę mi w tej głowie zostało i myślę, że punkt odhaczyć mogę jak najbardziej. Do nauki hiszpańskiego na pewno wrócę, jak tylko będę mogła. Kto wie, może zmotywuję się już na dniach?
  • Mieć 5 z biologii
Jestem na profilu humanistycznym, więc w drugiej klasie kończyła mi się biologia. Chciałam mieć 5 na świadectwie, bo przepisuje się tą ocenę na świadectwo maturalne. No niestety, nie udało się, chociaż walczyłam jak lwica.
  • Przynajmniej spróbować naprawić przyjaźń z S.
Nie tylko spróbowałam, ale i odniosłam, a właściwie powinnam powiedzieć odnieśliśmy, sukces!
  • Pogodzić się z M.
Wystarczyła jedna szczera rozmowa, trochę odwagi. Żałuję, że zwlekałam cały poprzedni rok i że nie pogodziłyśmy się wcześniej.
  • Czytać książki
Mój jedyny problem to zaczynanie książek i nie doczytywanie do końca. Tak czy inaczej, w tym roku czytałam dosyć dużo mimo, że ukończonych książek, takich od deski do deski, za wiele na koncie nie mam. W przyszłym roku muszę się zdecydowanie poprawić!
  • Wrócić do fotografowania
Kiedyś było to moje hobby. Miałam przerwę w 2011 roku z bliżej nieokreślonych powodów. Chciałam wrócić, bo doskonale pamiętałam, ile radości mi to dawało, więc... wróciłam!
    • Pisać, tworzyć, szlifować pisarski "talent"
    Lubię pisać. Pamiętniki, posty na blogach, teksty piosenek, opowiadania, wiersze i tak dalej. I właśnie tą moją sympatię nazywam "talentem", bo czy dobrze mi wychodzi to pisanie, to nie mnie oceniać.
    • Być konsekwentną
    Mój ogromny problem i jedna z największych wad! Od zawsze wiele planowałam, ale nigdy tych planów nie mogłam zrealizować do końca ze względu na bycie niekonsekwentną. Mówiłam jedno, robiłam drugie. Strasznie niewygodne i wkurzające. Ale pokonałam cholerstwo!
    • Starać się być zawsze najlepszą wersją siebie, ale i pamiętać, że nie ma czegoś takiego, jak bycie niewystarczająco dobrym.
    Istnieje taki termin, jak atelofobia - to strach przed byciem niewystarczająco dobrym. Wydaje się błahostką, a w rzeczywistości jest to naprawdę bardzo destruktywna przypadłość! Pokonane!
    • Zawsze walczyć o swoje marzenia i nie rezygnować, jeśli osiągnięcie celu jest trudne.
    Tu to chyba nikt nie będzie miał wątpliwości, że punkt jak najbardziej zrealizowany, zwłaszcza jeśli chodzi o moich bliskich znajomych, którzy mają mnie na co dzień! Savannah się nie poddaje. Po prostu nie. Walczymy do końca i nie ma że boli!
    • Nie spóźniać się
    Spóźnialska ze mnie była straszna! Do szkoły, na spotkania i wszędzie indziej... zawsze spóźniona! Nie udało mi się jeszcze pokonać spóźnień do szkoły, bo mimo że ograniczyłam je w pierwszej połowie roku, po wakacjach niestety wróciłam do punktu wyjścia. Niemniej na wszystkie inne spotkania i okazje już się NIE spóźniam, więc sukces jest!
    • Dokonywać rzeczy niemożliwych
    Tu odrobinę z przymrużeniem oka. Chodziło głównie o sytuacje, kiedy ktoś narzekał, że coś jest zbyt trudne do zrealizowania, a ja uderzałam pięścią w stół i mówiłam "Niemożliwe? No to patrz!".
    • Pomagać ludziom
    W kwietniu i maju prowadziłam swojego rodzaju - myślę, że można powiedzieć - program wsparcia dla osób z zaburzeniami odżywiania, depresją czy innymi problemami tego typu. Do tej pory zdarza mi się wspierać i służyć pomocą drogą mailową. 
    • Być zmianą, którą chciałabym zobaczyć w świecie
    W tym roku skupiałam się na okazywaniu tolerancji innym, ponieważ uważam, że jej brak to jeden z większych problemów współczesnego społeczeństwa.
    • Nie marnować czasu - niech każdy dzień będzie produktywny
    Oczywiście, nie było tak, że każdy dzień roku 2012 był idealny pod względem produktywności, ale zrobiłam ogromny postęp w porównaniu do mojego lenistwa rok wcześniej. 

