poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Z cyklu Savannah opowiada o swoich doświadczeniach: bieganie - po co? kiedy? jak?

Bieganie. Poprawia sprawność serca, wydolność układu oddechowego, działa zbawiennie na zszargane nerwy, poprawia humor przez porządną dawkę endorfin, przyśpiesza metabolizm nawet do 72 godzin po treningu, jest niemałym zastrzykiem energii na cały dzień, fantastycznie rzeźbi nogi i pośladki... to tylko najbardziej podstawowe korzyści wynikające z biegania! Mówi się nawet, że biegając od godziny do dwóch i pół na tydzień wydłużamy swoje życie o przynajmniej 5 lat! 

Co ja osobiście lubię najbardziej w tej formie aktywności fizycznej? Zdecydowanie to, że nigdy nie żałuję żadnego treningu. Poza tym bieganie jest jak medytacja. Odłączam się od rzeczywistości, szybuję gdzieś w innym wymiarze, wyciszam się i mogę przemyśleć wiele spraw w spokoju. Kiedy biegam, problemy znikają. No i nic tak nie cieszy, jak porządny wycisk i stosunkowo szybkie efekty w poprawie kondycji (o ile biega się systematycznie). 

Kiedy biegam? Zdecydowanie jestem zwolenniczką porannych godzin. Wszystko dopiero budzi się do życia, niewielu ludzi chodzi po ulicach, co pozwala pokonać ewentualny wstyd, czy skrępowanie (choć tak naprawdę nie ma czego się wstydzić, wręcz przeciwnie). Ponadto uważam, że bieganie to najlepsze rozpoczęcie dnia z możliwych! Pobudza lepiej niż mocna kawa, przyśpiesza metabolizm na cały dzień (co jest ważne, jeśli chcemy schudnąć; w odchudzaniu przecież głównie chodzi o utrzymywanie szybkiej przemiany materii w ciągu całego dnia) i zaopatruje nas w pakiet dobrej energii do wieczora. Poza tym pomyślcie o tej satysfakcji! "Większość moich znajomych jeszcze smacznie śpi, a ja biegam i robię coś dobrego dla siebie!"

Jak często? Moja ambicja podpowiada mi, że fajnie byłoby biegać codziennie, ale tak na zdrowy rozsądek - myślę, że byłoby to za dużo. Przetrenowanie albo szybki spadek motywacji i zniechęcenie. Trzy razy w tygodniu w ewentualnych porywach do czterech moim zdaniem jest optymalną opcją. Trzeba dać sobie czas na regenerację. 

Moje początki. Zaczynałam od 'przeplatanki'. 5 minut marszu w ramach rozgrzewki, 5 minut biegu, 5 minut marszu, 5 minut biegu, 10 minut marszu dla wyjścia z szybkiego tętna. Po trzech takich treningach byłam w stanie połączyć dwie piątki biegu w dziesiątkę i moja 'przeplatanka' wyglądała tak: 5 minut marszu, 10 min biegu, 5 minut marszu, 5 minut biegu, 10 minut marszu. Według tego systemu analogicznie połączyłam dziesiątkę z kolejną piątką i wyszło 15 minut ciągłego biegu. A potem nagle przeskoczyłam do 30 i zupełnie nie wiem, jakim cudem. Tyle mogę powiedzieć od siebie w tym temacie : ).

Cele. Chcę dojść do godziny ciągłego biegu w średnim tempie jeszcze w tym roku, więc trochę pracy przede mną! Do tej pory skupiałam się bardziej na czasie niż na szybkości, czy przebiegniętych kilometrach. Jednak ostatnio gdzieś tam w głowie zaczęła mi się rodzić taka myśl, że fajnie byłoby dojść do takiej kondycji, która pozwalałaby mi przebiec kilometr w mniej niż 3 minuty. Ambitnie, nie powiem, że nie. Ale przecież jestem tu po to by stawać się lepszą, tak? Nie wiem, jak długo zajęłoby mi osiągnięcie tego celu, właściwie nie jest to ważne. Ważne, że mam chęć tego dokonać.

Najważniejsze to nie wymagać od siebie zbyt wiele, ale też stawiać sobie wyzwania, bo tylko one pozwolą nam się rozwijać. Trzeba znaleźć złoty środek między zbyt wygórowanymi a  za słabymi ambicjami. No i jak zwykle motywacja - w chwili zwątpienia przypomnijmy sobie, dlaczego na początku postanowiliśmy zabrać się za bieganie. A kiedy złapie nas niesamowity leń i za nic w świecie nie będzie chciał nas wypuścić z domu, po prostu wyłączmy myślenie! Ubierzmy sportowy strój i buty automatycznie, bez zastanowienia i zwyczajnie wyjdźmy. Uwierzcie, działa. Wypróbowałam ten sposób na sobie.

A run begins at the moment you forget you're running.

12 komentarzy:

  1. ja nie jestem skowronkiem dlatego preferuję zdecydowanie bieg późnym popołudniem, względnie wieczorem, gdy upały już ustają :]

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie zależy od dnia. Kiedy wiem, że dzień nie będzie pracowity, wolałam pobiegać rano żeby się obudzić i nabrać energii. A kiedy miałam bardzo dużo zajęć i cały dzień chodzę jak nakręcona, wolałam wyjść wieczorem i 'wybiegać' wszystkie stresy :) Ale w obu przypadkach bieganie działało zbawiennie. Teraz chcę powrócić do biegania, to najlepszy lek na wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie biegam, jakoś... nie. A i nie mam zbytniej potrzeby. Niemniej zawsze imponują mi osoby, które mają na to chęć. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale piszesz :)
    Ja nie wyobrażam sobie dnia bez biegania. W niedzielę niestety nie mogę biegać, bo nie mam na to czasu (w święta biegam krócej) i tak jak piszesz robię sobie dzień wolny na regenerację.

    Również wolę poranki, choć nie zawsze mogę :( zależy, czy mój Synuś ma opiekę w tym czasie. Jeżeli nie, to czekam do południa i czasami nawet wolę iść w pełne słońce, niż wieczorem... nie wiem z czego to wynika, może ze świadomości, że "powinnam mieć to za sobą"?

    Bieganie to fantastyczny sport! Zaczynając czułam się okropnie, te spojrzenia itp. A teraz? REWELACJA i mam głęboko w nosie gdy ktoś się gapi- jestem otyła i biegam! To ogromny sukces, więc ludzie niech podziwiają :D

    POWODZENIA W OSIĄGNIĘCIU CELU :* BARDZO AMBITNY :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bieganie jest wspaniałe <3
    Przebiec kilometr w 3 minuty? Twoja ambicja mnie jakoś nie dziwi... xD Co więcej pewnie uda Ci się osiągnąć ten cel.

    OdpowiedzUsuń
  6. dzięki za notkę, też spróbuję z tym 5-cio minutowym przeplataniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja póki co nadal preferuję ćwiczenia "indoor" w domu, z Jillian Michaels, ale coraz poważniej zastanawiam się nad bieganiem. Jesienią może być mi trudno zacząć, bo będę miała mało czasu, ale na wiosnę przyszłego roku chciałabym zacząć naprawdę regularnie biegać.

    OdpowiedzUsuń
  8. W bieganiu chyba najważniejsza jest systematyczność... Ja też mam ogromną satysfakcję z tego, że biegam już coraz dłużej i w dodatku jest to coraz łatwiejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Godzina ciągłego biegu? Jeżeli już przekroczyłaś 30 min, to z 1h nie będziesz miała problemu, przy odrobinie motywacji jesteś pewnie w stanie przebiec tyle nawet dziś. Za to nie chciała bym podcinać Ci skrzydeł, ale 3min/km to tempo jakim biega się na wielu zawodach najwyższej, światowej klasy... Żeby się nie zniechęcać proponuje ustawić sobie jednak porzeczkę nieco niżej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Zawody światowej klasy? Łohohoh, moja chora ambicja podpowiada mi teraz właśnie, że to idealny próg jak dla mnie w takim razie :D. Wiesz... wyznaję zasadę "celuj w księżyc, bo jeśli nawet nie trafisz, znajdziesz się między gwiazdami" :)

      Usuń
    2. Polecam przejrzenie czasów z tegorocznej olimpiady. :)

      Usuń
    3. Rekord świata to 2:28 bodajże, jeśli chodzi o kobiety i bieg na 1000m. Fakt, poszalałam z ambitnym celem, ale czemu nie tak naprawdę! :D Nie zniechęca mnie to, wręcz motywuje :) Łooo, to by było coś móc powiedzieć, że przebiega się kilometr tylko o 30 sekund dłużej niż rekord świata!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...