    WYNIK: 22 /27
    zrealizowane: 81,5 % !!
    (dla porównania: 2010-64%, 2011-46,5%)



    Inne pozytywy:
    1. Wzięłam trzy razy udział w akcji krwiodawstwa
    2. Założyłam dwa blogi (chaseyourambitions, fitmiracle), które wzmogły mój rozwój
    3. Założyłam osobistą Kronikę Sukcesów
    4. Zdobyłam 100% z próbnej matury z języka angielskiego
    5. Dostałam nominację do dosyć znaczącej szkolnej nagrody w kategorii "Najlepszy językowiec"
    6. W sieci ukazał się wywiad ze mną
    7. Zakochałam się w książkach fantasy mimo, że zawsze był to gatunek niesamowicie przeze mnie nienawidzony
    8. Zaprzyjaźniłam się z osobą z innego kraju
    9. Zorganizowałam Dzień Prawdy
    10. Wypracowałam w sobie silną wolę i przekonanie, że absolutnie nie można się nigdy poddawać, a najlepszy czas na działanie jest tu i teraz
    11. Stworzyłam listę Things to do before I die i odznaczyłam już dwa punkty
    12. Od lutego do końca czerwca kręciłam video pamiętnik, który okazał się genialnym pomysłem

    Moje wnioski? Poznałam wielu cudownych ludzi, odwiedziłam miejsca, w których nigdy wcześniej nie byłam, miałam okazję przeżyć parę fantastycznych przygód, doświadczyć nowych rzeczy, poznać życię trochę od innej strony, a wszystko to dzięki temu, że postanowiłam tak dla odmiany być odważną! Ponadto zmieniłam się niesamowicie w ciągu tego roku. Ciągle jest jeszcze wiele rzeczy do udoskonalenia, nauczenia się i tak dalej, ale najważniejszy jest postęp. Z leniwej osoby, która potrafi tylko narzekać, ale nigdy nie ruszy nawet palcem, by cokolwiek zmienić w swoim życiu, z osoby, która jest wiecznie nieszczęśliwa i wszystko widzi w czarnych kolorach, z osoby, która dużo planuje, ale ma słabą wolę, jest niekonsekwentna i ma słomiany zapał, przez co nigdy nic nie osiąga, z osoby, który w siebie nie wierzy, z osoby, która poddaje się już na starcie, z osoby, która woli zamknąć się w swoim pokoju, zaciągnąć żaluzje i w samotności użalać się nad sobą niż wyjść do ludzi... stałam się kimś zupełnie odwrotnym. Owszem, czasem mam chwile załamania i wraca ta stara ja, ale jest to bardzo sporadyczne. I wcale nie chcę powiedzieć, że jestem idealna i udaje mi się wszystko za co się chwycę. Nie! Mimo, że ogólnie był to genialny rok, zdarzyło mi się wiele pomyłek, błędów czy porażek. Tu chodzi o tą wolę walki, którą każdy z nas powinien w sobie zaszczepić, by życie stało się zdecydowanie lepsze! Nie odpuszczam. Jeśli czegoś chcę, to dążę do tego za wszelką cenę. Jeśli jeden sposób zawiedzie, szukam drugiego. I tak naprawdę to jest cały przepis na szczęście, do którego stosowałam się w tym roku.

    źródło: soup.io

    Lista postanowień na rok 2013 właśnie jest w przygotowaniu. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać poziom, a nawet podbić poprzeczkę jeszcze wyżej! Byle w stronę szczęścia i samorealizacji - to jest najważniejsze, tego chcę.

    Sama nie mogę uwierzyć w to, jak moje życie się zmieniło. A wystarczyło po prostu zacisnąć czasami zęby i robić to, co trzeba było robić nawet, jeśli nie miało się na to ochoty. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że będzie tylko lepiej...

    Doszłam do wniosku, że prawdziwe życie zaczyna się poza naszą strefą komfortu. Jesteś w miejscu, gdzie czujesz się pewnie, wiesz, co cię czeka, jest ci wygodnie? Uciekaj stamtąd czym prędzej! ; )

      13 komentarzy:

      1. Co do szpagatu może zle się rozciągasz? Mi się udało w trzy dni od zaczęcia treningu. Jakie cwiczenia wykonujesz?

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dużo zależy od preferencji indywidualnych. Sprawa genów, wiesz :). Spokojnie, dotrę sobie do celu w swoim czasie. Niczym się nie martwię. Ćwiczenia rozciągające raczej robię dobre, bo przecież jakby nie było... widzę postęp.

          Usuń
      2. Wow, dużo miałaś tych celów. Gratuluję sukcesów ;)

        OdpowiedzUsuń
      3. Ostatnie zdanie jest jak najbardziej trafne. Siedząc cały czas w tym samym miejscu nie zauważamy, jak życie przecieka nam przez palce. Oby rok 2013 był dla Ciebie pełen niespodzianek i radości!

        OdpowiedzUsuń
      4. Gratuluje! To był rzeczywiście imponujący rok:) Życzę Ci kolejnego tak efektywnego!

        OdpowiedzUsuń
      5. Widać, że to był Twój rok - oby przyszły był jeszcze lepszy :)

        OdpowiedzUsuń
      6. Muszę przyznać, że naprawdę wyszły ci te postanowienia noworoczne! Ja swoje gdzieś spisałam i zgubiłam kartkę, ale sądzę że z 50% bym miała :D

        Co do "Things to do before I die" - świetne! Też sobie zrobię taką listę! Jej, aż mi palce więdną, gdy pomyślę, ile tego będzie XD

        OdpowiedzUsuń
      7. Gratuluję, naprawdę wiele ci się udało :D

        OdpowiedzUsuń
      8. Jestem pod wrazeniem, ile udalo Ci sie osiagnac. Twoje podsumowanie to poterzna dawka motywacji i inspiracji do tworzenia wlasnej listy.
        Video pamietnik to swietny pomysl. Zycze Ci aby ten rok byl jeszcze lepszy, pelny wyzwan i przygod. Oraz tego, abys za rok miala zrealizowane 99,9% postanowien. :)

        OdpowiedzUsuń
      9. Mam takie pytanie trochę nie na temat: pisałaś kiedyś tam o stronie busuu.pl. I chciałam się zapytać, czy Ci działają te testy sprawdzające po każdym rodziale (takie co mają ikonkę z fajczką)? Bo ja przeszłam już cały "poziom", ale żaden z nich mi się nie uaktywnił i nie wiem, co robić :(

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Och, niestety nie umiem Ci pomóc. Z busuu nie korzystam już od bardzo dawna :c

          Usuń
      10. Zainspirowana Twoim podsumowaniem zrobiłam listę moich postanowień :) zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Ale słowo pisane bardziej mnie moblizuje ;) i to że będę się musiała przed sobą rozliczyć też. :)

        OdpowiedzUsuń
      11. Jestem z Cb dumna Sav! Zazdroszczę sukcesów, i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odhaczyć punkt drugi.. kiedyś.

        OdpowiedzUsuń

      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...